a Dlaczego najłatwiej wychowuje się cudze dzieci? - Najbardziej pozytywny blog o rodzicielstwie

czwartek, 4 stycznia 2018

Dlaczego najłatwiej wychowuje się cudze dzieci?

Nie zliczę, ile razy jakaś obca osoba zwróciła mi uwagę, że moje dziecko chodzi bez czapki. Ostatnio idąc z Anielką do biedry, jakiś Pan krzyknął do mnie coś w stylu "oj, mama, dlaczego chłopczyk nie ma rękawiczek?" To nic, że Anielka to prawdziwa baba z krwi i kości, facet powiedział to w bardzo przyjaznym tonie. Nieważne.  Kolejna sytuacja, gdy zabrałam Anielkę bez wózka na spacer koło domu, żeby mogła sobie trochę pochodzić. Oczywiście, wracała już mi na rękach. Dwie (!) zupełnie obce mi osoby zainteresowały się moim biednym kręgosłupem i zarzuciło brak pieniędzy na wózek. I teraz moje pytanie- gdzie pojawia się troska a gdzie ukazuje się totalne cebulactwo? Dlaczego ludzie zostali stworzeni, żeby wtrącać się do cudzego życia, ale kiedy trzeba to życie naprawdę ratować- chowają głowę w piasek? Dlaczego nikt kobiecie w ciąży nie ustąpi miejsca w kolejce albo nie pomoże wnieść młodej mamie wózka do autobusu, chociaż jeśli trzeba wtrącić swoje marne trzy grosze- zrobią to bez zastanowienia.

 

Swoją drogą, przypomniało mi się, jak urodziłam Anielkę i wścibska sąsiadka zapytała się mnie czy karmię piersią, odpowiedziałam, że nie, że moje dziecko je już normalnie wszystko. Jej mina była bezcenna, bo Anielka miała wtedy może z dwa miesiące. 

Trochę inaczej wygląda sytuacja z naszą rodziną, która próbuje nas pouczać, wytykać błędy i od czasu do czasu porównują Twoje niesforne dziecko do ich mega grzecznego potomka. Sama staram się brać większość rad do serca, bo ja jestem takim laikiem w wychowaniu dziecka, że przyznam się bez bicia- często potrzebuję jakiejś rady od mamy albo od teściowej lub moich kuzynek.  Kiedy już myślę, że znam się na Anielce, że już wszystko wiem- okazuje się, że jednak nie. Są rzeczy, z którymi się nie zgodzę i nigdy nie wprowadzę ich w życie. Ale jakoś nauczyliśmy się żyć wszyscy w zgodzie i bez zbędnego gadania. Szanujemy swoje odmienne zdanie, a niektóre uwagi puszczamy mimo uszu. Wiadomo, zdarzają się sytuacje, w których np. moja babcia albo teściowa palną tekst typu "sami na to pozwoliliście. Ja robiłam inaczej..." No ale tak już chyba wygląda wspólne życie. Nie było problemu, kiedy stwierdziliśmy, że Anielka nie będzie na razie chrzczona i nie jest problemem  fakt, że nadal nie sadzam ją na nocnik, chociaż Alek w Anielki wieku już nie wiedział co to pampersy:). Ale wiem, że większość z Was pewnie ma większe doświadczenie w tym temacie. Wiem dziewczyny, że codziennie słyszycie od bliskich, jakie błędy popełniacie i jak bardzo krzywdzicie swoje dzieci, chcąc uchronić je od wielu rzeczy. Przykre to, naprawdę.

Ale najwięcej doświadczenia w wychowywaniu dzieci mają Ci, którzy ich w ogóle nie mają. No to jest po prostu temat rzeka...Ja też w myślach wychowywałam te płaczące buzie małe osobniki, kiedy latały mi po restauracji i nie dały w spokoju pracować. Ja też dziwiłam się, dlaczego matki zabierają te rozwydrzone dzieci na zakupy i dlaczego mamy są takie smutne, grube i ogólnie bez życia. Że jak to można nie mieć czasu na to, na tamto i na bank ja nie będę się kłócić o brzdąca z partnerem. Przecież dziecko wcale dużo nie kosztuje, nawet gdy co chwile choruje a miejsca w publicznej przychodni zajęte. Że jak to, można nie mieć czasu na wyjście z koleżanką, przecież, od czego jest ojciec...

Jak odpowiadam na te wszystkie dobre rady i wtrącanie się bez podstaw? Czasami się tylko uśmiechnę, ale gdy mam zły humor, to burknę coś niemiłego. No bo, kto dał nam prawo oceniać innych i pouczać? Skąd ja mam wiedzieć, czy ktoś mówi to z troski czy już z czystego chamstwa? Mam zgadywać po barwie głosu i grymasu na ustach? A może pytać prosto z mostu- po co dajesz mi te rady, skoro i tak ich nie zastosuję. Skoro nic dla mnie nie znaczysz człowieku, bo Cię właściwie nie znam. Co innego, gdybym pytała Cię o zdanie. Nie wiem, czy przypadkiem Twoje dziecko czterdzieści lat temu nie chorowało przewlekle na przeziębienie, bo ty w przy piętnastu stopniach zakładałeś mu rękawiczki? Nie wiem, czy nie jesteś jakimś sadystą, skoro x czasu temu, gdy Twoje dziecko ledwo mogło już chodzić, nie wziąłeś je na ręce. Nie wiem, czy ty masz w ogóle dziecko, żeby pouczać mnie, że z dzieckiem w złym humorze nie chodzi się na zakupy. Ok, to kup za mnie papier toaletowy, mleko i inne rzeczy i zostaw mi je ukradkiem pod drzwiami tak, żebyś nigdy nie musiała patrzeć na moje rozhisteryzowane dziecko. 

Wiecie co jest najgorsze, a zarazem najsmutniejsze? Że większość tych wszystkich ludzi (nie mówię, że wszyscy) odwrócą głowę i przejdą obok Ciebie, kiedy zasłabniesz, bo pomyślą, że za dużo wypiłaś. Że spora część  tych ludzi, kiedy wypadnie Ci sto złotych przy kasie w biedrze albo lidlu, nie powie Ci o tym, tylko podniesie i schowa do swojej kieszeni ale wszyscy będą mówić Ci, jak masz żyć i jakie błędy popełniasz. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię:)