a Wypadające włosy to koszmar! Co zrobić, żeby zatrzymać ten proces? - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

niedziela, 14 października 2018

Wypadające włosy to koszmar! Co zrobić, żeby zatrzymać ten proces?


Dlaczego najczęściej włosy wypadają jesienią? Na to składa się wiele czynników: między innymi wysuszenie włosów spowodowane promieniami słonecznymi w lecie, zmiana pogody, co za tym idzie- wiatr i niższa temperatura. Nasze włosy muszą mieć chwilę, żeby przystosować się do nowych warunków, dlatego mówi się, że wypadanie włosów w okresie jesiennym jest całkiem normalnym zjawiskiem i nie będzie trwało wiecznie. Jak jest naprawdę? To wiedzą tylko osoby, które mają rzadkie włosy. Łatwo mówić komuś, kto ma bujną czuprynę, że przecież to tylko włosy i odrosną:)

Co wtedy najczęściej robimy? Ścinamy włosy! Ja miałam tak zawsze, ale w tym roku powiedziałam: NIE. I podjęłam walkę :)
Moja walka trwa już dwa miesiące, ale jestem cierpliwa. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że poprawa kondycji włosów to etap bardzo długi, często wiążący się z systematyką. Wierzysz tym wszystkim reklamom szamponów i odżywek, które mówią, że po pierwszym użyciu zobaczysz efekt? Przestań w to wierzyć. To pierwszy krok.

Warto dodać jeszcze, że w przypadku bardzo intensywnego wypadania włosów, przyczyną może być stres i zła dieta. Nie od dzisiaj wiadomo, że chipsy i czekolada nie wpływają dobrze nie tylko na naszą cerę, ale również na całą skórę i włosy. Tak więc dieta bogata w warzywa i owoce może zdziałać cuda. Podobnie jest ze stresem- nerwy i kołatanie serca nie sprzyja zdrowym włosom. Śmieję się i porównuję stres kobiet do ogonów jaszczurek. Kiedy jaszczurka się stresuje, gubi ogon, a kiedy kobieta ma za dużo na głowie, to gubi włosy. I coś w tym jest. Chociaż znajdujemy się w różnych stresowych sytuacjach i nie zawsze możemy nad nimi zapanować, warto czasami wziąć kilka wdechów i złapać dystans. 

Chciałam Wam dzisiaj przedstawić 4 produkty:Dwa pierwsze okazały się kompletnym bublem i jeszcze bardziej zniszczyłam swoje włosy. Co najśmieszniejsze- kupiłam wszystkie cztery w praktycznie tym samym czasie, ale dopiero kiedy moje przypuszczenia się potwierdziły, wywaliłam je w głąb szafki.


Schwarzkopf, Gliss Kur, ULTIMATE REPAIR, maska przeciw zniszczeniom


Jak twierdzi producent, miała głęboko zrekonstruować strukturę włosów, zwiększając ich odporność.
Pierwsze użycie- przy spłukiwaniu włosy leciały mi, jak zawsze, a nawet i może więcej. Plusem był piękny zapach, włosy się nie plątały i były mega gładkie. Naprawdę miałam wrażenie, że odbyłam zabieg z keratyną. Drugie i kolejne użycie- było coś nie tak, wraz z wypłukiwaniem maski, leciały mi włosy w ilościach hurtowych. Podobnie przy rozczesywaniu w ciągu dnia- wypadały, wypadały, wypadały. Coś mnie podkusiło i przeczytałam o niej opinię. Okazało się, że maska bardzo obciąża włosy w wyniku czego stają się mega słabe. Szkoda, że zrobiłam to tak późno, mogłam sobie zaoszczędzić kilka kitek włosów :) Odżywka poszła na odstrzał.


Long Lashes, szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów

Tutaj miałam wielkie nadzieje, na poprawę kondycji moich włosów. Przecież ta firma znana jest z tego, że ich odżywki do rzęs działają cuda. Dałam za niego niecałe 40 zł, więc jak dla mnie sporo jak na szampon. Zdawałam sobie sprawę z tego, że efekt nie będzie natychmiastowy, ale nie sądziłam, co stanie się praktycznie od razu z moimi włosami. Przede wszystkim tym szamponem nie dało się myć włosów- miałam wrażenie, że skóra głowy nie jest oczyszczona. Poza tym, żeby w ogóle poczuć, że myję włosy, musiałam zużyć naprawdę dużą ilość. Włosy były cierpkie, lepiły się i kleiły- po umyciu zawsze miałam wielki glut na włosach. Ale to nic, dam radę- mówiłam. Do momentu, w którym nie dostałam wielkiego łupieżu a skóra mojej głowy zrobiła się mega wrażliwa i podrażniona. Czułam się, jakbym miała albo uczulenie, albo wszy. Z każdym myciem (byłam uparta i dzielna) efekt się nasilał, przez co powiedziałam DOŚĆ. Oczywiście, moja opinia okazała się słuszna, bo po przeczytaniu zdania innych użytkowniczek, okazało się, że łupież i swędzenie skóry głowy to norma przy tym szamponie.

Loreal, ELSEVE szampon wzmacniający


Zdesperowana sięgnęłam po ten, zwykły drogeryjny szampon. Przede wszystkim nie plącze mi włosów, dobrze myje i nawilża. Włosy podczas mycia są gładkie i w ogóle nie plączą się przy rozczesywaniu. To jest dla mnie wielki plus, ponieważ mogę zaoszczędzić sporo włosów. Jak wiadomo- podczas czesania również traci się ich całkiem sporo, zwłaszcza jak są osłabione. Cieszę się, że nie muszę do niego używać żadnej odżywki. Wiem, że każdy produkt w jakimś stopniu osłabia cebulki, więc im mniej, tym lepiej. To jest coś, co mogę w 100 procentach polecić!

Biotebal, lek z biotyną

O spektakularnych efektach będę mogła powiedzieć dopiero za jakiś czas, ale nie zamierzam przestać go używać. Stosuję już lekko ponad dwa miesiące i przyznam szczerze, że włosy zrobiły się nieco mocniejsze i nie lecą już w hurtowych ilościach. Na efekt baby hair i mocnych, gęstych włosów będę musiała troszkę poczekać. Chociaż widzę, że po uczesaniu niektóre włoski już mi odstają. Przede wszystkim biotyna jest bardzo dobrym lekiem, który prędzej czy później, przy regularnym stosowaniu przynosi efekty. Odkąd przyjmuję Biotebal, jakoś mi raźniej z tą moją włosową przygodą. Co mnie zdziwiło, to cena. Zapłaciłam 20 zł za jedno pudełeczko. Zawsze mi się wydawało, że te tabletki to koszt z rzędu 30-40 zł. Nie wiem przypadkiem, czy producent nie zmienił ceny na niższą. Pamiętam, jak dobrych kilka lat temu go kupiłam, ale cena mnie powaliła i zrezygnowałam z ich przyjmowania.

Kiedy wypadają włosy, czujemy się źle. Włosy są naszą wizytówką i dodają one pewności siebie. Każda z nas chciałaby mieć super włosy, niestety one mają czasami inny plan. Co chciałabym Wam powiedzieć? Żebyście nie ścinały włosów i się nie poddawały. Zregenerowanie ich to etap złożony i często długi, ale myślę, że warto!
Podobał Ci się wpis? Daj o tym znać, będzie mi strasznie miło!

Aleksandra.

3 komentarze:

  1. Kiedyś miałam tyle włosów, że gdy zaczęły mi wypadać jakoś strasznie nie lamentowałam. Ale gdy spaliłam włosy i zrobiło mi się siano jak u Barbie... Wtedy uratowały mnie świetne kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba czas w końcu zakupić odpowiednie produkty, aby moje włosy przestały wypadać, jednak odpowiednia pielęgnacja jest najważniejsza. :) Dzisiaj nadrobię zaległości i zrobię zamówienie w aptece Melissa, mam nadzieję, że u mnie też sprawdzą się te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)