a Jak będziesz niegrzeczny, to pan Cię zabierze! - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

wtorek, 29 maja 2018

Jak będziesz niegrzeczny, to pan Cię zabierze!




-Nie bądź niegrzeczny, bo przyjdzie Pan i Cię zabierze!- straszy matka.

-Jak będziesz tak krzyczał, to ja Cię zabiorę!- wtrąca się starsza Pani obok.

Znane? No pewnie. Niestety. Metody na "uspokojenie dziecka" rodem z PRL wciąż są na topie i robią wielką furorę wśród nieświadomych ludzi. Tylko, czy aby przypadkiem nie wyrządza się dziecku krzywdy takim straszeniem? Uważam, że istnieje wiele innych metod (ludzkich i mądrych) na zapanowanie nad dzieckiem, niż właśnie ta.



Wychowałam się wraz z dwójką starszych braci, którzy nie omieszkali wprowadzić do mojego słodkiego dzieciństwa nuty grozy i rozpaczy. Dzisiaj nawet się z tego śmiejemy, ale wtedy nie było mi kompletnie do śmiechu. Pamiętam lęk, bezradność i zakłopotanie, kiedy wmawiali mi, że w ścianie są potwory. Mówili, że w szafie są duchy, a samoloty spuszczają bomby na niegrzeczne dzieci. Pamiętam, kiedy babcia zabierała nas na działkę, a ja za każdym razem, kiedy leciał samolot chowałam się do altanki z nadzieją, że mnie nie wypatrzą. Naprawdę się wtedy bałam! Zresztą, ten rodzaj strachu pamiętam do dzisiaj. Nigdy rodzicom tego nie powiedziałam, nie wiem czemu. Mama na pewno zrobiłaby z tym porządek. Ale ja byłam tylko dzieckiem. Dzieckiem, które nie poszło spać, dopóki rodzice się nie położyli. Oczywiście, ze strachu. 



Macierzyństwa i wychowania Anielki uczę się ciągle. Raczej nie zaglądam i nie podważam metod innych rodziców, ale myślę, że z tym wszyscy powinniśmy się zgodzić: STRASZYĆ DZIECI NIE WOLNO.



Nie wolno, bo wyobraźnia dzieci raczej nie zna granic i boją się one już tylu rzeczy, że strachu im wystarczy. Anielka np. boi się, kiedy ktoś tak świetnie odpala auto, że aż piszczą opony. Ma stracha, kiedy widzi, jak drzewa kołysze wiatr. Potrafi spojrzeć w okno i powiedzieć- "Boję!". Tak więc strach jest nieodłącznym elementem życia zarówno dzieci, jak i dorosłych. Dlaczego więc dokładać im tego więcej? No i dlaczego straszyć je innymi ludźmi? Tylko po to, żeby w szkole bały się woźnego, albo spierdzielały na widok starszej Pani z chustą na głowie i z balkonikiem? Ja rozumiem, że pełno pedofilii, porywaczy i cyganów, którzy naprawdę porywają dzieci. Ale nie wierzę, że żaden rodzic nie widzi różnicy pomiędzy uświadamianiem a straszeniem. Dzieci rozumieją naprawdę dużo rzeczy. Bezsensowne straszenie dzieci to też jest przemoc.W ogóle straszenie kogokolwiek to przemoc i podchodzi pod paragraf. 



Mam nadzieję, że moja mama zaakceptuje ten post i pozwoli mi go opublikować:) 



Jakiś dłuższy czas temu, moja mama przewija Anielkę, która -jak wiadomo- nie lubi takich czynności. Nagle słyszę:

-Anielka, bo pan patrzy!
Podbiegam, żeby zobaczyć, o co chodzi. Widzę Anielkę, której wzrok wędruje po ścianach i chyba faktycznie wypatruje tego pana.
Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby mama oduczyła się, że średniowieczne metody już nie powinny być stosowane. Powiedziała mi, że kiedyś prawie wszystkie dzieci się straszyło i że to było normą. Spoko mamo, tak samo jak dawanie zupy przez butelkę!:)



Wiecie, ciężko się pogubić w tym dzisiejszym rodzicielstwie. Z jednej strony huczą: Bezstresowe wychowanie! Z drugiej: Rodzicielstwo Bliskości! A z trzeciej: Autorytatywne Wychowanie! A z czwartej jeszcze inne. Myślę, że nie powinniśmy przyczepiać sobie takich etykiet. Wierzę, że najlepszą metodą wychowania jest słuchanie rozumu, serca i potrzeb zarówno rodziców, jak i dziecka. Co nie zmienia faktu, że nie potrzeba psychologów i filozofów, aby stwierdzić, że wywoływanie u dziecka lęku to dno i wodorosty.



Wiem, że często zdarzają się sytuacje, że obcy ludzie zaczynają straszyć cudze dzieci. Nigdy na szczęście nie miałam takiej sytuacji z Anielką, ale pamiętam, że zanim zaszłam w ciążę, byłam świadkiem podobnego zdarzenia. Schemat dosyć znany: Kolejka w markecie. Przy kasie naprzeciwko stoi matka z dzieckiem robiącym tzw. "sceny" a za nimi starsza babeczka, która odzywa się do dzieciaka z tekstem:

- Jak jesteś taki niegrzeczny, to ja Cię zabieram!
Oczywiście, chłopiec zaczął jeszcze bardziej "dokładać do pieca", aż matka zrezygnowała z zakupów i wyszła. Na słowa starszej Pani nie zareagowała. Ja też nie, bo jakoś jeszcze wtedy za bardzo nie oceniałam takich zachowań i nie analizowałam błędów. Sytuacja jak dziesiątki innych. Kto by pomyślał, że za jakiś czas ja będę musiała o tym myśleć:)



Najbliższe otoczenie dziecka to osoby, którym ufa bezgranicznie. Dzieci słuchają nas i chłoną jak gąbki. Skąd wiemy, czy strach dziecka o cokolwiek, nie jest spowodowany naszymi słowami? Dlaczego dzieci budzą się w nocy? Może nie od niewłaściwych bajek, a od naszych nieprzemyślanych słów, które pamiętają? Może ten pan przychodzi do niego w nocy? A może ta pani z wyobraźni dziecka wygląda identycznie jak nowa opiekunka?



Ja nie jestem świętą krową i też popełniam różne błędy, jeżeli chodzi o metody zapanowania nad płaczącym (wydzierającym się) dzieckiem. Ale nigdy nie pomyślałam, że straszenie dziecka jest dobre i na pewno poskutkuje. Alek dwa razy złapał mnie na podobnej próbie manipulacji Anielki. Dostałam od niego reprymendę, tak samo, jak on kilka razy dostał ode mnie. Staramy się wszyscy panować nad słowami i myśleć, co mówimy. 



Wychowywaniu dzieci w strachu, obawach i uczuciu zagrożenia mówię stanowcze NIE. I obiecuję, że będę jeszcze bardziej kontrolować słowa. 






#kochamniestraszę a TY?

6 komentarzy:

  1. świetny tekst - masz całkowitą rację

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie często najpierw mówią, potem myślą. Niestety dzieci często te słowa zapamiętują na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzieci słowa łatwo zapamiętują

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkowicie się zgadzam! Okropne jest takie straszenie dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  5. Straszenie dziecka w ten sposób jest oznaką słabości i głupoty dorosłych. Niestety wciąż często się to słyszy. Też uważam, że istnieje wiele innych sposobów by dogadać sie z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś było na to przyzwolenie, to była norma, że się straszyło, teraz patrzy się na to z zupełnie innej strony. Swoich dzieci nie straszyłam, ale mnie straszono, choć lęków z tego tytułu nie mam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)