a Wyznania ciężarówki część pierwsza. - ANIELKOWE.PL

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Wyznania ciężarówki część pierwsza.


 Budzę się. Jest już jasno w sypialni. Pierwsze odczucie- bolący pęcherz. Pierwsza myśl-udało mi się tym razem nie wstawać w nocy na siku. Wow. Jestem nawet wyspana. Lecę na dół do łazienki. Właściwie nie lecę. Jestem już na tyle ciężka, że moje ruchy przypominają bardziej toczenie się. Więc toczę się po schodach. O ile po schodach toczyć się można. Mijam lustro na przedpokoju. Coś mi nie gra. Ta świnka odbijająca się w lustrze to ja?. Nieważne. Zaraz się tym zajmę, teraz ważniejsza sprawa do załatwienia.  Wracam powolnym krokiem do tego cholernego lustra. Kurde, rzeczywiście. To chyba ja. Czy można przez noc przytyć 5 kilo?. No można najwidoczniej. Niedługo nie będę mieścić się w lustrze. Spokojnie, kupimy większe. Wśród tłuszczyku na udach, ramionach i we wszystkich miejscach gdzie to możliwe, dostrzegam coś jeszcze. Wygląda na to, że w nocy trzasnął mnie piorun i zostawił ślady na udach, plecach i przy brzuchu. Od dzisiaj boję się burzy.


     Rano pokazuję ślady piorunów partnerowi (partner-brzmi poważnie). Śmieje się, że staje się tygryskiem. Niby się śmieje. Widzę w jego oczach lekkie przerażenie. Chęć zapytania, czy na pewno używam kosmetyków. Może trochę współczucia też dostrzegam. A może się tylko nakręcam i jest mu całkiem obojętny fakt, że to mi już raczej nie zejdzie. A może kocha mnie pomimo tych kreseczek na ciele?. Na pewno mnie kocha. Przecież on też nie jest idealny a tygrysy są fajne i drapieżne. Temat moich piersi zostawiam bez komentarza. Modlę się, że kiedyś się podniosą. Nie wiem czemu  grawitacja przyciągnęła je ku dołowi. Działo się to tak szybko, że nawet nie zdarzyłam ich przytrzymać.

   Do ujrzenia córeczki zostało mi dwa miesiące. Tak więc w ciąży, logicznie rzecz biorąc. jestem od siedmiu miesięcy. Nigdy nie myślałam, że ciąża może być ciężka. I tak, jestem z tych podłych ludzi, którzy dopiero jak czegoś doświadczą - zrozumieją to. Tak więc obiecuję sobie, że za jakiś czas jak tylko będę widziała ciężarną, ustąpię jej miejsca, puszczę przede mną w kolejce. Albo poproszę wszystkich , żeby weszła jako pierwsza po prostu. Od pierwszych tygodni bycia ciężarówką bolały mnie plecy przy większym wysiłku. Przy spacerze bolała mnie kość ogonowa. Często też któryś z boków odmawiał posłuszeństwa i po prostu idąc gdzieś , kulałam. Do tego wszystkiego doszła mi taka senność, że nie byłam w stanie funkcjonować. Zamiast cieszyć się wszystkim, przeklinałam dzień, w którym to wszystko się zaczęło.
 
  Któregoś dnia , będąc w sklepie i robiąc szybkie zakupy z moim lubym, rzuciło mi się w oczy cudo. Zabłyszczało na półce tak mocno, że prawie mnie oślepiło.  Kobiety cieszą się z błyskotek, ekskluzywnych perfum czy drogiej metki, na którą mogą sobie pozwolić. Mnie ucieszył widok słoika ogórków. Kiszonych. Język znajdował mi się na podłodze, gdy wyciągałam po niego rękę. Ledwo wyszliśmy ze sklepu a już w mojej buzi znajdował się kwaśny ogór.
Innego dnia, dostrzegłam , że mam jakieś drobne w portfelu. Wyleciałam do żabki po chipsy wracając z pasztetem i papryką konserwową. Jeszcze innego dnia z mojego talerza u teściowej zniknęło 15 pierogów ruskich. Do dzisiaj nie wiem , kto mi je ukradł. Tak samo jak nie wiem skąd te kilogramy. Mam więcej zagadek do rozwiązania. Może kiedyś znajdę na nie czas i dowiem się wszystkiego. Dzisiaj wiem, jak trudno jest łączyć zdrową dietę bogatą w witaminy z colą i słodyczami. Powinnam dostać medal, bo jakoś mi się to udaje.

 Codziennie podejmuję ważne decyzje. Moje losy , losy mojej córki i mojego prawiemęża leżą w moich rękach. Jednak decyzja o tym, czy dzisiaj sobie odpuścić , założyć byle co, nie malować się i nie ułożyć włosów, należy do tych trudniejszych. Mianowicie w ciąży troszkę spada samoocena przez to, jak zmienia się nasze ciało. A dobry makijaż i fajny ciuch dodają nam pewności siebie. Tak więc idę na miasto nie umalowana, w spodniach od dresów i baletkach. Na dodatek mam sweter. I to jest właśnie dzień, w którym nie robię sobie zdjęć i nic nie dodaję na instagramie. Mam wrażenie że ludzie się na mnie krzywo patrzą. Jestem wieśniarą. To jest właśnie ten dzień, w którym spotykam znajomych i widzę z jakim politowaniem na mnie patrzą. Myślą sobie- oszustka, na insta dodaje zdjęcia, że niby wszystko okej a tu takie gówienko.

   Ale wiecie co? Bycie ciężarówką nauczyło mnie sporo dystansu do siebie.Do tego całego Świata. To, że chodzę w szmatach i nie maluję się codziennie świadczy tylko o tym, że mam gorszy dzień a nie o zaniedbaniu się :). A jak to było/jest z Wami, kochane mamusie? :) Jak to jest z Waszymi kobietami drodzy Panowie?. Kończę swoje marne wypociny. Nie chcę, żebyście mieli dużo do czytania, więc podzielę post na części. Do przeczytania kochani.

6 komentarzy:

  1. ja ogólnie czas ciąży wspominam fajnie. zero dolegliwości, tylko zgaga. co mi przeszkadzało ? jak już usiadłam do wanny to potem wstać nie mogłam i musiałam krzyczeć po mojego faceta, by mi pomógł wstać haha :D. minusem jeszcze było sznurówki. no kurde, zawiazac je to był wyczyn. haha !! no, ale chlopak pomagał, choć miał wzrok zabójcy w tym momencie :P . na 3-4 miesiace odrzuciło mnie od mięsa. ogolnie nie mialam żadnych zachcianek , raz tylko mialam ochote na mcdonalda to jechalismy specjalnie ponad godzine drogi zebym zjadła głupiego mcchickena :D !! tak bardzo sie nie moglam doczekać dzidzi, ze czasem bym jednak chciala by corcia dalej w brzuchu była haha . to co ona wyprawia to coz...brawa dla niej za kreatywnosc , a ja codziennie ucze sie cierpliwosci, choc potrafi mnie z równowagi wyprowadzić :P , wtedy pomaga liczenie do 10 xD

    http://pa2ul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem w 7 miesiącu ciąży i tak jakbym czytała o sobie ;)
    http://zwyklejmamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga, wesoło to dopiero będzie za 2 miesiące! Wtedy to się zacznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh pioruny to mnie kochały już jako nastolatkę :(..
    Rozstępy na prawdę potrafią sprawić, że czujemy się bardzo nie atrakcyjnie .. Jednak to jest piękne, że mimo tych okropnych pręgów, wiszącej skóry, worów pod oczami i braku makijażu jesteśmy piękne. Piękne dla naszych panów kochających całym sercem. I najpiękniejsze. Najpiękniejsze dla naszych dzieci. Bo tak na prawdę tylko oni widzą nas w najgorszych momentach, w najbardziej fatalnym wyglądzie, a tylko oni też dają nam siłę do działania i potrzebną miłość.

    Oj ja już dawno nie przespałam całej nocy, jak córka mnie obudzi zawsze muszę iść siusiu bo inaczej nie zasnę 😂!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdą opinię:)