a A ty? Wpuściłabyś tego Pana do środka? - Najbardziej pozytywny blog o rodzicielstwie

środa, 20 grudnia 2017

A ty? Wpuściłabyś tego Pana do środka?

Opowiem Wam pewną historię. Była Wigilia, dochodziła pora kolacji. Wszyscy czekali już tylko na pierwszą gwiazdkę na ciemnym niebie. W domu panował lekki chaos. Gospodyni kończyła gotować ostatnie porcje pierogów, gospodarz robił w pośpiechu ostatnie domowe porządki. Ciotki zza granicy już dawno rozgościły się na krzesłach a dzieci biegały w te i we wte. Babciom brzuchy grały marsza i niecierpliwe rozkładały zastawę na stole.


Była to rodzina wielka, wykształcona i z tradycjami. Co niedzielę na mszy świętej gorliwie się modlili i raz w miesiącu żałowali za grzechy, szukając wybaczenia. Chociaż każdy miał coś za uszami, udawali, że wcale tak nie jest. Czy się lubili? Czy się kochali? Na pierwszy rzut oka- owszem. Ale czy tak było? Nie wiem.

Danusia, matka gospodarza, miała to do siebie, że wpychała nosa nie w swoje sprawy, przez co jej syn kłócił się ciągle z żoną. Ale on również nie był Święty- zdradził swoją żonę w pewną piękną ciepłą noc na wyjeździe firmowym. Znalazł jednak na tyle odwagi w sobie, że przyznał się do tego swojej ukochanej. Niestety, słyszały to dzieci. Żona po morzu wylanych łez i hektolitrów strzępionych nerwów, z poczuciem własnej wartości podartej na kawałki- podniosła się i zaakceptowała ten stan rzeczy. Dla dobra dzieci, dla dobra tego wszystkiego... Czego dokładnie? Nie wiem.

Ich nastoletni syn, chcąc zwrócić na siebie uwagę, ukradł kilka głupich batonów w osiedlowym sklepie. Liczył na to, że ktoś go złapie i dostanie porządne manto od ojca. Pragnął, żeby ktoś go wreszcie zauważył. Każdy z nich miał coś na sumieniu. Tak samo ja mam i zapewne ty masz. Ale nie o tym dzisiaj.

Zasiedli wreszcie do pięknego, wypełnionymi po brzegi jedzeniem stołu. Ktoś puścił kolędy, które przeplatały się z dialogami gości. Aż nagle zapukał ktoś do drzwi. Zapadła cisza.

-Spodziewamy się jeszcze kogoś?- zapytała teściowa

-Nie. Przecież wszyscy już są.

- To nie otwieraj. Nie wiadomo kto to- odparła teściowa, wzruszając ramionami.

Gospodynię jednak coś tknęło, wytarła usta w jedwabną serwetkę i wstała od stołu. Wręcz pobiegła do drzwi.

W nich ukazał się mężczyzna. Nie wyglądał jakoś szczególnie ładnie, nawet nie wiem, ile miał lat. Jednak było w nim coś magicznego- ciągle się uśmiechał. Miał starą kurtkę i zmęczone oczy. Pomimo tego, wciąż się uśmiechał

- Wpuść mnie, proszę. To kolejny dom, który dzisiaj odwiedzam i jestem już bardzo zmęczony. Ugościsz mnie?

Gospodyni spojrzała nieufnie na mężczyznę. Jego uśmiech był podejrzany. Nie wiedziała co robić. Po chwili zastanowienia, powiedziała

- Przykro mi, nie znam Pana.

-To najwyższy czas, żebyś mnie poznała- odparł nieznajomy.

- Przykro mi, ale wigilia to nie najlepszy moment na zawieranie znajomości z nieznajomymi. Proszę przyjść kiedy indziej. Kiedy będzie odpowiedniejszy czas.

- To jest odpowiedni czas. Zaufaj mi. Tylko mnie wpuść i pozwól się rozgościć. Zrobiłem się głodny.

- Nie. Proszę sobie stąd pójść albo wezwę policję. Odparła stanowczo zbita z tropu kobieta.

- Proszę mi powiedzieć w takim razie, dlaczego Pani zostawiła jedno nakrycie puste. Wydaje mi się, że to dla mnie? Zapytał smutny mężczyzna.

- Bo taka jest tradycja. Zawsze tak robimy.

- To miejsce jest dla mnie. Co roku próbuję Was odwiedzić, ale wy mnie wyganiacie, albo traktujecie jak powietrze. Muszę w końcu Was odwiedzić, bo wiem, że nieciekawie się u Was dzieje.

- Spadaj Pan! Idź się lecz- Kobieta zatrzasnęła drzwi, a po policzkach z nerwów spłynęły łzy. Poprawiła makijaż i wróciła do stołu.

- Kto to był?

- Nikt

I odszedł i nigdy już się nie pojawił w rodzinie. Poszedł do ludzi, otwartych na zmiany i na lepsze jutro. Odwiedzał setki tysięcy domów w jedną noc wigilijną i czynił ich życie lepszym. Sprawiał, że wszyscy się jednoczyli i zapominali o tym, co złe. Moment łamania opłatków był czymś więcej, niż odbębnieniem marnych życzeń. W jedną magiczną noc, jaką jest wieczór wigilijny, sprawiał, że wszyscy sobie wszystko przebaczali. - a było to Wybaczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię:)