a Czy macierzyństwo zmienia kobietę? - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Czy macierzyństwo zmienia kobietę?



Nadszedł ten czas, kiedy zrobiłam sobie rachunek sumienia (aż grochy miałam w oczach) i stwierdziłam, że podsumuję ostatnie (prawie) dwa lata. Wiecie, macierzyństwo niby nie zmienia nic, a tak naprawdę zmienia całe dotychczasowe życie. Pozwólcie, że przedstawię Wam moje odczucia, jeśli chodzi o ten szalony- pełen wzlotów i upadków czas.

Ola, ogarnij się!
Nie, jeszcze nie doszłam na ten level, w którym bez ogródek nazwę się twardą babą, bo nadal jest ze mnie mięczak. Nadal wzruszam się na filmach, starych piosenkach i jeszcze zdarzy mi się zapłakać z bezsilności. Mniej przejmuję się wszystkim, ale jednak jeszcze siedzi we mnie ta Ola co cały dzień potrafi przeżywać, że potrąciła wózkiem starszego Pana. Chociaż kiedy trzeba ten ciężki wózek znieść i wnieść, chociaż plecy wysiadają- to robię to. Jak trzeba wytrzeć łzy i bawić się z dzieckiem- robię to. Nauczyłam się panować nad emocjami, może jeszcze nie do końca, ale zrobiłam wielki progres.

Cierpliwość i pokora. Wreszcie wiem, co to jest!
Wydaje mi się, że naprawdę nauczyłam się cierpliwości. Mój czas u boku Anielki leci tak szybko, że ciężko nadążyć. Kiedyś byłam taka niedobra, że wszystko miało być tak, jak chcę. Dzisiaj jest tak, że boję się czegoś chcieć, bo wiem, że i tak raczej tego nie dostanę, haha. Myślę, że nauczyłam się przyjmować na klatę wszystkie przeciwności losu, kłody rzucane pod nogi itp. Nie mam wyjścia, bo mam dla kogo żyć i muszę godzić się z porażkami. Już zawsze będzie coś, co zrobiłam najlepiej- urodziłam córkę. Tak więc wszystko inne nie ma znaczenia. Alek zawsze mnie goni, że niedobra ze mnie bestia i nerwowa bardzo, a ja mu wtedy mówię: „oj, kochany. To ty mnie wcześniej nie znałeś! Teraz to ja jestem normalna".

Nauczyłam się dążyć do celu
Jakby ktoś zapytał mnie kilka lat temu, kim bym chciała być w przyszłości, to bym odpowiedziała: „A kim ja bym nie chciała być?” Grałam na keyboardzie, próbowałam grać na gitarze, malowałam, chciałam zostać fotografem, nagrywałam filmiki na YouTube, chciałam być wizażystką... Aż ciężko spamiętać te rzeczy. Zawsze brakowało mi jakiegoś kopniaka na rozpęd, wiary w siebie i przede wszystkim cierpliwości. Dzisiaj? Dzisiaj to ja już rozwijam skrzydła i mam pierwszych klientów. Kocham to, co robię i chociaż kosztowało mnie to naprawdę dużo pracy i pieniędzy, to wreszcie odnalazłam drogę, którą będę podążać. Czuję się dorosła i odpowiedzialna jak nigdy wcześniej.

Mam mniej kompleksów niż wcześniej, chociaż wyglądam jak worek na ziemniaki!
Z tym workiem to troszkę przesadziłam. Pamiętam, kiedy poznałam Alka, zapytał mnie, dlaczego jeszcze nigdy nie widział mnie w krótkich spodenkach. Któregoś dnia obiecałam mu, że założę je, skoro tak prosi. Wysmarowałam całe nogi podkładem i jakoś się przemogłam i wyszłam na miasto. Spotkanie było całkiem przyjemne, do momentu, w którym nie zaczął schodzić mi podkład, hahaha. Zawsze coś było ze mną nie tak: byłam blondynką, szatynką, rudą, brunetką. Co chwilę zmieniałam kolor włosów i wiecznie nie podobały mi się te moje nogi. Wtedy mówiłam na to, że szukam siebie. Dzisiaj wiem, że miałam coś nie hallo z głową. Patrzę tak na te zdjęcia z przeszłości i naprawdę żałuję, że się wtedy wstydziłam. Myślę, że te moje wszystkie kompleksy i brak wiary w siebie powodowały, że byłam taką złośliwą mendą, która (mimo wszystko) widziała tylko czubek swojego nosa. Dzisiaj sukienka czy krótkie spodenki to dla mnie nie problem, chociaż mam cellulit i rozstępy, chociaż nadal dwa kilo brakuje mi do mojej wagi sprzed ciąży. 

Zawsze, gdy robiłam coś, to się tego wstydziłam. Bałam się opinii innych osób i ich krzywych spojrzeń. Dzisiaj? Kurde, a niech sobie gadają. Myślę, że robię kawał dobrej roboty, a wy jesteście na to żywym dowodem!:)

3 komentarze:

  1. Nie wpadłabym na to, by wysmarować nogi podkładem. U mnie z tą akceptacją różnie bywa, potrafię jednego dnia stwierdzić, że wyglądam super seksownie, a drugiego że jestem gruba... Cierpliwości też się ciągle uczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że zmienia. Nie może być inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście że się zmieniamy, ja stałam się jeszcze bardziej zorganizowana 😀

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)