a O pewnym komplemencie, który czasami spędzał mi sen z powiek. - ANIELKOWE.PL

sobota, 8 kwietnia 2017

O pewnym komplemencie, który czasami spędzał mi sen z powiek.



Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest poranek. Budzicie się obok ukochanej osoby, obydwoje wyspani- zaczynacie się witać. Jest naprawdę miło, można by rzec- idealnie. Wpatrujesz się w jego błękitne oczy, widzisz zmarszczki na czole i przyglądasz się jego rozczochranym włosom. Czujesz przypływ miłości i zastanawiasz się, czym sobie zasłużyłaś na takiego faceta. Nagle on zaczyna Ci się przyglądać a z jego ust padają słowa, które sama nie wiesz jak zinterpretować. A że jesteś kobietą- odbierasz to najpierw w negatywny sposób. Później jednak, wspominając te słowa czujesz ciepło na sercu na przemian z lekkim niepokojem i tak w kółko. 

Czy ktoś powiedział Wam kiedyś jakiś ''komplement'', którego nie byłyście pewne?-Czy macie się z niego cieszyć, a może zapaść pod Ziemię lub po prostu zignorować? Ja czasami słyszę te kilka słów, które budzą u mnie skrajne emocje. Ja- Aleksandra, mierząca metr sześćdziesiąt, przed ciążą ważąca tyle co piórko, moim znakiem rozpoznawczym  były czarne włosy i eyeliner na powiekach. Ja- Aleksandra, obecnie mierząca metr sześćdziesiąt, po ciąży ważę ''parę kilogramów za dużo'', mój znak rozpoznawczy- brak makijażu i jaśniejsze włosy. Ja, Aleksandra usłyszałam: Ale ty zrobiłaś się mamusiowata.
 Pierwszy raz usłyszałam go, będąc jeszcze w ciąży. Ale wtedy słyszałam tyle określeń mojego wyglądu, że nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Drugi raz, jakoś zaraz po urodzeniu Anielki- wtedy mocno się nim przejęłam. Jako, że jestem kobietą, chcę wyglądać dobrze albo chociaż nienagannie. Widziałam wtedy obwisły brzuch, widziałam napuchniętą buzię ze zmęczenia, gdy udało mi się spojrzeć w lustro. Te słowa potraktowałam jako ''Olka, weź się za siebie- urodziłaś córkę, wracaj do formy''. Za trzecim razem( jakoś trzy miesiące temu) nie wytrzymałam i wyraziłam swoje niezadowolenie. Ileż można słuchać, że jestem mamusiowata, podczas gdy cały czas starałam się walczyć z wizerunkiem ''matki polki niezadbanej''. A już na pewno nie chciałam być nią w jego oczach. Z jednej strony, takowe określenie mi pasowało- jestem dumną mamą. Ale z drugiej- chcę być kobietą, a słowo ''mamusiowata'' kojarzyło mi się z opuchniętą i zmęczoną twarzą.
Postanowiłam zapytać, o co mu właściwie chodzi. Skubany wybronił się, że niby moja twarz stała się bardziej dojrzała a to mu się bardzo podoba. Przeszło, bo zawsze mam problem z młodym wyglądem. Wyglądam na jakieś szesnaście lat, co często utrudniało mi życie i czułam dyskomfort chodząc z brzuszkiem lub pchając wózek. Tak więc słowa, że wyglądam dojrzalej, sprawiły mi ogromną radość.
A wy usłyszeliście kiedyś komplementy-ciosy?.
Na luzie- to nowa kategoria na blogu, pod którą będę zamieszczać luźne tematy związane z moim życiem- bez żadnego przesłania- tak na luzaku.
Przypominam o konkursie i zachęcam do udziału Klik
 


2 komentarze:

  1. My kobiety to jednak zazwyczaj interpretujemy większość rzeczy na swoją niekorzyść :P Zastanawiam się właśnie czy usłyszałam kiedyś podobny komplement i chyba coś takiego było, ale nie jestem w stanie sobie tego teraz przypomnieć. Faceci potrafią czasem powiedzieć coś, co dopiero po głębszym przemyśleniu, albo wytłumaczeniu z ich strony, nabiera zupełnie innego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłopak nazwał mnie kuleczką, bo stwierdził że to strasznie urocze słowo. Bardzo nietrafione, bo choruję na zaburzenia odżywiania dłużej niż się znamy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)