a Czy szkoła podcina skrzydła? - Najbardziej pozytywny blog o rodzicielstwie

sobota, 24 lutego 2018

Czy szkoła podcina skrzydła?

 

Każdy z nas ma jakieś wartości, które chce przekazać swoim dzieciom. Każdy z nas chodził do szkoły i zakończył swoją edukację w wybranym momencie. Każdy z nas chciałby pewnie, żeby nasze pociechy były mądre i inteligentne. Dzięki setkom źródeł wiemy już jak prawidłowo wspierać rozwój dzieci i w jaki sposób stymulować ich mózgi.


Jednym z najważniejszych etapów w życiu małego człowieka jest edukacja w szkole. Na każdego czekają otwarte bramy i spora dawka wiedzy- praktycznie za darmo. No ale czy w Polsce system edukacji jest poprawny? Właściwie co on wnosi w życie dzieci i jak ważny jest w późniejszym etapie życia? Czego uczy szkoła? Czy wszystkie dzieci traktowane są jednakowo, czy szkoła patrzy na ucznia jak na jednostkę (tak jak powinna) i czy słowo indywidualność jest obecne w polskim szkolnictwie?

Już w połowie liceum wiedziałam, że na studia raczej nie pójdę. Byłam przytłoczona ciągłymi jedynkami z matmy i niesprawiedliwym traktowaniem. W dodatku nigdy nie uważałam, że ludzie pracujący w takiej biedronce są gorsi i mniej wykształceni. Przez moje krótkie życie zdążyłam zauważyć, że to nie oceny w szkole są ważne, ale to jak człowiek nakieruje swoją przyszłość. Nie każdy musi zostać ekonomistą czy lekarzem, żeby był inteligentnym człowiekiem z dużą wiedzą i ambicjami. W dodatku mnie nie interesowała matematyka, a raczej rzeczy bardziej abstrakcyjne, artystyczne i wymagające przede wszystkim wyobraźni. Dlatego po liceum poszłam do szkoły kosmetycznej.

Mając na uwadze moje perypetie szkolne, nie będę zmuszać mojej córki do bycia piątkową uczennicą. Wiem, że system edukacji pozostawia dużo do życzenia i wcale nie jest wyznacznikiem mądrości i inteligencji. Uważam, że do każdego ucznia trzeba podchodzić indywidualnie i w porę wyłapać jego talenty i to je w pierwszej kolejności rozwijać i pielęgnować, nawet jeśli jest to granie na pianinie, a nie pierwiastki. Oczywiście, to nie znaczy, że mam pozwolić olać jej inne przedmioty.

Po gimnazjum chciałam iść do technikum o profilu plastycznym (rozważałam też profil fotograficzny), ale mojej decyzji nie pochwalał mój ojciec i ostatecznie skończyłam w Liceum Ogólnokształcącym i do dzisiaj tego żałuję. Nigdy nie czułam się dobra w przedmiotach ścisłych, uwielbiałam za to malować i robić zdjęcia. W Liceum zapomniałam o moich pasjach i szybko stałam się uczniem z jedynkami i dwójkami. Oczywiście, nie zawsze miałam same jedynki, ale z łatwością nie zdawałam do następnych klas. Zawsze miałam problem z matematyką, chociaż chodziłam na korepetycje i naprawdę dużo ćwiczyłam w domu. Lubiłam język polski, ale w sumie rzadko mogłam się wykazać. Do stu procent z matury ustnej z języka polskiego zabrakło mi jednego punktu. Temat wybrałam sobie dosyć trudny " Uroda życia i dramat ludzkiej egzystencji w utworach Iwaszkiewicza". Ogólnie tak się rozgadałam, że Panie były pod wrażeniem. Po maturze dostałam SMS od polonisty, który brzmiał mniej więcej: " Prawie sto procent a ja Ci tylko dwójkę na koniec dałem?" No i tak bym podsumowała swoją edukację w Liceum:)

Uczniowie nie są równio traktowani.

Ci dobrze uczący się, cieszą się większą sympatią wśród nauczycieli i są darzeni większym zaufaniem. Ci ze słabszymi ocenami, uważani są za gorszych i leniwych. Nauczyciele mają swoich ulubieńców i faworytów. Zazwyczaj nie dają szansy wykazać się innym i proponują udział w konkursach tylko tym lepszym. Gdy ktoś rozmawia na lekcji, od razu pada podejrzenie na uczniów gorzej się uczących. Podobnie w przypadku, kiedy ktoś wywinął jakiś numer nauczycielowi- od razu pod lupę idą dzieci "gorszego sortu".

Przedmioty mało ważne, ważne i ważniejsze.

"Dwójka z plastyki? To nic, ważne, że masz piątkę z matematyki!". Tak właśnie już od wczesnoszkolnych lat, sugeruje się uczniom, że ich zdolności np. wokalne nie liczą się tak bardzo, jak tabliczka mnożenia. Już od podstawówki nauczyciele i rodzice uczą dzieci pewnej hierarchii, która może odbić się bardzo negatywnie w późniejszych latach. Chcesz malować? Z tego nie da się wyżyć! Lubisz historię? Historycy nic nie zarabiają i panuje duże bezrobocie wśród humanistów! Ekonomia to jest zawód przyszłości! I takiemu Antosiowi, który nie chce zostać matematykiem, a chciałby być dziennikarzem właśnie podcina się skrzydła i zabiera marzenia oraz cele. I właśnie być może ten Antoś będzie się miotał na studiach ekonomicznych i koniec końców da sobie spokój albo będzie pracował tam, gdzie nie chce i wypalał się z każdym dniem coraz bardziej.

Wypaleni nauczyciele.

Kolejna sprawa to to, że dużo nauczycieli jest wypalonych zawodowo. Zwłaszcza Ci starszej generacji mają problemy, żeby w ogóle przekazać jakąkolwiek wiedzę. Jeśli uczeń szybko łapie fizykę i rozumie podręcznik- to nie problem. Gorzej gdy naprawdę trzeba mu coś wytłumaczyć, wtedy już kaplica i jedynki. No i co? To wina oczywiście ucznia. Poza tym nauczyciele gonią z tematami i nie zdają sobie sprawy z tego, że każde dziecko ma swoje tempo i nie każdy zrozumie coś za pierwszym razem. No i później rodzice wydają majątki na korepetycje, dziecko w wolnym czasie, zamiast odpoczywać, bawić się i rozwijać pasje- uczy się. A wystarczyłoby tylko więcej empatii wśród nauczycieli i więcej miłości do wykonywanego zawodu.

Większość szkół nie rozwija skrzydeł.

Szkoła nie patrzy na ucznia jak na indywidualistę. Większość szkół nie pomaga w odkrywaniu talentów a co dopiero w ich pielęgnowaniu. Nie ma miejsca na kreatywne zabawy i nie ma miejsca na inną formę lekcji niż puste dyktowanie definicji do zeszytów. Bardzo dużo nauczycieli wymaga od uczniów uczenia się na pamięć formułek i nie pozwala na wypowiedzenie się w danym temacie swoimi słowami.

Nie ma w niej miejsca na własne zdanie i interpretacje. Słowa klucze

Czytając i analizując jakiś wiersz albo nawet fragment utworu, wymaga się od ucznia trafienia w słowo klucz. Wszyscy znamy pytanie: "Co autor miał na myśli?" Prawda jest taka, że za własną interpretację dostaje się jedynkę, jeśli nie trafi się w odpowiedź w podręczniku. Tak więc nie ma miejsca na wyobraźnię, nie ma miejsca na własne zdanie. Szkoła nie uczy dziecka indywidualności, Szkoła uczy trafiania w klucz i myślenia czysto podręcznikowego. Indywidualność w przedmiotach humanistycznych często wiąże się z niską oceną na koniec semestru. Odmienne odczucia i interpretacje to bezkompromisowa jedynka.

Za dużo zadań domowych

Nauczyciele zadają za dużo. Rzadko kiedy dogadują się między sobą i przekazują informację o zadaniach domowych. Każdemu uczniowi należy się odpoczynek po lekcjach. Mózg dziecka po siedmiu godzinach nauki w szkole, nie jest w stanie uczyć się również intensywnie w domu i odrabiać lekcje. Udowadniają to różne badania naukowe, ale nikt tego nie słucha. Prawda jest taka, że dzieci często mają za dużo obowiązków wobec szkoły, co skutkuje obniżoną efektywnością nauki, zmęczeniem i problemami z zasypianiem. A gdzie miejsce na zabawę, relaks lub zajęcia dodatkowe?

Dlaczego to wszystko jest takie ważne?

Ponieważ życie sześciolatka opiera się już głównie na nauce i trwa przez kilkanaście lat. Jest to niezwykle ważny etap w życiu człowieka, w końcu spędza w szkole prawie połowę życia. Szkoła nie tylko ma przekazywać wiedzę, ale również pielęgnować wartości, dbać o uczniów i im służyć. Na to, co dziecko wyniesie ze szkoły mają też duży wpływ rodzicie. Nie należy zapominać o tym, że każde dziecko jest inne i rzadko zdarza się, że jest dobre ze wszystkiego i będzie odnosić sukcesy pod każdym względem i w każdej dziedzinie. Szkoła bez wątpienia uczy pewnej dyscypliny, obowiązków oraz przygotowuje do dorosłego życia. Nie można jednak dać się zwariować, ponieważ system edukacji w Polsce ma również swoje minusy, o których pisałam wyżej. Nauczyciele nie zawsze są sprawiedliwi i często wszystko zależy od nauczyciela, a nie od ucznia. Pamiętaj, żeby nie uczyć dziecka dzielenia ludzi na gorszych i lepszych, pamiętaj, że oceny nie zawsze są wystawiane sprawiedliwie i zgodnie z wiedzą. Jako rodzic nie zapominaj pielęgnować mocnych stron swojego dziecka, nie kieruj nim, ale proponuj. Szanuj jego decyzję, nie każ mu odnosić sukcesów, ale zachęcaj  do ich osiągania. 




1 komentarz:

  1. Moja córka sobie nie radzi z nauką. Wszyscy uważają, że to nasza wina. W klasie jest dużo dzieci, które podobnie sobie nie radzą. Grono pedagogiczne jednak nic z tym nie robi a to wina niektórych nauczycieli.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)