a Zupa na wywarze mięsnym to trucie nie tylko dziecka, ale całej rodziny? - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

sobota, 9 czerwca 2018

Zupa na wywarze mięsnym to trucie nie tylko dziecka, ale całej rodziny?


Ostatnio przeczytałam post na jakiejś grupie i mocno się zdziwiłam. Właściwie, to nawet się trochę przestraszyłam. Jak się okazało, moje kuchenne podboje mogły zagrażać życiu moim bliskim! U nas praktycznie codziennie jakieś zupy. Większość gotuję na mięsie, o czym pisałam TUTAJ. Często na płatach, ale również udkach, polędwicy i skrzydełkach od kurczaka. Dyskusja na tej grupie dotyczyła gotowania zup bez mięsa z kośćmi. Jak się okazało, istnieją badania, które mówią o tym, że to właśnie w kościach zwierząt znajdują się toksyczne substancje, które za życia trafiają do organizmów zwierząt. Podczas gotowania mięsa z kośćmi, do wody przenika ołów i tak o to jemy smaczną i zdrową zupkę z całym złem tego Świata. Zdębiałam. 

Gotowanie zup dla niemowląt.

Zacznijmy od tego, że dla niemowląt nieco inaczej powinno gotować się zupy i ja to całkowicie rozumiem i również tak robiłam. Osobno gotowane było mięso, osobno warzywa. Do wywaru warzywnego dodawałam pokrojone już na części samo mięso, bez kości. Takie zupki przygotowywałam Anielce do ok. 13-14 miesiąca życia, aż w końcu zaczęłam większość zup robić na wywarze mięsnym. Teraz już robię bulion mięsny (ale zawsze staram się, żeby był "chudy") i do niego wrzucam kolejno składniki. Według opinii dietetyków i ekspertów w żywieniu niemowląt zupy na wywarze mięsnym można podawać stopniowo od ok.10 miesiąca życia. No, ale co z tymi kośćmi?

Nigdy nie pomyślałam, że gotując zupę dla rodziny, mogę im fundować darmowy zastrzyk szkodliwych substancji. Ponieważ, tak jak wspominałam wcześniej, ogórkowa na udkach to najlepsza zupa, jaką do tej pory udało mi się zrobić:). I zaczęłam szperać w komentarzach z nadzieją, że znajdę podobne "złe matki", które przygotowują obiad podobnie. Znalazły się, uff. I nawet podzieliły się linkami i cytatami do artykułów, które wcale nie są takie jednoznaczne. Samej ciężko mi było znaleźć cokolwiek "konkretnego" i podpartego naukowymi badaniami, chyba właśnie ze względu na to, że opinie są bardzo sprzeczne. Zapytałam również koleżanki, która właśnie pisze pracę magisterską z dietetyki, czy o czymś takim na studiach słyszała. Odpowiedź brzmiała: NIE. 

Kości są zdrowe?
Wywary z kości są bardzo zdrowe i działają leczniczo na problemy z układem kostnym oraz jelitami. Podobne, chociaż nieco okrojone właściwości ma domowy rosół. Dobrze ugotowana zupa działa przeciwzapalnie i pomoże zwalczyć popularną dolegliwość występującą po sobotniej nocy zwaną Katzenjammer. Oprócz tego: Rozgrzeje, uleczy złamane serce oraz sprawi, że choroba nieco odpuści. Kolagen, który występuje w kościach zwierzęcych sprawi, że nasza skóra będzie jędrniejsza. O tych oraz wielu innych właściwościach możemy przeczytać w wielu poradnikach. Wiadomo, dzieci nie muszą jeszcze dostarczać kolagenu do swojego organizmu, ale z pewnością domowy rosół pomoże im w walce z chorobą i dostarczy wielu składników odżywczych. Więc jak to jest?


Mięso mięsie nie jest równie. Nie ma co się łudzić- w dzisiejszych czasach ciężko kupić cokolwiek bez chemii, pestycydów oraz antybiotyków. Myślę, że kluczem do zdrowego żywienia jest rozsądek i umiar. Możemy raz na jakiś czas ugotować ciepły posiłek na maśle albo warzywnym wywarze, ale nie dajmy się zwariować. Ogórkowa na udkach też nie zaszkodzi, pod warunkiem, że mięso będzie pochodziło z pewnego źródła. No i ciepły rosołek z oczkami w niedzielne popołudnie, kto nie lubi? 

Chociaż nawet najbardziej pewne źródło czasami okazuje się oszustwem. Przypomniało mi się, kiedy Kasia pod postem o diecie Anielki napisała, że "dobra sól tylko na zdrowie wychodzi". Faktycznie, możemy używać soli za złotówkę, ale możemy zainwestować w nieco droższą (np. różową himalajską). Podobnie jest z mięsem. Im bardziej szczęśliwy indyk, tym bardziej zdrowe danie. 


Ja nie zrezygnuję z dotychczasowego sposobu przygotowania obiadów, ale postaram się nieco urozmaicić podstawę wywarów. Przyznam szczerze, że chyba nigdy nie jadłam zupy na maśle! Udało mi się nieco zaspokoić swoją ciekawość i trochę podniosłam się na duchu. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takich teoriach, ale w sumie były one do przewidzenia. 

Badania potwierdzające występowanie bardzo dużej ilości ołowiu w bulionie kostnym.

" Ze względu na niebezpieczeństwa wynikające ze spożycia ołowiu przez organizm ludzki zalecamy, aby lekarze i dietetycy brali pod uwagę ryzyko skażenia ołowiem podczas udzielania pacjentom porad dotyczących diety z bulionem kostnym."

Badania, które mówią o tym, że w bulionie kostnym ołowiu jest mało i nie zagraża on zdrowiu.

"Buliony kostne / zupy są ważnymi pokarmami ze względu na ich smak, składniki odżywcze, a nawet działanie lecznicze. Ich wartości odżywcze, a w szczególności poziom wapnia, zwróciły uwagę, ale systemowa ocena metod ich wytwarzania i zakresu stężeń wapnia jest niewielka, podobnie jak ryzyko zdrowotne związane z przyjmowaniem toksycznych metali, takich jak ołów, które często towarzyszą minerałom kostnym. "


Weźmy pod uwagę jeszcze jedną rzecz. Istnieje różnica pomiędzy gotowaniem specjalnego bulionu kostnego, a robieniu np. krupniku na żeberkach. Trzeba jeszcze dodać, że rzadko gotujemy zupę na samych kościach, skórze i chrząstkach, a nasze zupy nie składają się z samego tłustego mięcha. Wszystko z głową kochani. Nie dajmy się zwariować! No i kupujmy jedzenie z zaufanych źródeł! 



Przedstawiony materiał to moja osobista opinia. Jak u Was wygląda gotowanie zup?

2 komentarze:

  1. Również jestem dietetykiem i nigdy nie słyszałam aby gotowanie zup na mięsie było złe. Bardziej ta tłusta zupa ludzi przeraża, aniżeli jakieś choroby, których nie stwierdzono. Gotuj tak by było smacznie, smacznego! 😊

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)