a Mam gdzieś, że to dziecko nosi czapkę w upał. Mam gdzieś to i wiele innych rzeczy. - ANIELKOWE.PL

czwartek, 8 czerwca 2017

Mam gdzieś, że to dziecko nosi czapkę w upał. Mam gdzieś to i wiele innych rzeczy.


Ostatnio aż boję się wejść na facebooka, bo moja tablica przepełniona jest nagłówkami typu "wyrodna matka, która ubiera swojemu dziecku czapkę w upał" albo "jestem zajebistą matką, bo moje dziecko nie nosi czapki". Kurde, tyle idealnych mam wokoło, a ja ciągle taka głupia.  

Tyle idealnych mam a po promocji na słoiczki- półki w sklepach puste, kapelusze w pepco wykupione a dzieci ciągle noszą skarpetki do sandałek. Ja się pytam- gdzie te idealne matki się chowają, bo po komentarzach  odnoszę wrażenie, że co piąta matka karmi piersią swoje dziecko do drugiego roku życia, żadna nie używa chodzika a ich dzieci nigdy nie chorowały- bo nie nosiły czapki latem. Dzieci nie znają cukru i są aniołami. Zaczęły sikać do nocnika mając osiem miesięcy a smoczka odrzuciły po szóstym miesiącu. SAME.

Nienawidzę, szczerze nienawidzę, gdy idę ulicą a wszyscy gapią się na moje dziecko, na mój wózek i na mnie. Nienawidzę, gdy patrzą na mnie jak na wyrodną matkę, gdy ignoruję płacz córki, bo chce znowu wyjść z wózka i iść na rączki. Nienawidzę, gdy spoglądają z góry , kiedy wybieram obiad ze słoiczka, a później same ukradkiem chowają mleko modyfikowane w koszyczku i dzida do kasy, żeby inni nie widzieli. Gotuję swojej córce obiady, robię przeciery, ale gdy kolejny raz wysypuje ją na twarzy po bio marchewce za 10 zł, to kupuję jej słoiczki. Czasami mi się nawet nie chce czegoś ugotować, bo pluje moim jedzeniem dalej niż widzi. Lecę wtedy po słoiczek.

Byłam kiedyś w galerii z Anielką i  moją dobrą koleżanką. Anielka miała na sobie dwie różne skarpetki. Zdziwiłam się, że babeczka ze stoiska zwróciła na to uwagę. Uświadomiłam sobie wtedy, jak bardzo jesteśmy obserwowani przez innych ludzi, którzy patrzą na każdą część naszego ciała, widzą każdy mankament. Ja się pytam- po co?. Nie jestem z tych matek, które stroją na wyjście swoje dziecko. Uważam, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko. Nie widzę sensu przebierania Anielki na spacery czy do miasta. Zresztą- wszystkie ciuchy mamy już w plamach, które nie schodzą w praniu. Już dawno przestałam bawić się w idealną matkę i robię to, co uważam za słuszne. Czasami nawet za konieczne.

O ile prościej by było, gdybyśmy spotykając na ulicy drugą matkę, porozmawiały o swoich problemach i o tym, jak bardzo jesteśmy zmęczone. Zamiast przechwalać się i udawać, że jest  świetnie a Twoje dziecko to ósmy cud świata. Jak fajnie by było, gdybyśmy nie pluły na siebie jadem wzajemnie a starały się pomóc i rozumieć, nie wywyższając się przy tym. Świat byłby ładniejszy, gdybyśmy w innych matkach widziały sojuszników (pomimo nawet odmiennych poglądów) a nie wrogów z którymi ciągle walczymi i musimy gonić, gonić gonić, żeby na siłę coś udowodnić.

Sama jestem przeciwniczką niektórych metod wychowania, gadżetów i wzbogacania diety dzieci o niepotrzebne elementy. Sama staram się nie przegrzewać mojego dziecka i nie dawać cukru, ale nigdy nie oceniam innych. Przynajmniej się staram. Niech każdy wychowuje tak jak chce, a będzie dobrze. Nie wpieprzam się tam, gdzie nie potrzebna jest moj opinia a swoje uwagi chowam do kieszeni. Bo uważam, że każda matka ma swój instynkt i musi uczyć się na błędach- tak jak uczę się ja. Już dawno przeszła mi faza a bycie najlepszą matką na Świecie- i polecam to każdej mamie. Życie jest wtedy o wiele przyjemniejsze- kiedy słuchasz się siebie i pozwalasz sobie na błędy.

Najbardziej śmieszy mnie to, że większośc matek, które pisze jak mamy wychowywać swoje dziecko i radzą, czym je karmić- same nie dostosowują się do tego. Serio tak jest. Wierzcie mi lub nie. Kasa musi się zgadzać a zarabianie na blogu jest normalną pracą.

Wiadomo- poniżanie swoich dzieci, bicie ich i leczenie za pomocą internetu to przejaw patologii i z tym trzeba działać i zgłaszać odpowiednim służbą, ale robienie z matki wyrodnej, bo założyła swojemu dziecku w upał kapelusz, żeby chronić główkę przed słońcem - to przejaw braku empatii i chęci dowartościowania się. A skoro to tak bardzo przeszkadza i szkoda nam tego dziecka- może lepiej podejść i uświadomić?. Uwaga- zostawianie dziecka w samochodzie i przykrywanie gondoli pieluchą to zwykłe barbarzyństwo i trzeba reagować!. A nie pisać o tym na facebook czy blogu.

Proszę- żyjmy i dajmy żyć innym. Popełniajmy błędy i niech inni też je popełniają. Nie róbmy z siebie idealnych matek, bo takie nie istnieją. 



6 komentarzy:

  1. Nie wiem co gorsze kapelusz chroniący przed słońcem czy narażenie dziecka na nie. Nie przejmuj się. Też jak widzę te posty typu uważajcie teraz są pylenia nie wychodźcie z dziećmi....a 3 posty potem...Brajanek ma alergie co robić ? No jak nie dałaś mu możliwości kontaktu z otoczeniem by zbudował sobie odporność na pyłki, bakterie i wirusy to się nie dziw, że ma alergie i uczulenie na cały świat.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i popierać całkowicie:) czasem to aż boję się o Czymś powiedzieć czy napisać bo nie wiem czy mnie fala krytyki nie zaleje. Ja wiem co najlepsze dla mojego dziecka więc ufam w dobrze to odnosi się też do innych matek i ich dzieci

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że niewiele matek tak na to patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepsza spocona główka od kapelusza, niż niepełnosprawne dziecko przez udar, który ma przez właśnie jego brak.
    Często daję rady na swoim blogu (skonsultowane z fachowcami i dodatkowo sprawdzone na dwojce moich dzieci), ale rada jest po to, by radzic. Nie oceniac. Nie nakazywac. A tez jak widze posty tych blogerek, ktore sie wybily to czasem zastanawiam sie czy nie przestac ich czytac, dla pieniedzy coraz wiecej glupot. Na prawde! Malo ktora trzyma swoj fason od początku do teraz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jesteśmy mamami, ale w sumie rozumiemy cię. Coraz częściej ludzie patrzą na nas a sami nie widzą swoich błędów. :/ Chcą abyśmy tak robili jak oni nam grają. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, pewnie Ameryki nie odkryję pisząc, że na blogach "parentingowych" (wiem wiem, nie jesteś nim :P ) komentują przede wszystkim... inne blogerki! A wiesz - każda z nich ma swój sposób na sukces, którego będzie się trzymać mimo burz i huraganów. Wszyscy Twoi znajomi mają bloga? Oj, mocno nie sądzę. I oni, tak sobie myślę, nie oceniają, nie krytykują i nie wyzywają Cię od wyrodnych matek, prawda? Bo oni mają własne - nie publiczne - życie, które toczą dzień w dzień mimo... krytyki innych właśnie. I jeszcze sobie myślę, że my - blogerzy - musimy nie tylko umieć pisać. Ale przede wszystkim musimy umieć czytać - i zapominać wszystkie bzdury, które wpadną nam w oko ;) :D ściskam mocno! :D :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)