a Twoje dziecko Cię nie słucha? Mam na to sposób! - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

wtorek, 24 lipca 2018

Twoje dziecko Cię nie słucha? Mam na to sposób!



Kiedy dziecko Cię nie słucha, nie zawsze oznacza to, że robi Ci na złość, albo nie chce wykonać polecenia. Niekiedy jest tak, że to ty źle formułujesz zdania, które w konsekwencji odbijają się jak groch o ścianę. Pisałam Ci ostatnio o buncie Anielki. Znalazłam sposób, aby go wyciszyć. Jak to zrobiłam? Wykorzystałam tajemnicę marketingu, a dokładniej języka korzyści! Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę.



Co to jest język korzyści?

Język korzyści to najprościej mówiąc, docieranie (w tym przypadku) do dziecka z uwzględnieniem jego potrzeb i korzyści z ich zaspokajania. Jest to trudne tylko pod jednym względem: Czasami nie masz czasu na konstruowanie zdań złożonych. O wiele łatwiej jest Ci zadawać krótkie polecenia np. Wyjdź z pokoju albo ubieraj się. Zwłaszcza w chwili, w której tracisz cierpliwość lub się po prostu śpieszysz. Umówmy się- wieczne tłumaczenie dziecku prostych (według Ciebie i mnie) rzeczy jest najzwyczajniej w Świecie męczące. Ma to jednak wiele plusów. Powiem Ci coś jeszcze! Często próbujesz używać języka korzyści, ale robisz to źle. Przykład:

  • Zjedz ten obiad!- źle
  • Zjedz ten obiad, bo pół dnia go gotowałam!- już coś próbujesz, ale to jeszcze nie to.
  • Zobacz, jaki dobry obiad Ci ugotowałam. Jeśli go zjesz, będziesz miał siłę na zabawę!- rewelacja



Produkt-cecha-korzyść

(Buty-wygodne-możesz w nich biegać)
Taki schemat tłumaczy działanie języka korzyści. Żeby zachęcić klienta do zakupu produktu, nie wystarczy sformułowanie:
-To jest krem.
- Jest to naturalny krem przeciwzmarszczkowy, dzięki któremu poprawisz wygląd skóry w dwa tygodnie.
No to już jest coś. Widzisz różnicę? I z dzieciakami też tak trzeba. Zwłaszcza, że te młodsze często nie widzą sensu w wykonywaniu poleceń. A te, które przechodzą bunt, nie widzą sensu właściwie w niczym. Dlatego trzeba znaleźć na to sprytny sposób. 
Tak naprawdę w ciągu dnia wykorzystujesz język korzyści praktycznie w każdej sytuacji. Zwłaszcza w tej ekstremalnej. Więc nie czuj się urażona, że porównuję dzieci do klientów. Schemat jest bardzo podobny. Przypomnij sobie, jak próbowałaś przekonać męża do kupna drogiej sukienki albo wakacji all inclusive.
-Stefan, na tej wyprzedaży zaoszczędziłam 200 zł! Za te 200 zł możemy skoczyć w weekend w góry i odpocząć! 
- Co z tego, że all inclusive jest droższe, ale nie będziemy musieli martwić się o jedzenie. No i nieskończona ilość Twoich ulubionych napojów wysokoprocentowych... brzmi nieźle?:)

Tłumaczę, Tłumaczę, ale nic to nie daje!

Być może Twoje argumenty nie pokrywają się z potrzebami dziecka. Jeśli nie lubi biegać, to argument o wygodnych butach może go nie przekonać. Być może Twoje dziecko lubi być w centrum uwagi?
 - Proszę, włóż te buty. Zobacz, są w Twoim ulubionym kolorze. Będziesz w nich wyglądać wyjątkowo!
Chodzi w tym wszystkim o to, żeby pokazywać dziecku, że wykonując Twoje polecenia, nie tylko spełnia obowiązki, ale również poprawia swój komfort i samopoczucie.
-Mamo! Po co ja mam to robić? 
-Bo to Twój obowiązek, masz mnie słuchać! 
-Bo dzięki temu będziemy mogli/będziesz mógł [...] Mama wie, co dla Ciebie dobre.
Wbrew pozorom potrzeba trochę czasu, żeby odgadnąć właściwe potrzeby Twojego dziecka i nauczyć się docierać do niego w kryzysowych momentach. Satysfakcja jest jednak gwarantowana:)

Korzyści

Takim zachowaniem i tłumaczeniem pogłębiamy w oczach dziecka swój autorytet. W końcu mama nie tylko każe coś zrobić, ale również tłumaczy i mówi całkiem sensownie. Odpowiadanie na potrzeby to nieodłączny i ważny element rodzicielstwa. A wykorzystanie wiedzy o upodobaniach może nie tylko pomóc w komunikacji między Wami, ale również w zaoszczędzeniu nerwów i czasu. Jeżeli żadne inne metody nie działają, spróbuj tej. To jest świetna okazja do obserwowania dziecka i wyciągania z tego wniosków. Mało tego! Nauczysz swoje dziecko nie tylko okazywania emocji, ale również ich uzasadniania. Bo skoro mama mówi pełnymi zdaniami i tłumaczy po kolei co i jak- ja też powiem jej, dlaczego jestem zły.







Buziaki! Aleksandra.

3 komentarze:

  1. U nas od zawsze było tłumaczenie zamiast suchych komunikatów. Dziś mój czterolatek nawet gdy wpada w histerię potrafi nazeac swoje uczucia i powiedzieć co wywołało jego histerię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem marketingowcem, powinnam sobie poradzić :D Czasem brakuje mi cierpliwości i ograniczam się do suchych komunikatów, staram się jednak na ogół tłumaczyć synkowi, skąd się biorą moje oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)