a My kobiety zawsze mamy jakieś ALE. Zwłaszcza po porodzie. - Najbardziej pozytywny blog o rodzicielstwie

piątek, 23 marca 2018

My kobiety zawsze mamy jakieś ALE. Zwłaszcza po porodzie.


Jakiś rok temu, rozmawiałam ze znajomą o moich rozstępach. Wiecie, damskie pitu pitu i temat zszedł na ciąże. Gdy dowiedziała się, że moje ciało to w trzydziestu procentach rozstępy, zapytała, czy się nie wstydzę. Szczerze, wtedy nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Dzisiaj już znam odpowiedź na to pytanie

Wstydzić się, to bym mogła, gdybym coś ukradła.

Wstydziłam się, jak ostatnio pędziliśmy na SOR i w pośpiechu ubrałam legginsy "po domu", z wielką dziurą na pupie. Tak, to był dla mnie niezły obciach, zwłaszcza że zauważyliśmy ten fakt dopiero, jak wchodziliśmy do domu:) Nie będę natomiast wstydzić się tego, co zrobiła ze mną matka natura bez mojej zgody! Nie mam się czym chwalić, nie chcę się z tym obnosić- tak samo jak nie zamierzam chować głowy w piasek i siedzieć w cieniu. 

To jest takie dziwne dla mnie, że kobiety w dzisiejszych czasach chcą być idealne w każdym calu, pragną mieć nieskazitelne ciało, żeby podobać się facetom. Moja ciąża i macierzyństwo uświadomiło mi, że ważne jest to, jak ja sama czuję się ze sobą. Zresztą, wystarczy mi, że podobam się Alkowi, a nawet jakby życie potoczyło się inaczej, niż bym chciała- ktoś ma mnie pokochać taką, jaką jestem. Rozstępy czy inne defekty ciała nie czynią mnie gorszym człowiekiem. Są nieestetyczne, ale umówmy się- każdy ma w swoim wyglądzie coś nieidealnego. Chyba już  dawno mam za sobą etap,  którym chciałam wszystkim dogodzić i być w pełni akceptowana.

W ciąży przytyłam dwadzieścia kilo. Z mojej winy, bo jadłam całkiem sporo i nie przejmowałam się dodatkowymi kilogramami. Od samego początku ciąży bolał mnie krzyż i nogi. Już w dziesiątym tygodniu zaczęłam kuleć po większym wysiłku i ciągle bolały mnie plecy. Zawsze mówiłam sobie "tyle mojego" i zagryzałam mój ból owocami i warzywami, ale też niezdrowymi przekąskami. Co najśmieszniejsze, długo nie miałam typowego, ciążowego brzuszka. Z dnia na dzień mój brzuch nabrał wielkich rozmiarów i z nim pojawiły się wielkie rozstępy obejmujące moje piersi, brzuch, plecy i górną część ud. Uf, dużo tego :) Z małej, drobnej dziewczyny zrobiła się całkiem spora łania. Moje biodra musiały się rozszerzyć, a Anielka była coraz większa. Kiedy ktoś ma predyspozycje do cellulitu i rozstępów żadne kosmetyki nie pomogą. Niestety, chyba nie ma takiego cudownego środka. A może ja nie mam o nim pojęcia?

Czy chciałabym coś zmienić w swoim wyglądzie? Oczywiście, dużo rzeczy. Jak będę mieć kilka zer na koncie, zapewne usunę blizny. To, że je akceptuje, nie znaczy wcale, że mi się podobają. Nie traktuje ich jako powód do dumy, nie są też moją pamiątką. Nie śpieszy mi się jednak- zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić i przyzwyczaiłam się do nich.  Z chęcią powiększę sobie nieco usta.

Odkąd jestem matką, zdałam sobie sprawę z wielu ważnych rzeczy, a mój mózg całkowicie się przestawił. Przede wszystkim znam już swoje ciało i wiem, że kobiecość i piękno siedzi w głowie. Na nic nam idealna sylwetka i piękna twarz, kiedy i tak siebie nie kochamy. Na nic nam to wszystko, ponieważ dopóki człowiek nie zaakceptuje siebie, piękny nie będzie. Zadałam Wam wczoraj moje kochane dziewczyny pytanie na Facebook, czy w pełni akceptujecie swój wygląd po urodzeniu dziecka. Te samo pytanie zadałam również sobie. Szczerze? Akceptuje siebie, czuję się dobrze, chociaż wiem, że do ideału mi bardzo daleko, ale... No właśnie. My kobiety tak mamy, że w naszych głowach ZAWSZE BĘDZIE JAKIEŚ ALE. Zawsze znajdziemy powód do zasmucenia się. Wiecie, to jest tak, że kobiety rzadko kiedy potrafią same siebie docenić. No ale wracając do mojej odpowiedzi- Akceptuje siebie, ale nie jestem w pełni zadowolona. Mój brzuch nie jest idealny (ciągle walczę z tłuszczykiem), moje uda są troszkę za duże, a moja cera jest nie do zniesienia. 

Akceptacja jest bardzo ważna w tym wszystkim. Kiedy potrafimy zaakceptować siebie, jest nam łatwiej zmieniać nasz wygląd. Pytanie tylko, czy naprawdę warto? Jeśli robimy to dla zdrowia albo siebie- owszem, ale w momencie, w którym chcemy zrobić to dla kogoś innego, albo dla całego świata, chcemy, żeby wszyscy się za nami oglądali i mówili komplementy- nie warto. Ja już nie raz pisałam, żebyście nie siedzieli tyle na tych internetach i nie wierzyli we wszystko, co widzicie. Chciałabym, żeby wszystkie kobiety wyszły z Instagrama i Photoshopa i zaczęły pokazywać się takie, jakie są naprawdę- naturalne. Ja bym chciała, żeby Panowie nie wierzyli w nieskazitelne tyłki półnagich pań. Chciałabym, żeby popatrzyli na tyłki swoich kobiet i zrozumieli, że nie ma nic piękniejszego, od ciała SWOJEJ kobiety. Nie wstydźmy się tego, jak wyglądamy, nieważne czy mamy krzywy zgryz, płaski tyłek albo małe piersi. Każda z nas ma prawo cieszyć się sobą i pokazywać siebie. Najpierw pokochajmy siebie, a później zacznijmy się zmieniać. Wszystko kiedyś z nas wyparuje- kwas zejdzie z ust, po menopauzie przytyjemy dwadzieścia kilo i zmarszczki zakryją nam oczy.

Kobiety, każda z nas jest piękna, ale żadna nie jest idealna!
 
 
 

5 komentarzy:

  1. Osobiście po 30 odkryłam samą siebie. Macierzyństwo zmieniło mnie i moje podejście do życia również bardzo mocno. Jestem teraz świadomą siebie i tego czego chcę od życia kobietą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważny temat! Ja osobiście mam dość idealnie fotoszopowych brzuchów

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny i jakże ważny tekst!
    Bardzo podoba mi się zdanie: "Wstydzić się, to bym mogła, gdybym coś ukradła". :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ogromne rozstępy po trzech poradach, choć należę do osób bardzo szczupłych i dochodzących do siebie w expresowym tempie. To jednak są i ich się nie wstydzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam rozstępy tylko na udach, brzuch mi oszczędziły ciąże. Czy się ich wstydzę nie bo nigdy nie byłam idealna i nie będę, a moje dzieci to najlepsze co mi życie przyniosło!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)