a Hej, ty! - ANIELKOWE.PL

poniedziałek, 20 listopada 2017

Hej, ty!

Bloga założyłam jeszcze będąc w ciąży. Najstarsze wpisy usunęłam, bo odbiegały od głównego celu mojej strony. Cel ten obrałam sobie już po urodzinach Anielki, kiedy zrozumiałam, że życie nie jest i nigdy nie będzie proste i idealne- takie jak widzimy na instagramowych kontach czy popularnych blogach. Ja chciałam za wszelką cenę pokazać naturalność i rzeczywistość. Zajęło mi naprawdę dużo czasu przełamanie się i  zdobycie wiary w siebie. Wciąż nie jestem pewną siebie osobą, ale z każdym dniem robię duże postępy. 

 Boli mnie, kiedy widzę, że ludzie traktują popularne osoby jak wyrocznie. Blogerka zareklamuje filtr do wody- trzeba go kupić. Mało kto wie, że w większości przypadków takie filtry nijak mają się do zdrowia... Obiecałam sobie, że u nas będzie inaczej: Napiszę Wam, jak źle się czuję i co nieciekawego robiłam dzisiaj. Pokażę Wam nasze nierówne ściany i zapozuję w sweterku do zdjęcia. Nie będę sypać Wam z rękawów radami i udowadniać na każdym kroku, jaka jestem szczęśliwa i zadbana. Nie napiszę kolejnego maratonu o przegrzewaniu niemowląt, nie będę krzyczeć wykrzyknikami, że dietę należy rozszerzać od szóstego miesiąca i nie dam Wam dziesięciu rad na udany związek.  Za to dam Wam wielkie wsparcie w dążeniu do własnego JA i ustalaniu własnych zasad- bez oceniania, zbędnej krytyki i narzucania swojego zdania. Przecież nikt z nas nie chce źle dla naszych dzieci a wszyscy jesteśmy jednostką, która spotyka się na anielkowe, żeby chwilę odpocząć, pogadać, pośmiać się... 

Ciągle uczę się macierzyństwa, nie jest dla mnie ono łatwe- nie będę ukrywać. Ale coraz lepiej mi to idzie i jestem szczęśliwa. Wreszcie mamy swoją drogę, którą chcemy podążać. Znamy już nasze dziecko i wiemy, co robimy źle a co wychodzi  nam naprawdę dobrze. Nie traktuję bloga jako odskoczni, wręcz przeciwnie- jest to wspaniały dodatek, bo poznałam tu Was. Dziękuję, że jesteście. 
Nawet nie wiecie, ile radości sprawia mi każda łapka w górę, albo komentarz. Uwielbiam z Wami pisać, czytać co macie do powiedzenia. Teraz podam Wam kilka przykładów, jak rozwinął się mój blog i jak my sami się zmieniliśmy. Linki do wpisów, są zaznaczone kolorami. 
Początki naszego życia z Anielką, były naprawdę trudne i dziwne. Nie ogarnialiśmy co i jak, a mną rządziły jeszcze hormony. Dostałam propozycję od portalu kobieceporady.pl na pisanie artykułów. Mój pierwszy wpis (napisany szczerze i trochę chaotycznie) gdy Anielka miała ok 3. miesięcy spotkał się z naprawdę dużym zainteresowaniem i wzbudził trochę kontrowersji. Jednak liczba udostępnień mówi, że jednak ktoś nas zrozumiał. Od urodzenia Anielka chorowała na AZS i sami nie wiedzieliśmy, jak jej pomóc, aż w końcu odkryliśmy kilka błędów, które popełnialiśmy w jej pielęgnacjiOd tego czasu mieliśmy spokój a Anielki skóra wreszcie była czysta.  Później dowiedzieliśmy się o anemii Anielki i pisałam Wam, że anemia to nie tylko blada skóra, ale również nadpobudliwe dziecko. Najwięcej polubień mamy pod jedynym takim wpisem w swoim rodzaju. Swojego czasu byłam zafascynowana porodem w domu i napisałam Wam jak to zrobić. Przeprowadziłam wywiad ze świadomą swego ciała kobietą, która pozwoliła mi na opublikowanie jej zdjęć z tego magicznego dnia. To był chyba najdłużej pisany artykuł przeze mnie. Pisałam Wam o głupocie jaką jest leczenie dzieci przez internet i o tym, jak wygląda sytuacja na porodówkach- poród z rzecznikiem praw pacjenta. Był okres, kiedy buntowałam się i mówiłam, że nie zostanę matką polką. Pisałam o tym, dlaczego ludzie tak bardzo nienawidzą matek i dzieci. Napisałam Wam, czego się boję i dlaczego śmierci?. Zostałam zaproszona do akcji, w której musiałam napisać dlaczego jestem super mamą. Był wtedy ciężki okres  w moim życiu- bardzo ciężko było mi to napisać. Następne moje wątpliwości, co do mojej osoby wyjaśniłam w tysiącach powodów, dlaczego nie nadaję się do pisnia bloga parentinowego. Zakładałam Anielce kask na głowę, polecałam Wam  film, który zmieni Twój pogląd na miłość.   To jest nasz ulubiony film, być może przez to, że trochę się z nim utożsamiamy- mamy swoje problemy, nasz związek odbiega od ideału, my sami ciągle się docieramy.  Poruszałam tematy o depresji poporodowej i czego potrzebują ludzie chorzy na depresję. Pytałam osoby, dotknięte tą chorobą. Myślę, że to bardzo ważne artykuły, ponieważ choroby i zaburzenia psychiczne mogą spotkać każdego. Skróciłam Wam nasz piewszy rok życia z Anielką i pochwaliłam się skromnym przyjęciem urodzinowym. W między czasie napisałam gościnny artykuł  o rodzajach cero sekretach udanej pielęgnacji, które spotkały się z całkiem dużym zaintresowaniem. Takie komentarze motywują mnie do działania. Mało kto wie, że chodziłam do szkoły kosmetycznej. Na stronie anielkowe, jest jeszcze setka innych artykułów. Tych bardziej dopracowanych i tych mniej. Na różne tematy. 

Popełniłam tysiąc błędów ortograficznych i stylistycznych. Czasami bawiłam się w słowotwórstwo. Często nie sprawdzałam pisowni. Z lenistwa. Z pośpiechu. Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że naprawdę lubię to robić. Znalazłam wreszcie coś, co daje mi satysfakcję. Jeszcze raz dziękuję za to, że jesteście!.

1 komentarz:

  1. No niestety, takie mamy czasy, że blogerka reklamuje filtry do wody. Po pierwsze, żyjemy w czasach konsumpcjonizmu i ogromnych działań marketingowych. Internet to potęga, a "Content is a king". Po drugie, ona za to dostanie pieniądze, może to jej praca - pisanie artykułów sponsorowanych albo bogatych treści, gdzie "przy okazji" poleci... Myślę, że autentyczność, pasję do pisania i chęć do dzielenia się swoim życiem z innymi, można jakoś połączyć z blogiem traktowanym jako część pracy. Tam, gdzie prawda, tam goszczę i czytam. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)