a 10 rzeczy, które ułatwiły mi macierzyństwo. - ANIELKOWE.PL

czwartek, 30 marca 2017

10 rzeczy, które ułatwiły mi macierzyństwo.

Pewnie każdy rodzic ma takie rzeczy (gadżety), które okazały się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o ułatwianie sobie życia. Postanowiłam podzielić się z Wami rzeczami, które bardzo mi się przydały i będę polecać je każdemu. Moja córka ma prawie sześć miesięcy. Niektóre rzeczy przydały się na początku, a niektóre dopiero ostatnio. 

 1.Biały szum na telefonie. 

Biały szum był z nami od początku. Dziękuję temu, kto przeprowadził badania na temat wpływu takich dźwięków na niemowlęta. Córka zdecydowanie lepiej spała, gdy puszczaliśmy jej białe szumy. To naprawdę działa a telefon uratował niejedną ciężką noc. 

2. Chusta 


Do chusty nie mogłam przekonać się bardzo długo. Wiedziałam, że nie poradzę sobie z motaniem, bałam się, że zrobię krzywdę Anielce. Poza tym, nie należę do wysokich i bałam się, że będzie mi ciężko. Mam skłonność do kupowania złych rzeczy, a chusty raczej do tanich nie należą. Ale mieszkanie na czwartym piętrze, potrzeba szybkiego wyjścia (chociaż do sklepu) skłoniło mnie do znalezienia złotego środka.  I takim złotym środkiem okazała się chusta kółkowa, która jak się okazało wcale nie jest taka droga i przede wszystkim-jest łatwa w założeniu i idealna na tzw. ''szybkie akcje''. Córka zadowolona, ja też nie narzekam. A wręcz przeciwnie- jest naprawdę spoko.

3.Mata edukacyjna.


Łącznie posiadamy cztery maty (albo i pięć), ale korzystamy tylko z jednej. Z tej najprostszej i chyba jednej z najtańszych. Wypróbowaliśmy wszystkie, ale tylko ta jedna przypadła do gustu córce. Przez długi czas szukaliśmy czegoś, co mogłoby przyciągnąć jej uwagę na dłużej niż pięć minut. I udało się. Czasami nawet poleży na niej dziesięć:).

4. Kołyska na kółkach.

Do spania? Nie!. Chociaż pierwsze noce Anielka spędzała właśnie w niej, później spotkał nas ten zaszczyt i zaczęła spać z rodzicami. Tak się uzależniliśmy od tej małej istoty obok, że kołyska zaczęła służyć jako miejsce zabaw w dzień.  Jest świetna, bo dzięki kołom można się z nią przemieszczać. Tak więc ułatwiło mi to sprzątanie czy jakieś krótkie gotowanie w kuchni. Córka miała nas na oku i często mogłam coś zrobić. Przy absorbującym dziecku- Strzał w dziesiątkę. Bujaczek u nas nie wypalił. Córka niechętnie w nim siedzi, ale to w sumie bardzo zdrowe, więc nie narzekam.

5. Spray do nosa.


W naszym mieszkaniu często było sucho. Na samym początku grzaliśmy jak diabli, bo myśleliśmy, że dziecko potrzebuje 100 stopni. Gdy się ogarnęliśmy, zaczęliśmy dbać o wilgotne powietrze, odpowiednią temperaturę i nos Anielki. Ten roztwór idealnie oczyszcza nos i ułatwia wyciągnięcie wydzieliny. Jest delikatny i nie podrażnia śluzówek. Oczywiście trzeba go stosować z głową,  czyli nie za często. 

6.Spacerówka rozkładana na płasko.

Tu nie dodam zdjęcia- nie posiadam jeszcze żadnego, ponieważ korzystamy z niej od niedawna. Ostatnio pogoda pozwoliła nam przejść na spacerówkę, która rozkłada się do pozycji leżącej. Spacery zaczęły być mniej kłopotliwe, bo córka więcej widzi, nie jest już ''schowana'' w gondoli i może cieszyć się ciepłym wiaterkiem, gdy zawieje. Dla niesiadającego jeszcze maluszka- super sprawa. I dla mnie łatwiej, bo już tyle nie płacze. Córka moja ''przyzwyczajona'' do rąk, z których zdecydowanie widzi więcej, więc wyobraźcie sobie te cyrki na spacerach, gdy nic nie widzi z gondoli a przecież Świat taki ciekawy.

7. Rożki...Dużo rożków.


Najbardziej przydał się ten z usztywnianą wkładką. Rożki dają poczucie bezpieczeństwa kilku dniowym/tygodniowym maluszkom. Łatwo jest w niego zawinąć dziecko i przenieś z miejsca na miejsce. Teraz, gdy córka jest większa używamy ich jako kołderek, więc się nie zmarnowały.

8. Robot Bebo i Pianinko.


Niemowlaki uwielbiają, gdy się coś świeci i gra. Pianinko było z nami od pierwszych dni, a gdy córka miała ok.2 miesiące zaczęła się nim interesować i naprawdę lubiła skupiać na nim wzrok. Teraz już kopie go nóżkami i cieszy do niego. Zapytacie pewnie, po co półrocznemu dziecku bebo?. Była to moja fanaberia, która się opłaciła. Włączamy go, gdy córka bardzo płacze i nie idzie jej uspokoić. Tylko usłyszy jego dźwięk- od razu przestaje płakać i się cieszy. 

9. Kontrasty.  


Bardzo ważne w rozwoju niemowlaków, które z początku nie widzą wyraźnie. Od pierwszych dni życia można pobudzać wyobraźnie dzieci. To pierwsze książki, które powinny być z niemowlakiem od pierwszych dni życia. Moja córka je uwielbia, chociaż zawsze po lekturze ma ochotę je wszystkie zjeść, albo chociaż spróbować czy smakują tak apetycznie, jak wyglądają. 

10. Chusteczki higieniczne. 



Nie wiem dlaczego, ale Anielka uwielbia je miętosić i patrzeć na nie,trzymając w dłoni. Każda zabawka nudzi jej się po minucie, a chusteczkami może bawić się nawet 15 minut. Dla bezpieczeństwa, zawsze zaklejam je taśmą. Gdy muszę pomywać naczynia, albo zrobić coś w samotności- wystarczy że dam jej chusteczki do rączki i na jakiś czas mam spokój. 

To już koniec mojej listy. Nadal szukam sposobów, żeby zainteresować czymś córkę i mieć chwilę dla siebie.  Podzielcie się swoimi gadżetami, które u Was się sprawdziły. I zachęcam do wypróbowania moich ''sposobów'' :)).

4 komentarze:

  1. Telefon i szum suszarki też nam pomógł dość często ☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak moja córka była malutka 😊 wtedy też dawałam jej chusteczki, jednak nie zaklejałam ich. Bezpieczniej gdy dziecko połknie kawałek chusteczki, niż folii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chusteczki higieniczne u nas tez sluza do zabawy�� chuste mielismy, ale ostatnio zainwestowalismy w porzadne nosidlo. Rozek mielismy jeden i przydal sie na poczatku bo maly spal z nami

    OdpowiedzUsuń
  4. Kontrastowe książeczki są wspaniałe. To doskonała okazja, by stymulować rozwój dziecka już od pierwszych miesięcy życia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)