a Do porodu trzeba dwojga- czyli poród z rzecznikiem praw pacjenta. - ANIELKOWE.PL

środa, 5 kwietnia 2017

Do porodu trzeba dwojga- czyli poród z rzecznikiem praw pacjenta.


Niedługo dojdzie do tego, że na porodówce zamiast partnera, będziemy prosiły o towarzystwo rzecznika praw pacjenta. Albo najlepiej ich oboje- wtedy wzrośnie prawdopodobieństwo, że lekarze będą przestrzegać naszych praw a poród będzie dla nas godnym przeżyciem.

Zastanawiam się, dlaczego Polska, która jest Krajem prorodzinnym, jest tak słaba pod względem lekarzy. Zamiast rozdawać pięćset plus na prawo i lewo, mówić o ciągłej pomocy dla biednych rodzin- powinni wziąć się również za naszą opiekę okołoporodową. Bo to, co się dzieje w niektórych polskich szpitalach przechodzi ludzkie pojęcie. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest ''upilnować'' wszystkich lekarzy, ale chyba muszą coś z tym robić. Na każdym kroku łamane są prawa ciężarnych, co często prowadzi do śmierci dziecka lub matki. Procesy ciągną się latami, na chwilę jest głośno w mediach, później wszystko cichnie aż do kolejnej tragedii. I tak w kółko. 

Coraz więcej kobiet wybiera poród domowy w rodzinnym gronie, przy boku prawdziwej położnej z powołania. Boimy się rodzić, chociaż to tak naturalna czynność, jak karmienie piersią czy nawet głupie wysmarkanie nosa. Nie ufamy, obawiamy się o życie nasze i naszych noworodków. Tak być nie powinno. Zamiast przygotowywać wyprawkę do szpitala, będziemy czytać Prawa Pacjenta i uczyć się ich na pamięć. Przydałoby się również podszkolenie z medycyny, na wypadek gdyby lekarz sobie poszedł albo zagadał się z położną.
Co z tą cesarką?.
Cesarka na życzenie jest możliwa, wystarczy mieć trochę papierków w kopercie, albo dobrego lekarza, który zgodzi się na nią. Wiele przyszłych mam marzy o cesarce, ale nie zdaje sobie sprawy, jak trudna jest ta operacja i że wcale nie jest wygodna. Jestem przeciwniczką cesarki na życzenie. Ale popieram cesarskie cięcie, gdy istnieje ku temu wskazanie. Często, gdy kobieta rodzi siłami natury, czuje, że już nie daje rady- to wtedy to też jest moim zdaniem wskazanie ku temu!. Nikt nigdy nie będzie w naszej skórze, to my czujemy, że coś się dzieje nie tak. Tak samo, jak mamy prawo poprosić o znieczulenie, tak samo możemy poprosić o cesarskie cięcie, gdy jesteśmy u progu sił. Lekarze sami decydują się na cc, gdy kobieta kolejną godzinę próbuje wydać na Świat potomka bez żadnych rezultatów. Jednak, jak się okazuje- nie wszyscy. Wmawiają nam, że nie chce nam się rodzić i że są to tylko nasz fanaberie...
Fanaberie.
No właśnie, to takie głupie określenie naszych odczuć podczas porodu. To taka przykra odpowiedź, na nasze wołanie o pomoc. Odpowiedź ludzi, którzy wykazują zero empatii w naszą stronę. Odpowiedź ludzi, którzy nigdy nie byli w naszej skórze. Ile porodów kończy się depresją i obrzydzeniem przez lekarzy którzy są po to, żeby nam pomóc. 

Zmarło niewinne dziecko.
Dzieci i matek zmarło już wiele. Nawet nie wiecie jakie to przykre dla mnie. Sama rodziłam pół roku temu i nie wyobrażam sobie takiego scenariusza.  Chociaż mój poród nie należał do tych lekkich, moje prawa w niektórych aspektach też zostały pogwałcone- przeżyliśmy. I dziękuję za to. Nigdy jednak nie zapomnę tekstów typu ''nie może bardziej boleć niż zrobienie tatuażu, który masz na ręce''. Spotkałam w szpitalu, wielu ludzi o dobrym sercu, położne z powołania, ale też kilka niesympatycznych, pozbawionych empatii kobiet i mężczyzn z plakietkami zaczynających się od ''Dr." Lekarze mogą się pomylić, jesteśmy tylko ludźmi. Ale w momencie, gdy robią to świadomie- z braku empatii, lenistwa czy niewiedzy, powinni smażyć się w piekle.

Do porodu trzeba dwojga. 
Warto, żeby przy porodzie towarzyszyła nam bliska osoba. Nie musi być to partner. Niech to będzie po prostu człowiek, który w razie konieczności poruszy cały szpital, żeby ktoś Wam pomógł.

Życzę Wszystkim świadomych porodów. Niech to będzie dla Was najpiękniejsza (choć ciężka) chwila w życiu. Żebyście trafiali na lekarzy z powołania a Wasze dzieci rodziły się zdrowe. Pamiętajcie tylko o swoich prawach, słuchajcie swojego ciała i nie zgadzajcie się na złe traktowanie. Bo jak my sami sobie nie pomożemy, to kto nam pomoże?. 

Podzielcie się swoimi doświadczeniami. 

 
 

 

4 komentarze:

  1. Ja leżąc na porodówce słyszałam że kobiecie zrobili za późno cesarskie cięcie i dzieciątko zmarło.... Sama się przestraszyłam, ale u mnie poszło wszytko ok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy poród przede mną, mam nadzieję, że wszystko potoczy się bez problemów <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rodzę za miesiąc :) mam: plan porodu, brak zgody na dokarmianie dziecka i oświadczenie, że nie wyrażam zgody na nacięcie :) ja z tych pyskatych i nie dam sobą pomiatać- idę jak na wojnę, ale tylko po to by przeżyć ten moment i urodzić zdrowe dziecko :) a to czy komuś będzie się spieszyć do domu... nie interesuje mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie przeraża częsta znieczulica ginekologów i położnych. Niestety, ale czasami ten zawód wybrali nieodpowiedni ludzie...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)