a Baby Blues, Depresja Poporodowa- jak rozpoznać i pomóc? - ANIELKOWE.PL

wtorek, 4 lipca 2017

Baby Blues, Depresja Poporodowa- jak rozpoznać i pomóc?


Wśród moich czytelniczek jest kilka mam spodziewających się dziecka. Pomyślałam, że poruszę ten temat, bo chociaż jest on ostatnio popularny to nadal mało się o nim mówi. Często matkom zarzuca się lenistwo i "brak chęci ogarnięcia się" po porodzie. Same rodzicielki czują się źle z tym wszystkim, bo zamiast miłośći do dziecka i szczęścia- czują lęk, niepokój i brak sił na cokolwiek.

 

Gdy urodziłam Anielkę, bałam się, że nie wypuszczą mnie ze szpitala, bo nie umiałam zmienić jej nawet pieluchy. Gdy musiałam zrobić to sama po raz pierwszy, spojrzałam błagalnym wzrokiem na patnera mojej salowej koleżanki, co było najgłupsze co mogłam zrobić. Ten jednak dał mi kilka wskazówek i zabrałam się do roboty.  Ręce trzęsły mi się tak mocno, a myśl, że mogę zrobić jej krzywdę nie dawała mi spokoju. No nie wypuszczą mnie, nie.

W domu przez pierwsze dwa tygodnie trzęsłam się jak galareta i nic nie jadłam. Bałam się zrobić cokolwiek. Bałam się o dziecko, które leżało i płakało a ja- wraz z nim. Na szczęście miałam wielkie wsparcie w nigdy-mężu, mojej mamie i rodzinie. Gdyby nie oni, nie wiem czy bym sobie z tym wszystkim poradziła. Alek musiał wrócić do pracy godzinę po powrocie naszej trójki do domu. Moja mama wzięła urlop i była ze mną przez całe dwa tygodnie. Dałam radę- dzięki mojej wspaniałej rodzinie. Ale nie wszyscy niestety mają pomoc w rodzinie czy nawet partnerze.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my-kobiety czujemy się winne. Obwiniamy siebie o to, że mamy zły humor, że podniesiemy głos na dziecko czy nawet o to, że zupa wyszła za słona. Wszystkie chcemy jak najlepiej dla naszego dziecka, a gdy dajemy plamy- dręczą nas wyrzuty sumienia. Tak już jest od niemowlaka do dorosłego dziecka. Jak by było prościej, gdybyśmy zrozumiały skąd w ogóle się te wszystkie uczucia biorą i jak sobie pomóc. Jakby było prościej, gdyby inni nas rozumieli.

Baby Blues
Spokojnie, to tylko homorny!.Statystyki mówią, że dotyka on 80. procent kobiet, ale trwa max dwa-trzy tygodnie. Bardziej podatne są na niego matki, które przed urodzeniem miały problemy z emocjami. Wyobraźcie sobie, co się dzieje w głowie i cele kobiety, która po dziewięciu miesiącach i wyczerpującym porodzie zobaczyła swoje dziecko. Wyobraźcie sobie, co się dzieje z gospodarką hormonalną kobiety, której po urodzeniu dziecka wydobywa się z piersi pokarm, żeby móc wykarmić tego małego stwora. Nasze ciało jest niezywkłe i ciężko czasami za nim nadążyć. Podczas porodu zwiększa się poziom adrenaliny:
Najwyższy poziom adrenaliny występuje przed i w II okresie porodu. To właśnie wtedy mimo ogromnego zmęczenia adrenalina doda Ci sił. Zadziała mobilizująco. Nagle Twoja postawa się zmieni. Będziesz miała więcej energii. Dzięki adrenalinie będziesz miała siłę wyprzeć dziecko - http://www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Mechanizm-hormonalny-porodu.html
 Adrenalina utrzymuje się w naszym organiźmie przez ok.dwie doby po porodzie, dlatego kobiety są w stanie funkcjonować po nim. Niestety, później ten hormon znacznie spada i właśnie wtedy najczęściej dotyka nas dół i brak sił. I wiecie co? Jest to całkiem normalne i nie można się za to obwiniać. To tak jakby mieć do siebie pretensje o to, że jesteśmy zmęczone po maratonie. Ciężko nam odpocząć po porodzie i zregenerować siły. No bo jak tu się wyspać, gdy niemowlę budzi się co chwilę na jedzenie? No bo jakby tu zjeść porządny, wartościowy posiłek, gdy nie możemy spuścić oka z naszego maleństwa? No i własnie: Wtedy najlepiej, gdy pojawi się bohter-ojciec, bohaterka- mama albo teściowa. Gdy nie macie wsparcia w rodzinie, warto zwrócić się o pomoc do koleżanki. I teraz wielka prośba do Was- gdy wiecie, że ktoś z Waszej rodziny bądź znajomych spodziewa się dziecka- zapytajcie czy potrzebują pomocy. Musicie być czujni, bo nie zawsze świeżo upieczona matka przyzna że jej ciężko.

Depresja poporodowa
 Depresja to już nie stan przejściowy, ale choroba, którą trzeba leczyć ze specjalistą. Jak w Baby Bluesie przy zmianach nastroju i obawie przed maluchem jesteśmy w stanie się nim opiekować i , to w depresji albo robimy to z automatu (tylko i wyłącznie z obowiązku) albo nie robimy tego wcale. Uwaga, to cholerstwo może pojawić się nawet rok po porodzie. Jak ją rozpoznać?. Matka najpierw traci wiarę w siebie, później dochodzi do tego niska samoocena i dół psychiczny. Ciężko ją rozweselić i wszystko ją denerwuje i przytłacza. Je dużo albo wcale. Śpi albo cierpi na bezsenność. Bliscy muszą być bardzo czujni, bo niekiedy dochodzą do tego myśli samobójcze lub nawet myśli o skrzywdzeniu dziecka. To jest choroba, i matka nie ma wpływu na to, co czuje i myśli. Pamiętajcie.
U innych kobiet depresja rozwija się po upływie kilku tygodni lub miesięcy od urodzenia dziecka. W jej wyniku matki, które dotąd z radością opiekowały się dziećmi, stopniowo zaczyna ogarniać zniechęcenie, znużenie, odrętwienie- https://parenting.pl/depresja-poporodowa

Może to dopaść Twoją żonę, Ciebie czy Twoją przyjaciółkę
 Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że kobiety wstydzą się tego, co czują. Co powiedzą najbliźsi, jak dowiedzą się, że Ci ciężko?. Jak krzywo musi patrzeć na Ciebie matka, jak widzi z jaką niechęcią przewijasz maluszka. Wszyscy robią z Ciebie wyrodną , podczas gdy ty starasz się jak możesz, ale to silniejsze od Ciebie. Wstydzisz się iść do specjalisty, boisz się z kimś o tym porozmawiać. To wszystko przytłacza a jeszcze dziecko ciągle płacze. Po porodzie (albo już w ciąży) znajomi dzielą się na tych, którzy zostają z Tobą i na tych, którzy gdzieś tam powoli (choć nie zawsze) znikają. Wiecie ile nas osób skreśliło, jak dowiedzieli się, że będziemy rodzicami?. Teraz odwracają zwrok na ulicy i udają, że nie widzą, chociaż jeszcze dwa lata temu razem spędzaliśmy czas. No nieważne, zmierzam do tego, że czasami to my, wy możecie pomóc- wystarczy obserwować i utrzymywać kontakt. Wystarczy czasami wyciągnąć rękę i zrozumieć. Bez oceniania, bez zdędnych komentarzy. 

Po porodzie trzeba dwojga
Nie wiem jak u Was, ale po porodzie ciągle kłóciliśmy się z nigdy-mężem. Nie mogliśmy ze sobą wytrzymać. Zmęczenie, strach- to wszystko spowodowało, że zamiast trzymać się razem- oddalaliśmy się od siebie. Było naprawdę ciężko się dotrzeć, bo dla dwojga była to nowa i ciężka sytuacja. Mam dla przyszłych rodziców krótką ulotkę, która doda Wam otuchy. Link do pobrania



Koniecznie powiedźcie, jak wy czułyście się po porodzie. Miałyście wsparcie? Radziłyście sobie dobrze? Opowiadajcie.

11 komentarzy:

  1. Brak wsparcia i samotne wychowanie Synka przez prawie 2 lata, z Tatą w weekendy co 2 tygodnie... Nie da się nie zwariować, ale Synek dodaje mi sił! Za mało pomaga się młodym mamom- psychicznie i fizycznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja racja, ja tez miałam wsparcie męża i rodziny. Znam dziewczynę która wlasnie wpadła w taka depresje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak ciężki był to dla mnie okres - wsparcie męża było dla mnie wybawieniem. Inaczej nie dałabym rady, pamiętam pierwszy dzień, gdy zostałam z małą sama. Płakałam prawie cały dzień. Trzeba o tym mówić, żeby kobiety przestały się wstydzić swoich emocji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten problem jednak nadal jest bagatelizowany i ukrywany przed światem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja koleżanka to miała i bardzo ja wspierałam. 😊 Ja na szczęście nie uff

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze jest wsparcie bliskich.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wikili Marta G4 lipca 2017 12:37

    Nie wyobrażam sobie zeby nie byc wspierana przez bliskich czy tez nie wspierac mlodej mamy. Jednak to nadal jest temat nierozumiany ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem szczerze, że przydałby się takiej osobie wtedy szybki kurs rodzenia, na którym nauczą nie tylko jak rodzić ale opieki nad maluszkiem. Ja nie miałam, ale potem miałam dużą pomoc meryroryczną od mohej mamt, której się radziłam w wielu kwestiach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do szpitala partner wpadał tak na 20 minut między praca ponieważ nie miał innej możliwości. Pielęgniarki też nic nie pomagały. 3h Po porodzie jak zostałam sama ż dzieckiem nie wiedzialam kompletnie co z nim robic. Czy mam je przewinac czy nakarmic czy zostawic w spokoju. Nie wiedzialam nawet czy moge ja wziac na rece czy musze kogos zapytac. Ale po poerwszej nocy poszlo jak z gorki. Tylko starsznie balam sie powrotu do domu. W szpitalu bylam tylko ja i julka, zadnych innych obowiazkow. Jedzenie dodawałam pod nos, nie musiałam prawie ruszać się z łóżka. Bez sprzątania gotowania bez psa. Tylko my dwie i mogłam się cała jej poświęcić. Spałyśmy razem w dzień lezalysmy i karmilysmy się ciągle, było super. Bałam się powrotu do domu. Wypisali mnie że szpitala 48h po porodzie w sobotę. Niestety myśleliśmy że zostanę jeszcze przez weekend i mój partner zaprosił znajomych na pepkowe żeby uczcic narodziny juli. Odwołał ludzi ale jeden jego kolega i rak przyszedł. Pierwszy dzień w domu. Pies ciągle na mnie szczekal i skakał Jak trzymałam mała (mamy amstaffa), nie potrafiłam się kompletnie odnalezc w domu. Kolega z moim siedzieli i gadali a ja płakałam ż bezsilności. Byłam przerażona. Oni poszli do drugiego pokoju i wzieli psa a ja zamknęłam się z Julka. W niedzielę byliśmy w trójkę Jeszcze, a od poniedziałku zostałam w domu sama. Mój facet chciał wziąć wolny poniedziałek ale nie dało rady. Płakałam, bałam się zostać sama w domu ż mała i psem. Ale jakoś sobie poradziłam a później poszło ż górki...

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajny wpis, uważam że każda z nas potrzebuje wsparcia i to nie ważne czy jesteśmy pierworódkami czy wieloródkami, depresja może nastąpić w każdym momencie ... mi pomimo ciąży w późnym wieku dużo pomogła mama i mój mąż, pewnie gdyby nie oni sama bym nie dała rady, chociaż mojego stanu raczej do depresji nie można porównać, u mnie to było bardziej przemęczenie bo strasznie długo i ciężko rodziłam

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny wpis! Warto o tym mówić, pisać. Mnie na szczęście to iminęło, ale nie wiadomo, co będzie następnym azem, jeśli będzie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)