a Bunt dwulatka jednak istnieje?! - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

czwartek, 12 lipca 2018

Bunt dwulatka jednak istnieje?!

Przychodzi w Twoim życiu taki okres, w którym chcesz się uzbroić w cukierki. Następnie schować się gdzieś w szafce i rzucać nimi w kierunku dziecka, kiedy tylko znowu zacznie krzyczeć. Tak, to bunt.

To tak zwany bunt dwulatka, trzylatka, a nawet pięciolatka. Bo daję słowo, każde dziecko zaczyna go w innym wieku. Przecież trzeba zaskoczyć rodziców i zacząć z grubej rury, co nie? A może by tak zacząć jeszcze przed dwójką na liczniku? A proszę Cię bardzo! W najmniej oczekiwanym momencie też jest dobrze.
Spokojnie, nie jesteś z tym wszystkim sam. Codziennie tysiące rodziców zmaga się z tym zjawiskiem. Rodzice dzielą się na trzy grupy: 
  1.  Tak, moje dziecko przechodziło lub przechodzi bunt.
  2. Nie, naprawdę nie znam tego zjawiska.
  3. Przechodziło bunt, ale w życiu się do tego nie przyznam!

Czym jest bunt dwulatka?

To nic innego jak okres pomiędzy 18 a 36 miesiącem życia dziecka, który jest bardzo znaczący dla jego rozwoju. To w tym czasie nasza pociecha zdaje sobie sprawę, że jest odrębną jednostką i może (a właściwie chce) decydować o swoim życiu pod każdym względem. Przykład z życia wzięty? „Nie będę tego jeść, nie będę teraz się ubierał, nie chcę iść na spacer (co z tego, że przed chwilą chciałem) i z pewnością będę krzyczał ile tylko starczy mi sił! Nie obchodzi mnie, że jesteśmy w sklepie albo przychodni!” Nie należy zapominać również o tym, że jest to czas, w którym dziecko najzwyczajniej w Świecie MARUDZI. Co mu się nie powie, od razu zaczyna swój lament, jakbyś chciał zrobić mu krzywdę. A przecież ty tylko zaproponowałeś wspaniałą zabawę.  Najlepiej, jakbyś w ogóle sobie poszedł, a był tylko na zawołanie. Moja Anielka nie protestuje tylko wtedy, kiedy proponuję jej lody. Chociaż taki mam na nią sposób:)

Uczucia rodzica

Z początku czujesz się zmartwiony. Zastanawiasz się, co Twojemu dziecku dolega i najczęściej szukasz winy w sobie. W późniejszym etapie jest złość. Nie panujesz nad emocjami, bo w sumie sam nie wiesz, co jest grane. Zaczyna Cię naprawdę wkurzać taki stan rzeczy, bo ileż można. Ileż można reagować lub  odwrotnie- nie zwracać uwagi, kiedy nasze dziecko zamienia się w małego potworka. Dziecko mi się popsuło, nie ma co! S.O.S! 

Magia internetu lub koleżanek

Wpisujesz w Google albo pytasz doświadczonych koleżanek- To bunt. On istnieje. To normalne i wiesz co? Da się go przeżyć! Trzeba tylko wiedzieć jak i wsłuchać się w potrzeby swojego dziecka. 

Jak przeżyć bunt (nasze własne sposoby)

  • Ograniczenie do minimum telewizji i bajek z komputera. Po co dodatkowo dziecko rozpraszać? 
  • Opanowanie, chociaż z tym ciężko. Dziecko w tym okresie potrzebuje silnych rodziców. Nie pokazuj mu, że łatwo wyprowadzić Cię z równowagi, bo będzie robiło to częściej. 
  • Dawaj dziecku wybór: niech decyduje o różnych rzeczach, kiedy tylko może. Nie chce ubrać niebieskich spodni? Ok, to niech wybierze spośród innych zaproponowanych przez rodzica. Pociechy muszą czuć się ważne. Największą krzywdą, jaką można zrobić to pozbawić dziecka jakiegokolwiek głosu. 
  • Konsekwencja. Wybór ubrania jest w porządku, ale kiedy dziecko nie chce iść np. do lekarza- tutaj już na sprzeciw zgodzić się nie można. Tłumaczenia często nic nie dają, ale trzeba być cierpliwym. Dziecko musi wiedzieć, że rodzic to osoba, która wie, co jest ważniejsze. Ustępując przez cały czas, bardziej krzywdzimy dziecko, niż mu pomagamy. 
  • Płacz kontrolowany. Zapamiętaj jedno- chociażby Ci serce pękało, dziecko i tak będzie płakać. 
  • Wspólne spędzanie czasu. Dzieciaki potrzebują odwrócenia uwagi od negatywnych emocji.
  • Cierpliwość. To minie. U nas powoli mija, odkąd stosujemy zasady opisane powyżej. 
Bunt dwulatka to ciężki okres głównie dla rodziców. Sam nie wiesz, jak masz postępować- kierować się rozumem, sercem czy wujkiem Google:) Daj znać, jak  poradziłeś  sobie z tym (dziwnym),chociaż naturalnym etapem rozwoju. 
Dla wszystkich, którzy mają to przed sobą, albo właśnie to przeżywają- Uściski! Damy radę!
Aleksandra. 

3 komentarze:

  1. Nam bunt dwulatka dał niezle w kość, ale chyba było jeszcze gorzej jak zaczął się ten trzylatka. Częściej zdarzały się wybuchy. Teraz mamy fazę wyciszenia. Córka ma 4,5 roku ale to pewnie cisza przed burza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Córka ma 2,5 roku i bunt w pelni. Najlepsze, ze w przedszkolu jest aniolkiem, a w domu co chwile wrzaski i płacze.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)