a Nam nie wolno narzekać i płakać. - ANIELKOWE.PL

czwartek, 23 listopada 2017

Nam nie wolno narzekać i płakać.

Tylko one potrafią robić kilka rzeczy jednocześnie, tylko one potrafią funkcjonować po nieprzespanej nocy, to one widzą pierwsze objawy choroby u swojego dziecka. Jeszcze raz ktoś powie, że tylko siedzą w domu z dzieckiem i nie mają prawa narzekać, to mocno się zdenerwuję!

 Panuje powszechna nienawiść do matek i dzieci. Ja bym chciała tylko przypomnieć, że każdy kiedyś był „bachorem” i tak samo, jak współczesne dzieci- każdy robił w pieluchy, wyprawiał dantejskie sceny w sklepach i wkurzał swoich rodziców.
 

Często boimy mówić się o tym, że jesteśmy zmęczone, smutne czy nawet sfrustrowane. Zazwyczaj takie słowa spotykają się z ogromną krytyką, bo przecież MATKA NIE MA PRAWA NARZEKAĆ. A właśnie, że ma. Bo nie istnieje coś takiego jak wieczne zadowolenie, wieczne szczęście czy niekończąca się cierpliwość. Wydaje mi się, że za dużo w dzisiejszych czasach oczekuje się od matek. Wszystkie czasopisma, tabloidy i internet krzyczy: bądź idealną matką, kupuj firmowe pieluchy albo musisz być najlepszą matką na świecie- postępuj według wytycznych WHO, karm piersią do trzeciego roku życia, nie wściekaj się na dziecko, gotuj dwudaniowy obiad i prasuj wszystkie ubrania. Najlepiej jakbyś w ogóle przestała czuć cokolwiek i zaczęła funkcjonować jak robot, który został zaprogramowany na wieczne opiekowanie się dzieckiem.


A przecież każda z Nas jest kobietą, która nie pogardziłaby maseczką na twarz, która ucieszyłaby się z przygotowanego obiadu i chwili dla siebie. Każda z nas czasami zaciska zęby i mówi brzydkie słowa pod nosem, każda z nas patrzy czasami z zazdrością na inne spokojniejsze dzieci i ich matki.

Nie wiem jak wy, ale ja czasami nie mogę doczekać się, aż moja córka pójdzie do żłobka, a ja będę miała pretekst do codziennego makijażu i wyjścia do ludzi. Nie mogę doczekać się, aż będę traktowana nie tylko jako matka, ale również jak koleżanka z pracy czy zwykła kobieta.

Problem polega na tym, że jak rozmawiam z kimś, kto nie ma dzieci- przeważnie spotykam się ze zdziwieniem. Gdy mówię o tym innej matce- przybijamy sobie piątkę. Nigdy nie wylałam tylu łez jak przez ostatni rok. Nigdy tak mocno w siebie nie wątpiłam, jak ostatnio. Macierzyństwo to naprawdę wysoka poprzeczka, która co chwilę się podwyższa, skubana! Nie możesz pomyśleć sobie „już będzie z górki”, bo wcale nie będzie. Nowy dzień przygotował dla nas wyzwania, nigdy się niekończące.
Ja ostatnio jestem apogeum nieszczęść. Anielka co chwile choruje, ja popełniam błąd jeden za drugim- wszystko się we mnie kumuluje. Mam wrażenie, że wszystko, co robię jest złe, zbędne i w ogóle do dupy. Chociaż staram się tym nie przejmować, naprawdę chciałabym, żeby wszystko już było dobrze i żebym mogła odpocząć. Myślę, że każda z Nas przechodzi czasami taki kryzys. To jest nieuniknione, bo kobiety są bardzo kruchymi istotami wbrew pozorom.

Ta cała nagonka na idealizm, narzucana przez ludzi, którzy o wychowaniu dzieci nie wiedzą nic, jest przerażająca. Zabierają nam najpiękniejsze prawa i każą cieszyć ze wszystkiego. Chcą, byśmy funkcjonowały jak roboty, wiedziały wszystko i nie popełniały błędów- mowa o pseudo podręcznikach, przekłamanych stronach w internecie i o przekonaniu, że kobiety w domu siedzą i pachną.

To mówi Aleksandra, która daje swojej córce czasami parówkę na śniadanie, zaciska zęby przy kolejnym płaczu i chowa się w toalecie, żeby nikt nie zobaczył jej łez. Aleksandra, która puszcza bajki swojemu dziecku, żeby napić się kawy i Aleksandra, której nigdy nie chce się włączać żelazka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdą opinię:)