a Tani i dobry balsam brązujący. Efektima - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

środa, 13 lutego 2019

Tani i dobry balsam brązujący. Efektima




Zanim będziemy mogły nacieszyć się słońcem, minie trochę czasu. Dużo kobiet chciałoby mieć zdrową i naturalną opaleniznę. Dobrze dobrany balsam brązujący nada skórze blask i sprawi, że będziemy wyglądały atrakcyjniej. Ja mam bardzo bladą, przezroczystą karnację. Nie mleczną, po prostu przeźroczystą. Na moim ciele widać wszystkie żyłki i mankamenty. Odkąd pamiętam, zawsze mi to przeszkadzało i już od roku pozbyłam się tego problemu. Chodziłam regularnie na solarium, oczywiście wszystko z głową. Nie polecam jednak tego sposobu ze względu na konsekwencje zdrowotne, które mogą wyjść po latach.



Jakiś czas temu w moje ręce wpadł balsam brązujący Efektima, Suntastic Natural Glow. Kupiłam go w Rossmannie za niecałe 20 zł i się w nim zakochałam! Przestałam chodzić na solarium, a cieszę się zdrową opalenizną bez smug, chociaż peeling ciała robię rzadko. 

Używam go codziennie po kąpieli. Na całe ciało. Konsystencja tego balsamu brązującego jest naprawdę idealna. Nie jest to płyn, który spływa i pozostawia smugi. A z drugiej strony nie jest to też gęsty krem, którego rozprowadzenie jest ciężkie. Bez problemu mogę w ciągu dwóch minut zaaplikować go na siebie. Wchłania się dość szybko, ale pozostawia skórę nawilżoną i otuloną balsamem. Nie klei się, ale czuć, że coś zaaplikowało się na skórę. Problemem większości samoopalaczy i balsamów brązujących jest smród. Specyficzny zapach, który demaskuje, że używamy takich kosmetyków. Na szczęście w tym kosmetyku tego nie poczujemy. Skóra pachnie po nim masłem kakaowym. Nie jakoś specjalnie intensywnie - drażniąco

Nie przesusza skóry nawet przy codziennym stosowaniu. Działa naprawdę pielęgnacyjnie.

Nasuwa się pytanie, czy skoro używam go codziennie, to nie mam efektu przesadzonej opalenizny? Nie, nie mam. Czasami zdarzy mi się, że źle posmaruje ręce, albo umyję je bezpośrednio po aplikacji - wtedy faktycznie moje ręce wyglądają dość dziwnie. Ale wystarczy sok z cytryny i kolejna aplikacja na dłonie, żeby to jakoś wyrównać. Czasami po prostu to olewam. 
Różnica pomiędzy balsamem brązującym a samoopalaczem jest taka, że nawet przy regularnym stosowaniu nie będziemy mieli sztucznego efektu. Balsam brązujący (konkretnie ten) sprawia, że nasza skóra jest muśnięta słońcem. Wpada w lekko żółte tony, to trzeba przyznać. Ale mimo tego skóra wygląda na zdrową, a ludzie, którzy mnie nie znają, myślą, że tak wygląda moja karnacja. 

Nie używam go na twarz! W związku z tym, że mam tłustą cerę skłonną do podrażnień i trądziku, nigdy nie aplikowałam go na buzię. 

Jest dyskretny i inteligentny. Cieszę się, że go poznałam i od dłuższego czasu (kilku miesięcy) jest moim przyjacielem! Nigdy nie sądziłam, że mogę jednocześnie pielęgnować moją skórę i pozbyć się trupiego wyglądu. Chyba nigdy nie zaakceptuje mojej blado przerażającej karnacji. Dobrze, że go mam. I uważam, że każda kobieta, która szuka niedrogiego i dobrego balsamu brązującego, powinna go wypróbować. 


Buziaki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię:)