a U Anielki na talerzu - Najbardziej pozytywny blog parentingowy i lifestylowy

piątek, 6 kwietnia 2018

U Anielki na talerzu


Jak każda matka codziennie decyduję o tym, co będzie jadło moje dziecko. Nie jest to łatwe z kilku powodów- dieta ma ogromny wpływ na rozwój i zdrowie naszych dzieci. To my- rodzice jesteśmy odpowiedzialni za to, jakie nawyki żywieniowe przejmą nasze pociechy. Ja, odkąd Anielka skończyła rok ,a rozszerzanie diety poszło nam pomyślnie, stwierdziłam, że obiorę pewną strategię. Strategia brzmi- wszystko z umiarem.

Nie jestem idealną matką. Wiem, że sól oraz cukier w nadmiarze szkodzą. Znam całą listę Mendelejewa, której należy się wystrzegać w składach produktów. Interesuję się tym, co jem ja oraz moja rodzina. Uwielbiam oglądać "wiem, co jem". Ale... no własnie. Z początku mojej drogi macierzyńskiej byłam przekonana o tym, że Anielka nigdy nie spróbuje soli, cukrów ani żadnej chemii, którą spotkamy na półkach sklepowych. Z czasem jednak zdałam sobie sprawę, że kurde, jestem tylko człowiekiem i chcę, żeby Anielka miała coś z dzieciństwa. Wiem, że dzieciństwo to nie są słodycze i słodkie jogurty, ale wszystko jest dla ludzi- nawet tych najmniejszych.W dodatku nie chcę Anielki trzymać pod kloszem, ponieważ na Świecie nawet najbardziej zdrowe produkty okazują się niezdrowe. Chemię mamy wszędzie, niestety.  Musiałam znaleźć drogę, którą będziemy podążać i zasady, których będziemy się trzymać. I wiecie co? Tak się stało. Na razie (odpukać w niemalowane!) nie mamy żadnych problemów z apetytem u Anielki. Rzadko kiedy pojawiają się problemy z brzuszkiem.

Najpierw zacznę od naszych grzechów.
Raz na jakiś czas Anielka dostaje parówki. Je również trochę czekolady, ciasta i bułki słodkie. Chętnie zajada chrupki kukurydziane oraz wafle ryżowe. Ostatnio posmakował jej niby rogalik znanej firmy, ale wiem, że musimy się z nim pożegnać. Do naleśników dodaję jej trochę cukru oraz doprawiam solą i pieprzem (w niedużych ilościach) niektóre obiady. Nigdy nie daję kostek rosołowych. Raz na jakiś czas (ale naprawdę rzadko) kupię jej serek homogenizowany albo inny jogurt, który ma słaby skład. Na noc, przed snem Anielka wciąż dostaje butle (jest to najczęściej kaszka typu Bobovita itp).  Słoiczek daję jej tylko wtedy, kiedy naprawdę muszę (chociaż odkąd skoczyła rok jest to naprawdę rzadkością)- jest piękna pogoda, a ja nie chcę stać przy garach, wyskoczyło nam coś ważnego itp. Jeśli chodzi o soki owocowe- ograniczyliśmy je do minimum. Są zbędne, ponieważ Anielka je dużo owoców. 
Zimę przetrwaliśmy głównie na mrożonkach. Mrożę mięso i warzywa (w workach specjalnie do tego przeznaczonych, choć nie zawsze). Często kupuję paczkowane mrożone zupy wiosenne itp. (bez zbędnej chemii w składzie). Raz w miesiącu kupuję mięso w zaufanym sklepie (Anielka uwielbia drób i polędwicę). W domu dzielę na porcje i zamrażam. Jedyną rzeczą, za którą Anielka nie przepada, są ryby. Toleruje jedynie paluszki rybne.
Jeśli chodzi o gotowanie na parze, którego byłam fanką przy rozszerzaniu diety- już rzadko kiedy korzystam z parowaru. Zazwyczaj wszystko gotuję w wodzie. Jeśli coś smażę- zazwyczaj jest to olej kokosowy albo rzadziej prawdziwe masło. Do kanapek również używam prawdziwego masła. 
Nie zmienia to faktu, że Anielka nie zje schabowego smażonego np. na tłuszczu- zje, ale w mniejszej ilości. Jednak sproszkowanych rzeczy (gotowe sosy itp.) nie daję jej nigdy, chociaż czasami takie rzeczy my jemy. No wiem, że najlepiej gotować dla wszystkich- w naszym przypadku się nie da. 
Kucharzem jestem marnym, więc staram się ograniczać do prostych dań.  

Przygotowałam dla Was zestaw naszych HITÓW
Czyli tego, co Anielce smakuje najbardziej i mogłaby jeść cały czas. 

Do picia:
Woda+acerola (dosłownie odrobinkę)+ trochę miodu albo cukru ponieważ acerola jest kwaśna- raz dziennie.
W dzień pijemy głównie wodę i herbatę rumiankową. 


Śniadanie:
 -gotuję jej najzwyklejsze płatki owsiane, ryżowe albo kaszkę manną na mleku butelkowym dwu procentowym.

Drugie śniadanie:
- bułka słodka
- pieczywo z serkiem żółtym albo wędliną (czasami robię jej misz-masz na talerzu), do tego ogórek kiszony. 
- jogurt naturalny z bananem
- jogurt do picia BIO  z owocami (różne)

Obiad:
to zazwyczaj zupa, ale gęsta
-u nas hitem jest ogórkowa
-barszcz czerwony
-zupa jarzynowa albo kalafiorowa- z tym, że zamiast ziemniaków dodaję kaszki mannej- rewelacja! --ostatnio posmakował jej również kapuśniak. 
-Anielka uwielbia też marchewkowy rosół. 
Przeważnie zupy gotuję jej na nóżkach, skrzydełkach a nawet płatach. 
Jeśli chodzi o obiad bez zupy to:
-zazwyczaj ziemniaki z kefirem albo np. z buraczkami.
-Nierzadko gotuję jej same warzywa: np. brokuły, które uwielbia, albo mieszankę warzywną z paluszkami rybnymi. 
-Czasami makaron ze szpinakiem i śmietaną
Rzadko kiedy obiad składa się z dwóch dań. Myślę, że treściwe zupy wystarczą, zwłaszcza kiedy np. wędlinę je na śniadanie. Często jest tak, że po drzemce wstaje przy kuchence i domaga się jeszcze jednej miski zupy. 

Podwieczorek:
- mus owocowy 
-jogurt
-naleśnik z bananem
-Czasami do owoców dodaję jej biszkopta
-kanapka z konfiturą.
- czasami wystarczy starte jabłko


Kolacja:
-jajecznica
-kanapka z serkiem
-parówka

Przekąski:
-w ciągu dnia Anielka dostaje kawałeczki  owoców (głównie jabłka i banany),
-chrupki kukurydziane, 
-plasterki buraka surowego
- słonecznik. 
Dwie ostatnie pozycje to hit absolutny!

Przed spaniem:
Butelka kaszy.

Nigdy nie zmuszam jej do jedzenia. Je to, na co ma ochotę i w takiej ilości, jakiej chce. Nie karmię jej. Dostaje wszystko na talerzu albo misce w krzesełku do karmienia i sama zajmuje się jedzeniem. Wyjątkiem są zupy- tutaj muszę pomagać:). Raz zjada wszystko i prosi o więcej, a czasami zje tylko trochę.
Staram się bilansować jej dietę: Gdy np. wiem, że na obiad będzie mięso, nie daję jej wędliny. Kiedy zje mus owocowy, proponuję zamiast jabłka marchewkę itp itd. 
Nasza dieta jest mało ekstrawagancka, nie jestem mistrzem kuchni i nie posiadam aż takiej wyobraźni. Więc jeśli macie swoje hity, podzielcie się nimi. Chętnie dowiem się co jedzą Wasze maluchy. No i powiedźcie koniecznie jak z apetytem u Waszych dzieci.

Aleksandra.






1 komentarz:

  1. Uważam podobnie. Wszystko jest dla ludzi, nawet tych najmniejszych. Nie wyobrażam sobie katować dziecka już od najwcześniejszych lat jakimiś nad wymiar zdrowymi daniami. Przeczytałam jadłospis twojej córci i uważam, że jest to najbardziej optymalna forma żywienia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)