a Jak pomóc osobie z depresją? Opowiadają osoby, które przez nią przeszły. - ANIELKOWE.PL

niedziela, 22 października 2017

Jak pomóc osobie z depresją? Opowiadają osoby, które przez nią przeszły.

Ostatnio natknęłam się na tekst Joanny, autorki strony wyrwanezkontekstu o tym, czego nie należy mówić osobie chorej na depresję. Bardzo polecam Wam ten wpis, ponieważ depresja to niestety coraz częstsze zjawisko, które dotyczy nawet dzieci. Może ona dopaść każdego- Ciebie, Twoje dziecko, przyjaciółkę... Jest ona nadal postrzegana jako lenistwo albo wymysł. Osoby chore, czują się niezrozumiane przez społeczeństwo, ponieważ do takich osób najczęściej przyczepia się łatkę "wariata". Chociaż jest to stan niezależny od nas, w którym mózg odmawia nam posłuszeństwa i rządzi się swoimi prawami- często czujemy się winni. Obwiniają nas również inni za naszą niezaradność a zamiast pomagać- dokładają  zmartwień i wpędzają jeszcze bardziej w poczucie winy. 

 

Ważne jest, żeby szybko zareagować, kiedy widzimy, że coś złego dzieje się z naszą bliską osobą. Musimy przede wszystkim nauczyć się rozpoznawać lenistwo od niemocy, gorszy dzień od gorszych kilku dni, szczery uśmiech od tego udawanego- przez łzy. Wystarczy odrobina empatii i obserwacja, by uratować komuś życie. Ponieważ depresja nierzadko kończy się samobójstwem. Znam kilka przypadków, kiedy ktoś odebrał sobie życie, chociaż wszyscy w koło mówili "był taki radosny. W ogóle nie podejrzewałem, że chce zrobić sobie coś takiego". Osoby chore najczęściej zamykają się w sobie, ale nie dlatego, że nie chcą pomocy, po prostu boją się przyznać, że jej potrzebują. Wydaje mi się, że tu należy zwrócić uwagę na sam fakt tego, jak my w ogóle zachowujemy się względem innych. Łatwo nam wyśmiać otyłą osobę na ulicy, jeszcze prościej napisać obraźliwy komentarz, ale już trudniej wbić sobie do głowy, że nigdy nie wiemy, jak dana osoba zareaguje na chamskie zaczepki. Nigdy nie wiemy w jakim stanie psychicznym znajduje się człowiek i jak bardzo mogą zaboleć go nasze słowa. Bardzo łatwo jest zniszczyć życie drugiej osobie... Żeby się dowartościować? Żeby się wyżyć? Nie wiem... Depresja to choroba. Tak samo, jak złapie nas grypa, tak samo łatwo może dopaść nas stan długiego smutku. Różnica polega jednak na tym, że żeby wyjść z tej drugiej choroby, oprócz leków potrzebujemy wsparcia, zrozumienia i czasu. Zarówno nieleczona grypa, jak i depresja prowadzi do śmierci. 

Jak więc pomóc osobie, którą dotknęła bolesność duszy?. 


Bądź a nie bywaj
Żyjemy w czasach, w których jak dzieje się coś złego to, zamiast z tym walczyć, uciekamy. Taka nasza głupia natura, że gdy czujemy zagrożenie do lecimy tam, gdzie pieprz rośnie. Bycie przy człowieku chorym na depresję jest bardzo trudne, jednak chyba najważniejsze. Ale co to właściwie znaczy "być"?. Być to znaczy zaznaczać swoją obecność a nie tylko siedzieć obok. Zrobić coś miłego- wyręczyć z codziennych obowiązków, podać kolację, przytulić. Nie zadawać pytań, ale próbować rozmawiać- o rzeczach codziennych, luźnych i mało egzystencjalnych. 
Słucha mnie, wspiera, pilnuje wizyt u terapeuty oraz przypomina o lekach. Chodzi ze mną do miejsc publicznych bo wie, że sama się boję. Czyta mi bajki na dobranoc, bo ciężko u mnie z zaśnięciem. Kiedy nie mam siły, pomaga mi w szkole oraz w obowiązkach domowych.
Co mi pomogło? Brak wyrzutów, mimo ze mąż trzy miesiące pracował, gotował i sprzątał. Zaciskał zęby i jeszcze mnie pocieszał,że przecież zawsze tak nie będzie, że czekam na wizytę za miesiąc i zacznę brać leki i powoli, powoli będzie coraz lepiej. Na depresje cierpiałam też gdy mama umierała. Byłam wtedy z innym partnerem, zero wsparcia, bo od tego cytat  "mam koleżanki żeby się pożalić" Uciekłam od niego bo szlam na dno a miałam już dziecko z pierwszego małżeństwa.
Pokaż, że widzisz
Szczerze? Udawanie, że nic się nie dzieje to chyba najgorszy pomysł, jaki możemy sobie ufundować. Okłamywanie siebie nawzajem jest niezdrowe dla wszystkich. Osoby chore z depresją potrzebują wiedzieć, że ktoś się o nie martwi i widzi, że coś jest nie tak. Chociaż one same nie wiedzą dokładnie co jest nie w porządku. Na pewno coś jest. I musisz to widzieć.
Przede wszystkim- wsparcie. Powiedzenie "rozumiem Cię...rozumiem, że możesz się źle czuć" a nie "co ty, wyolbrzymiasz. Głupia jesteś, ogarnij się".
Pozwól na emocje
Nie jest łatwo patrzeć jak płacze bliska nam osoba. Słuchanie milczenia przez cały dzień też nie należy do przyjemnych doznań. W depresji nic nie jest łatwe. I chociaż w momencie wylewania łez, pierwsze co przychodzi nam do głowy to prośba "nie płacz", najlepiej jest użyczyć swojego ramienia i pozwolić się wypłakać. Pamiętajmy- łzy oczyszczają duszę. Kiedy są emocje- wielkie grochy płynące z oczu bliskiej nam osoby czy nawet krzyki, to znak, że walczymy, że chcemy, że staramy się... Czasami osoba chora sprawia  ból, mówiąc "nie chcę, nie mogę, nie mam sił". To naprawdę potrafi zaboleć i sprawić, że osoba chcąca pomóc zaczyna wątpić w swoją wartość. Bo przecież stara się i trwa, a w odpowiedzi na swoje dobre chęci słyszy, że i tak to nie ma sensu. Nie można jednak się poddawać. I co najważniejsze- gniewać się.

 Bądź cierpliwy i wyrozumiały
Czas to najlepsze lekarstwo. 
dużo wsparcia i cierpliwości. Mąż pod tym względem jest jak anioł, dziwię się czasem, że poświęca tyle czasu, żeby do mnie dotrzeć.
 Ogromne wsparcie i szczera chęć zrozumienia od strony partnera. Żadne leki i terapie nie dały mi tyle,co wsparcie od niego.
 Zaprowadź do lekarza
Wiem, że ciężko jest przekonać osobę do pójścia do psychiatry/psychologa lub na terapię. Nie mniej jednak, w większości przypadków wizyta u specjalisty jest potrzebna i może znacznie pomóc.  
 Pomogło mi bardzo, jak mama powiedziała, że skoro gorzej się czuję po wizytach u psychologa niż przed, to mogę go zmienić i wcale nie muszę mówić poprzedniej że się już do niej nie zapiszę. Bardzo pomogło, po psychoterapii u innej Pani poprawa nastąpiła ekspresowo. Pierwszy raz to rodzina zadzwoniła umówić mnie na wizytę. Ja chciałam iść do psychiatry, ale się bałam.
 I najważniejsze- zrozum, że to żaden wstyd
To nie jest wstyd dla osoby chorującej, ani pomagającej. Na zaburzenia depresyjne choruje na prawdę dużo osób. Musimy łamać te chore przekonania, ponieważ ludzie boją  się do nich przyznawać i szukać pomocy. Chyba nikt z nas nie chce mieć przyczepionej łatki "wariat". A przecież depresja lub inne zaburzenia, nie robią z nas ludzi gorszego sortu. 

Ogólnie rzecz biorąc, mi bardzo pomogło to, że wszyscy moi bliscy znajomi, z którymi miałam kontakt na co dzień na uczelni, wiedzieli, że choruję i mam lęki. Wiem, że to wymaga ogromnej odwagi, ale ja jestem tak towarzyska, że wszyscy wiedzieli, że coś się nagle zmieniło i nie chciałam na siłę ukrywać. Z czasem, zaczęłam o tym opowiadać, bo ludzie mi dziękowali, że im o tym mówię, że się leczę. Przynajmniej 1/4 osób, z którymi gadałam mówiła mi że albo miała kiedyś depresję albo że chodziło do psychologa, że miało objawy somatyczne ze stresu (np. w trakcie sesji pojawiała się astma, której nigdy do tej pory nie było). I więcej niż połowa osób, z którymi rozmawiałam, mówiła, że ma osoby w rodzinie, które chorują albo wypierają to, że potrzebują pomocy psychiatry/psychologa. O mojej chorobie przez 1,5 roku rozmawiałam na pewno z przynajmniej kilkudziesięcioma osobami mniej więcej w moim wieku (mam 24 lata) i NIGDY nie usłyszałam złego słowa. Wszyscy uważali, że psychiatrzy to normalni, potrzebni lekarze, a to, że jest to temat tabu tylko szkodzi, bo ludzie się nie leczą. Była nawet osoba, która nie mówiąc nic osobie, zapytała, czy mogłabym jej dać namiary na lekarza. W ośrodku zdrowia psychicznego w poczekalni spotkałam koleżankę z gimnazjum, ze studiów i kolegę z liceum. A po rozmowach okazało się, że znajoma chodzi do tego samego psychiatry tylko prywatnie, a inna nasza wspólna znajoma wzięła od niej do niego namiar, bo psychoterapia nie wystarczała. Z rozmów z tymi wszystkimi ludźmi wniosek jest taki, że najlepiej, jeśli choroby nie trzeba ukrywać, np. mnie denerwowało jak moja mama, gdy szłyśmy ulicą pytała, czy zapisałam się już do "tego lekarza" i mówiłam jej normalnie, na głos "to jest psychiatra, to normalny lekarz, możesz o tym mówić" i jeszcze wiele innych przykładów osób chorych, które poznałam, najgorsze jest ukrywanie choroby, a gdy się o niej mówi, okazuje się, że świat przyjmuje to za normalne, że leczy się psychiatrycznie.
 Dziękuję. Dziękuje moim dzielnym "znajomym", za podzielenie się ze mną swoimi doświadczeniami.  Dużo sił dla Was i zdrowia. 

Mam nadzieję, że za jakiś czas znikną te głupie przekonania o zaburzeniach psychicznych. Pamiętajcie- to może spotkać każdego z Nas, może przydarzyć się komuś z naszego otoczenia albo rodziny. Nie bądźmy obojętni, bo możemy uratować życie swoje i innych- ważnych dla nas osób. 

2 komentarze:

  1. Przyjaźń z osobą z depresją nie jest łatwa są przypadki gdzie osoba nie chce się wyleczyć odrzuca pomoc i jeszcze próbuję wciągnąć w to innych niestety znałam taką osobę. Ale znam też ludzi którzy się wyleczyli i teraz żyją pełnią życia są szczęśliwi a ja z nimi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze staram się okazywać, że jestem, do dyspozycji, słuchania, motywowania, dzielenia się refleksjami.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)