a Niemowlę z kaskiem na głowie- HIT CZY KIT? - ANIELKOWE.PL

sobota, 24 czerwca 2017

Niemowlę z kaskiem na głowie- HIT CZY KIT?


Ostatnio głośno na temat smyczy dla dzieci. Jako że Anielka  zaczęła raczkować i chwytać się mebli, szafek i łóżek a jej ruchy są bardzo szybkie i gwałtowne, czasami dostaję palpitacji serca. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad kupnem kasku chroniącego dla niemowląt...Kupiłam i przetestowałam. Zapraszam na zapoznanie się z moją opinią.

 

Zacznijmy od tego, że główka dziecka jest bardzo delikatna, ale w większości wypadków odporna na uderzenia spowodowane upadkiem w tył lub do przodu.
Pod koniec 1. roku życia dziecko zaczyna chodzić. Chód jest niezgrabny, głowa jest duża i jej ciężar jest niesymetryczny. Przy braku dobrze wykształconego zmysłu równowagi zdarzają się częste upadki, głównie do tyłu. Niski wzrost z wysokim środkiem ciężkości powodują, że energia kinetyczna działająca w czasie urazu nie jest duża i następstwa upadków są najczęściej niegroźne- https://pediatria.mp.pl/
Gorzej jest w przypadku, kiedy dziecko uderza o meble i inne przedmioty.
Zupełnie inny mechanizm i następstwa występują przy tzw. urazach meblowych. Urazy bezpośrednie wynikają z uderzenia o krawędzie mebli, upadku w czasie prób wspinaczki na półki czy ściągniecie na siebie przedmiotów. Miękka czaszka daje słabą ochronę mózgu i ten poddany jest praktycznie bezpośredniemu działaniu narzędzia krawędzistego. Dochodzi do wgniecenia czaszki i urazu (stłuczenia) mózgu. Samo wgniecenie, zwłaszcza osełkowate, nieprzekraczające grubości kości nie wymaga leczenia operacyjnego; jeśli towarzyszy stłuczeniu mózgu operacja jest konieczna w celu zapobiegania późnym następstwom – uszkodzeniu ogniskowemu i padaczce. Profilaktyką takich urazów są specjalne łatwo dostępne ograniczniki na krawędzie mebli  oraz mobilne kojce  umieszczane na podłodze i czyniące bezpieczną zabawę dzieci, nawet podczas chwilowej nieobecności opiekunów- https://pediatria.mp.pl/

Wiem, że dziecko musi sobie nabić guza i pewne rzeczy są nieuniknione. Ale ja- znerwicowana i bojaźliwa matka uparłam się na ten gadżet, pomimo śmiechu i niedowierzania większości osób z mojego otoczenia. Ja- znerwicowana matka, która niemowlaka nie spuszcza z oka zamówiłam kask chroniący do nauki raczkowania i chodzenia. Tak na wszelki wypadek.
 Wybrałam jeden z tańszych, ponieważ z doświadczenia wiem, że przy droższych tego typu rzeczach płacimy głównie za markę. Kask jest przeznaczony dla dzieci od siódmego miesiąca życia do dwóch lat. Posiada regulację na rzepy, więc możemy go dostosować do główki dziecka. Jest lekki jak piórko.


Gdy go zamówiłam Anielka jeszcze nie raczkowała, ale uwielbiała pełzać po całym mieszkaniu. Więc testowałam go np. w basenie z piłeczkami. Czasami przechyla się do tyłu i upada. Jednak zawsze jest pod moją kontrolą i w momencie stracenia równowagi- łapię ją. Gdy zaczęła raczkować, nie raz uderzyła główką o meble albo fotel. Z kaskiem czy bez- zawsze płacze, bo jest poprostu przestraszona. Wątpię, że ją to boli.  Być może większą rolę spełnia przy starszych niemowlakach lub dzieciach, których nie da się upilnować. Jedno jest pewne- na pewno w jakiś sposób amortyzuje upadek lub uderzenie. I na pewno (przy większych uderzeniach) unikniemy guza albo siniaka. Wiekim plusem jest cena (ok25 zł) i to, że główka naszego mlucha się od niego nie poci.

Jak to mówią- potrzeba matką wynalazków. Jedni uznają to za fanaberie, inni za cudowny pomysł. Pewne jest tylko to, że każdy ma inne podejście do swojego dziecka i każdy na swój sposób dba o niego. Nie żałuję, że go zamówiłam. Być może bardziej przyda się, gdy Anielka zacznie chodzić. Jest to fajny gadżet, na którym warto zawiesić oko.

Zapraszam na swoją facebookową stronę, żeby być na bierząco ze wszystkim ANIELKOWE

A wy co uważacie? Podzielcie się swoją opinią!

10 komentarzy:

  1. Mi osobiści bardzo to się podoba. Moja księżniczka tak często stukała się o główkę. Szkoda że nie wiedziałam o tym wzceśniej

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o kask to szczerze powiem, że sama nie wiem co o tym myśleć, ale jeśli chodzi o smycz to wcale nie jest takie głupie. Raz gdy byliśmy w Kazimierzu Dolnym i plyneliśmy promem widzislam rodzicow z mała dziewczynką ktora misla szelki i dopiętą do nich smycz.Pomysłalam wtedy: to dziecko czy pies? Ale po tym co zobaczyliśmy:mała buegała po całym statku i o mało nie wyskoczyła za burtę. Innym razem widzialam matkę spacerującą z synkiem który probował wybiec na ulicę. Myślę, że to nie jest wcale taki głupi gadżet.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi synowie byli obaj rehabilitowani od 6 miesiąca życia. Pytałam o kask naszą rehabilitantkę bo widziałam, że niektóre dzieci to cudo noszą.
    To jest osoba z ogromnym doświadczeniem i polecana sobie drogą szeptaną rodzic rodzicowi.
    Powiedziała mi nie, nie, nie i jeszcze raz nie chyba, że dziecko naprawdę robi sobie krzywdę. Prawidłowo rozwijający się maluch musi sobie czasem nabić guza czy zrobić siniaka. Ta nauka została mi w głowie: profilaktycznie - nie! Prewencyjnie, gdy jest konieczność - tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za ten komentarz!
      Mega przydatny

      Usuń
    2. Dzieki za ten komentarz!
      Mega przydatny

      Usuń
    3. Zgadzam się z rehabilitantką. Ani przez chwilę nie brałam pod uwagę kupienia kasku dla mojej córki. Nosząc taką ochronę, dziecko szybko nauczyłoby się, że uderzanie głową w ścianę czy w stół uchodzi na sucho. Rzecz w tym, że kiedyś nadeszłaby chwila, kiedy kask trzeba byłoby odstawić

      Usuń
  4. Kiedy dzieci były mniejsze myśleliśmy z mężem o czyś takim. Dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, nie wiedziałam, że już takie coś wymyślili. Nie wiem, czy by się u nas sprawdziło, bo my nasze fryzury spłaszczało :) ;) a tak na poważnie - kilka dni temu widziałam, jak pełzający bobas po trawie stracił równowagę i przekulał się na plecki - trafiając główką w... krawężnik. Mama był obok - zabrakło ułamka sekundy, by maluch uratować przed zderzeniem. Płakał okrutnie, ale na szczęście był w grubaśnej czapeczce i na pewno to zamortyzowało "upadek". Myślę sobie, że w takich wypadkach kask jest jak najbardziej uzasadniony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieci nie miały kasków.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja to nawet nie wiedziałam, że takie coś jest. Jak moje chłopaki uczyły się chodzić to sobie myślałam, że ktoś powinien coś takiego wymyślić :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)