a ANIELKOWE.PL

środa, 19 lipca 2017

Chodźcie, pokaże Wam pewne miejsce!

03:00:00
 

Odwiedziliśmy wczoraj pewne fajne miejsce, do którego lubimy wracać. Po raz pierwszy wybraliśmy się tam z ogonkiem. I powiem Wam szczerze, że pomimo wielu obaw, daliśmy radę. Odkąd Anielka zaczęła raczkować, nic tylko by chodziła po podłodze. W tym miejscu niestety- tylko ręcę i wózek wchodził w gre przez większość czasu. 

Rośnie nam mała miłośniczka zwierząt (z czego bardzo się cieszymy) więc główną atrakcją były dla niej konie i dzieci. Ale nie o tym. Pojechaliśmy do Western City. Normalnie zapakowaliśmy się w plecak, torebkę i pojechaliśmy PKSem pod Karpacz. Niby nic trudnego, ale wierzcie, Anielka potrafi "umilić" niejeden wypad. Nigdy-mąż pracował tam X czasu temu, więc dobrze zna to miejsce.
Czy jest sens w ogóle jechać z dziewięciomiesięcznym dzieckiem w takie miejsce? W miejsce, gdzie atrakcje są głównie dla większych dzieci i dorosłych?. W miejsce gdzie się strzela, gdzie indianie chodzą i tańczą, w miejsce gdzie można spróbować swoich sił na byku albo przejechać się na koniu?. Oczywiście, że tak!. Pomimo tego, że nie skorzystaliśmy z większości atrakcji, mogliśmy odpocząć i leniwie spędzić czas. W Western City bowiem są mejsca oddalone od miasteczka, gdzie można usiąść pod drzewem, zjeść przekąskę i popatrzeć na pływających ludzi w kajakach.
Jedyne czego brakuje w tym miejscu to to, że nie ma kącika dla niemowlaków ( żeby zmienić pieluche albo nakramić w spokoju). Patyczkowaliśmy się nieźle, żeby przewinąć Anielkę, oszczędzając zbędnych widoków innym. Ale daliśmy radę.
Jest to miejsce, do którego warto zajrzeć z dziećmi .Chociaż powiem szczerze, że dwa lata temu byliśmy tam jeszcze sami, i fajnie się bawiliśmy pijąc piwko i patrząć na rodeo. Tak więc dorośli też mogą przenieść się w czasie. Zdobyłam się na odwagę i wsiadłam z Anielką do kolejki (!). Zrobiliśmy trzy kółka. Ja bawiłam się świetnie, ale Anielka była w lekkim szoku.


Dobra, nie będę się rozpisywać, żebyście mieli niespodziankę. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej  zapraszam na stronę z ofertą: http://www.western.com.pl/ sami zdecydujcie, czy to miejsce dla Was<3

Byliście w podobnych miejscach? Pojechalibyście do Western?


wtorek, 11 lipca 2017

O filmie, który zmieni Twój pogląd na miłość.

02:28:00

Do tego filmu wracamy za każdym razem, gdy coś nowego dzieje się w naszym życiu. Za każdym razem rozumiemy go inaczej. Za każdym razem wyciągamy nowe wnioski. Uwielbiam filmy, o których można dyskutować. Ten film urzekł mnie w szczególności i to nie tylko ze względu na przystojnego Goslinga. Uświadomił mi, że mam takiego Rayana u boku i że życie nie zawsze jest piękne a dziecko zmienia nasze życie na zawsze. Nieważne, jakbyśmy się starali i chcieli- nigdy nie odtworzymy już tych chwil, które przeżyliśmy bez małego członka rodziny.


Jeszcze dwa lata temu, pracowaliśmy i mieszkaliśmy w Karpaczu, gdzie kończąc pracę szliśmy na piwo i frytki do małego pubu.Czasami zostawaliśmy w pokoju, oglądaliśmy filmy i obżeraliśmy się batonami. Szkoda nam było iść spać, chociaż wiedzieliśmy, że o szóstej musimy być na nogach spowrotem. Często siedzieliśmy do trzeciej w nocy i rozkoszowaliśmy się każdą minutą spędzoną razem!. Nie wiem, skąd braliśmy na to wszystko siłe. Dzisiaj walczymy o każdą dodatkową minutę spania a przed snem modlimy się o nieprzerwany odpoczynek. Wtedy każda kłótnia wydawała się poważna a teraz? Teraz dopiero kłócimy się o poważne rzeczy!. Dziecko zmienia wszystko- światopogląd, priorytety i nas samych. Czy to źle? Nie. To kolejny etap w zyciu, jeden z najcięższych i najpoważniejszych, ale cudowny. Ciesze się, że zachowaliśmy piękne wspomnienia a teraz czas łapać kolejne- już we trójkę. Czy tęsknię za beztroskim życiem?. Oczywiście. Kto z Nas nie tęskni?. Wracam do wspomnień bardzo często. Dają mi wielką radość i siłę, żeby iść dalej.

Czasami przychodzi kryzys. W życiu każdego z Nas pojawiają się wątpliwości, chęci zmiany. Czasami jest tak, że zapominamy. Zapominamy jakimi ludźmi jesteśmy i jakimi się staliśmy. Czasami poprostu już nam nie wystarcza ten sam facet, z którym spędzliśmy połowę życia. Czasami nie dostrzegamy swoich błędów, widząc tylko cudze. Obwiniamy siebie, obwiniamy wszystkich dookoła. Nasze życie staje się wielkim poczuciem winy. Dużym ciężarem. I o tym poniekąd jest ten film.

Blue Valentine to historia małżeństwa, które próbuje naprawić kryzys. Wracając do wspomnień, chcą uratować swój związek. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością. Widzimy obraz dwójki młodych, zakochanych ludzi i małżeństwa, którego chyba już nic nie uratuje. Fabuła jest niebanalna i napewno Was zaskoczy. Psychologiczny obraz bohaterów jest bardzo rozbudowany, przez co ciężko nam tak naprawdę ocenić "kto jest zły"  albo "gorszy" w tym filmie.

Dlaczego chcę Wam polecić ten film? Bo wzbudzi u Was skrajne emocje i zmieni pogląd na swój związek. Być może pomoże Wam zrozumieć pewne rzeczy i sprawi, że zaczniecie bardziej doceniać siebie nawzajem. Przywoła beztroskie wspomnienia i da kopa do działania- do dbania o nasze życie rodzinne i partnerskie. 

Podzielcie się swoimi ulubionymi filmami.
Jeśli oglądaliście Blue Valentine- napiszcie jakie są Wasze odczucia po obejrzeniu:)

czwartek, 6 lipca 2017

Wyniki rozdania!

03:03:00

 

 

Podczas losowania chciałam przeprowadzić transmisję na żywo, ale niestety mój laptop nie chciał współpracować z facebookiem, tak więc filmik z losowania znajdziecie na  Grupa Super Kobiet z racji tego, że udział wzięły w nim same kobiety:)

Ogłaszam wszem i wobec, że rozdanie wygrywa: Andziulka Testuje odezwij się do mnie poprzez facebook lub tu w komentarzu i podaj maila i wybrany szablon! Czekam:))

Mam nadzieję, że mnie nie opuścicie,bo szyzkują się kolejne losowania i konkursy.  Gratuluję wygranej i zapraszam na śledzenie mojego profu na facebook oraz do przyłączenia się do grupy  superkobiet, w których możemy się bliżej poznać. Buziaki!

wtorek, 4 lipca 2017

Baby Blues, Depresja Poporodowa- jak rozpoznać i pomóc?

02:33:00

Wśród moich czytelniczek jest kilka mam spodziewających się dziecka. Pomyślałam, że poruszę ten temat, bo chociaż jest on ostatnio popularny to nadal mało się o nim mówi. Często matkom zarzuca się lenistwo i "brak chęci ogarnięcia się" po porodzie. Same rodzicielki czują się źle z tym wszystkim, bo zamiast miłośći do dziecka i szczęścia- czują lęk, niepokój i brak sił na cokolwiek.

 

Gdy urodziłam Anielkę, bałam się, że nie wypuszczą mnie ze szpitala, bo nie umiałam zmienić jej nawet pieluchy. Gdy musiałam zrobić to sama po raz pierwszy, spojrzałam błagalnym wzrokiem na patnera mojej salowej koleżanki, co było najgłupsze co mogłam zrobić. Ten jednak dał mi kilka wskazówek i zabrałam się do roboty.  Ręce trzęsły mi się tak mocno, a myśl, że mogę zrobić jej krzywdę nie dawała mi spokoju. No nie wypuszczą mnie, nie.

W domu przez pierwsze dwa tygodnie trzęsłam się jak galareta i nic nie jadłam. Bałam się zrobić cokolwiek. Bałam się o dziecko, które leżało i płakało a ja- wraz z nim. Na szczęście miałam wielkie wsparcie w nigdy-mężu, mojej mamie i rodzinie. Gdyby nie oni, nie wiem czy bym sobie z tym wszystkim poradziła. Alek musiał wrócić do pracy godzinę po powrocie naszej trójki do domu. Moja mama wzięła urlop i była ze mną przez całe dwa tygodnie. Dałam radę- dzięki mojej wspaniałej rodzinie. Ale nie wszyscy niestety mają pomoc w rodzinie czy nawet partnerze.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że my-kobiety czujemy się winne. Obwiniamy siebie o to, że mamy zły humor, że podniesiemy głos na dziecko czy nawet o to, że zupa wyszła za słona. Wszystkie chcemy jak najlepiej dla naszego dziecka, a gdy dajemy plamy- dręczą nas wyrzuty sumienia. Tak już jest od niemowlaka do dorosłego dziecka. Jak by było prościej, gdybyśmy zrozumiały skąd w ogóle się te wszystkie uczucia biorą i jak sobie pomóc. Jakby było prościej, gdyby inni nas rozumieli.

Baby Blues
Spokojnie, to tylko homorny!.Statystyki mówią, że dotyka on 80. procent kobiet, ale trwa max dwa-trzy tygodnie. Bardziej podatne są na niego matki, które przed urodzeniem miały problemy z emocjami. Wyobraźcie sobie, co się dzieje w głowie i cele kobiety, która po dziewięciu miesiącach i wyczerpującym porodzie zobaczyła swoje dziecko. Wyobraźcie sobie, co się dzieje z gospodarką hormonalną kobiety, której po urodzeniu dziecka wydobywa się z piersi pokarm, żeby móc wykarmić tego małego stwora. Nasze ciało jest niezywkłe i ciężko czasami za nim nadążyć. Podczas porodu zwiększa się poziom adrenaliny:
Najwyższy poziom adrenaliny występuje przed i w II okresie porodu. To właśnie wtedy mimo ogromnego zmęczenia adrenalina doda Ci sił. Zadziała mobilizująco. Nagle Twoja postawa się zmieni. Będziesz miała więcej energii. Dzięki adrenalinie będziesz miała siłę wyprzeć dziecko - http://www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Mechanizm-hormonalny-porodu.html
 Adrenalina utrzymuje się w naszym organiźmie przez ok.dwie doby po porodzie, dlatego kobiety są w stanie funkcjonować po nim. Niestety, później ten hormon znacznie spada i właśnie wtedy najczęściej dotyka nas dół i brak sił. I wiecie co? Jest to całkiem normalne i nie można się za to obwiniać. To tak jakby mieć do siebie pretensje o to, że jesteśmy zmęczone po maratonie. Ciężko nam odpocząć po porodzie i zregenerować siły. No bo jak tu się wyspać, gdy niemowlę budzi się co chwilę na jedzenie? No bo jakby tu zjeść porządny, wartościowy posiłek, gdy nie możemy spuścić oka z naszego maleństwa? No i własnie: Wtedy najlepiej, gdy pojawi się bohter-ojciec, bohaterka- mama albo teściowa. Gdy nie macie wsparcia w rodzinie, warto zwrócić się o pomoc do koleżanki. I teraz wielka prośba do Was- gdy wiecie, że ktoś z Waszej rodziny bądź znajomych spodziewa się dziecka- zapytajcie czy potrzebują pomocy. Musicie być czujni, bo nie zawsze świeżo upieczona matka przyzna że jej ciężko.

Depresja poporodowa
 Depresja to już nie stan przejściowy, ale choroba, którą trzeba leczyć ze specjalistą. Jak w Baby Bluesie przy zmianach nastroju i obawie przed maluchem jesteśmy w stanie się nim opiekować i , to w depresji albo robimy to z automatu (tylko i wyłącznie z obowiązku) albo nie robimy tego wcale. Uwaga, to cholerstwo może pojawić się nawet rok po porodzie. Jak ją rozpoznać?. Matka najpierw traci wiarę w siebie, później dochodzi do tego niska samoocena i dół psychiczny. Ciężko ją rozweselić i wszystko ją denerwuje i przytłacza. Je dużo albo wcale. Śpi albo cierpi na bezsenność. Bliscy muszą być bardzo czujni, bo niekiedy dochodzą do tego myśli samobójcze lub nawet myśli o skrzywdzeniu dziecka. To jest choroba, i matka nie ma wpływu na to, co czuje i myśli. Pamiętajcie.
U innych kobiet depresja rozwija się po upływie kilku tygodni lub miesięcy od urodzenia dziecka. W jej wyniku matki, które dotąd z radością opiekowały się dziećmi, stopniowo zaczyna ogarniać zniechęcenie, znużenie, odrętwienie- https://parenting.pl/depresja-poporodowa

Może to dopaść Twoją żonę, Ciebie czy Twoją przyjaciółkę
 Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że kobiety wstydzą się tego, co czują. Co powiedzą najbliźsi, jak dowiedzą się, że Ci ciężko?. Jak krzywo musi patrzeć na Ciebie matka, jak widzi z jaką niechęcią przewijasz maluszka. Wszyscy robią z Ciebie wyrodną , podczas gdy ty starasz się jak możesz, ale to silniejsze od Ciebie. Wstydzisz się iść do specjalisty, boisz się z kimś o tym porozmawiać. To wszystko przytłacza a jeszcze dziecko ciągle płacze. Po porodzie (albo już w ciąży) znajomi dzielą się na tych, którzy zostają z Tobą i na tych, którzy gdzieś tam powoli (choć nie zawsze) znikają. Wiecie ile nas osób skreśliło, jak dowiedzieli się, że będziemy rodzicami?. Teraz odwracają zwrok na ulicy i udają, że nie widzą, chociaż jeszcze dwa lata temu razem spędzaliśmy czas. No nieważne, zmierzam do tego, że czasami to my, wy możecie pomóc- wystarczy obserwować i utrzymywać kontakt. Wystarczy czasami wyciągnąć rękę i zrozumieć. Bez oceniania, bez zdędnych komentarzy. 

Po porodzie trzeba dwojga
Nie wiem jak u Was, ale po porodzie ciągle kłóciliśmy się z nigdy-mężem. Nie mogliśmy ze sobą wytrzymać. Zmęczenie, strach- to wszystko spowodowało, że zamiast trzymać się razem- oddalaliśmy się od siebie. Było naprawdę ciężko się dotrzeć, bo dla dwojga była to nowa i ciężka sytuacja. Mam dla przyszłych rodziców krótką ulotkę, która doda Wam otuchy. Link do pobrania



Koniecznie powiedźcie, jak wy czułyście się po porodzie. Miałyście wsparcie? Radziłyście sobie dobrze? Opowiadajcie.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

10 (dziwnych) gadżetów dla dzieci, o których nie mieliście pojęcia!

23:10:00

Chodźcie, pokaże Wam różne ciekawe i dziwne gadżety!.

 

1.Termomentr do mierzenia temperatury mleka przez aplikację w telefonie.

2. Wyciskacz-łyżeczka do podawania posiłków. Ja bym przygarnęła a wy?

3. Termometr w smoczku. Również bym się skusiła. Jestem wielką fanką Aventa.

4. Nosidło-deska do noszenia starszych dzieci.

5. Kubełek na baranka :).

6. Nie wiem jak to nazwać? Kto wymyśli najlepszą nazwę na to "cudo" dostanie cukierka:) Osobiście-jestem na nie!

7. Przenośne łóżeczko dla najmłodszych- dla mnie bomba.

 8. Ochraniaczo- plasterki dla małych odkrywców Świata.

9. Fake ręcę do otulania niemowlaków.

10. Podgrzewacz do mokrych chusteczek. Powiem szczerze, że nigdy nie słyszałam o czymś takim, chociaż to dość popularny gadżet.

Który z gadżetów znacie a który byście przygarnęły?. Znacie jakieś "cuda"?

Pamiętajcie o rozdaniu z SoraTemplates , w którym macie szanse zgarnąć wybrany przez Was szablon premium KLIKNIJ TUTAJ I WEŹ UDZIAŁ 



sobota, 24 czerwca 2017

Profesjonalny wygląd bloga to podstawa. Rozdanie dla bloggerów!

12:33:00


Marzy Ci się przesuwane menu ze zdjęciami? Profesjonalny wygląd bloga? Piękne czcionki i niepowtarzalny styl? Dobrze trafiłeś!. Powiem Ci, jak prostym sposobem to osiągnąć. 

 

Możesz: ściągać darmowe wersje, które przeważnie nigdy nie wyglądają tak samo jak wersje premium. Możesz próbować swoich sił w HTML albo CSS z różnym skutkiem...
Ale możesz również: Wziąć udział w losowaniu na mojej stronie i zgarnąć wybrany przez Ciebie szablon premium na bloggera!. Tak, właśnie. Możesz sam go wybrać spośród setek na http://www.soratemplates.com/. Uwierz mi, są tam same cudeńka. W dodatku- oferuję pomoc przy wgrywaniu go. Tak więc wykonaj te dwa kroki :
- zaobserwuj mojego bloga jeśli jeszcze tego nie robisz
-poczekaj do 6.07.2017 godzina 12.00 na wyniki rozdania. 
W komentarzu napisz, że bierzesz udział. Wyniki ogłoszę na blogu, wtedy poproszę wygranego o maila i link do wybranego szablonu. A na maila dostaniesz świetny, Twój wymarzony szablon premium.
Powodzenia!

Niemowlę z kaskiem na głowie- HIT CZY KIT?

00:33:00

Ostatnio głośno na temat smyczy dla dzieci. Jako że Anielka  zaczęła raczkować i chwytać się mebli, szafek i łóżek a jej ruchy są bardzo szybkie i gwałtowne, czasami dostaję palpitacji serca. Zaczęłam poważnie zastanawiać się nad kupnem kasku chroniącego dla niemowląt...Kupiłam i przetestowałam. Zapraszam na zapoznanie się z moją opinią.

 

Zacznijmy od tego, że główka dziecka jest bardzo delikatna, ale w większości wypadków odporna na uderzenia spowodowane upadkiem w tył lub do przodu.
Pod koniec 1. roku życia dziecko zaczyna chodzić. Chód jest niezgrabny, głowa jest duża i jej ciężar jest niesymetryczny. Przy braku dobrze wykształconego zmysłu równowagi zdarzają się częste upadki, głównie do tyłu. Niski wzrost z wysokim środkiem ciężkości powodują, że energia kinetyczna działająca w czasie urazu nie jest duża i następstwa upadków są najczęściej niegroźne- https://pediatria.mp.pl/
Gorzej jest w przypadku, kiedy dziecko uderza o meble i inne przedmioty.
Zupełnie inny mechanizm i następstwa występują przy tzw. urazach meblowych. Urazy bezpośrednie wynikają z uderzenia o krawędzie mebli, upadku w czasie prób wspinaczki na półki czy ściągniecie na siebie przedmiotów. Miękka czaszka daje słabą ochronę mózgu i ten poddany jest praktycznie bezpośredniemu działaniu narzędzia krawędzistego. Dochodzi do wgniecenia czaszki i urazu (stłuczenia) mózgu. Samo wgniecenie, zwłaszcza osełkowate, nieprzekraczające grubości kości nie wymaga leczenia operacyjnego; jeśli towarzyszy stłuczeniu mózgu operacja jest konieczna w celu zapobiegania późnym następstwom – uszkodzeniu ogniskowemu i padaczce. Profilaktyką takich urazów są specjalne łatwo dostępne ograniczniki na krawędzie mebli  oraz mobilne kojce  umieszczane na podłodze i czyniące bezpieczną zabawę dzieci, nawet podczas chwilowej nieobecności opiekunów- https://pediatria.mp.pl/

Wiem, że dziecko musi sobie nabić guza i pewne rzeczy są nieuniknione. Ale ja- znerwicowana i bojaźliwa matka uparłam się na ten gadżet, pomimo śmiechu i niedowierzania większości osób z mojego otoczenia. Ja- znerwicowana matka, która niemowlaka nie spuszcza z oka zamówiłam kask chroniący do nauki raczkowania i chodzenia. Tak na wszelki wypadek.
 Wybrałam jeden z tańszych, ponieważ z doświadczenia wiem, że przy droższych tego typu rzeczach płacimy głównie za markę. Kask jest przeznaczony dla dzieci od siódmego miesiąca życia do dwóch lat. Posiada regulację na rzepy, więc możemy go dostosować do główki dziecka. Jest lekki jak piórko.


Gdy go zamówiłam Anielka jeszcze nie raczkowała, ale uwielbiała pełzać po całym mieszkaniu. Więc testowałam go np. w basenie z piłeczkami. Czasami przechyla się do tyłu i upada. Jednak zawsze jest pod moją kontrolą i w momencie stracenia równowagi- łapię ją. Gdy zaczęła raczkować, nie raz uderzyła główką o meble albo fotel. Z kaskiem czy bez- zawsze płacze, bo jest poprostu przestraszona. Wątpię, że ją to boli.  Być może większą rolę spełnia przy starszych niemowlakach lub dzieciach, których nie da się upilnować. Jedno jest pewne- na pewno w jakiś sposób amortyzuje upadek lub uderzenie. I na pewno (przy większych uderzeniach) unikniemy guza albo siniaka. Wiekim plusem jest cena (ok25 zł) i to, że główka naszego mlucha się od niego nie poci.

Jak to mówią- potrzeba matką wynalazków. Jedni uznają to za fanaberie, inni za cudowny pomysł. Pewne jest tylko to, że każdy ma inne podejście do swojego dziecka i każdy na swój sposób dba o niego. Nie żałuję, że go zamówiłam. Być może bardziej przyda się, gdy Anielka zacznie chodzić. Jest to fajny gadżet, na którym warto zawiesić oko.

Zapraszam na swoją facebookową stronę, żeby być na bierząco ze wszystkim ANIELKOWE

A wy co uważacie? Podzielcie się swoją opinią!

piątek, 23 czerwca 2017

Dlaczego tak ciężko opalić nogi? Rady +HIT za 10 zł!

00:45:00

 

Moje nogi to koszmar, zaczynający się każdego lata. Blade, widać na nich każdy siniak i każdego pajączka. W dodatku czarne kropki, z którymi zmagam się X czasu. Za nic w cholerę nie mogłam ich opalić, żeby wydawały się chociaż trochę atrakcyjne. Naczytałam się w internecie, wypróbowałam i wreszcie widzę poprawę!. Chodźcie, powiem Wam w czym tkwi problem i jak sprawić, żeby naszee nogi były piękne, opalone i w ogóle cud miód. 

Przede wszystkim- przestań myśleć, że są krzywe i grube. Zacznij działać.

Najpierw odpowiem na pytanie: Dlaczego ciężko jest opalić nogi?. Nogi mają bardzo małą ilość gruczołów łojowych, co sprawia, że skóra jest sucha. Każda depilacja uszkadza te gruczoły , co za tym idzie- niszczy skórę , przez co słońce tak ich nie łapie. Dlatego warto zainwestować w porządne nawilżenie. Druga sprawa to to, że gdy opalamy się, słońce łapie najpierw górną część naszego ciała- ramiona, ręcę i kark. No tak- ale gdy opalamy się w solarium( leżymy plackiem albo stoimy bezpośrednio do lampy), to i tak ciężko opalić nogi. Dlaczego?. Ponieważ skórze brakuje nawilżenia a każdy zabieg z użyciem chemii niszczy nam naskórek.

Kolejna sprawa to: poprawna depilacja. Gdy golimy nogi maszynką, najczęściej robimy to rano, żeby włoski przez noc nie odrosły i były gładkie. Nic bardziej mylnego!. Gdy zrobimy to wieczorem, posmarujemy je dobrym, nawilżającym kremem to przez noc nasza skóra się zregeneruje a nogi będą wyglądały na atrakcyjniejsze i szybciej złapie je słoneczko. Pamiętajmy, by maszynki były zawsze ostre. Używasz pianki do golenia? Sprawdź jej skład i wybierz tą z najmniejszą ilością różnych świństw. Jest w niech tyle chemii, która wypłukuje naturalny pigment skóry i niszczy warstwę lipidową. To samo tyczy się kremów depilujących. Z nich najlepiej zrezygnować.
Jeśli zdecydujesz się odpowiednio wcześnie, możesz wybrać epilację metodę laserową lub domowy IPL. Zabieg należy wykonać około 4 tygodni przed opalaniem i jest dość kosztowny, ale efekt gładkiej skóry utrzymuje się aż kilka miesięcy.

http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/cialo-higiena/opalanie-nog-skuteczne-sposoby-jak-rownomiernie-opalic-nogi_43724.html
Jeśli zdecydujesz się odpowiednio wcześnie, możesz wybrać epilację metodę laserową lub domowy IPL. Zabieg należy wykonać około 4 tygodni przed opalaniem i jest dość kosztowny, ale efekt gładkiej skóry utrzymuje się aż kilka miesięcy.
Bez ograniczeń można robić depilację woskiem lub pastą cukrową, ale do tego zabiegu trzeba przystąpić z odpowiednio długimi włoskami, a przecież nie każdy może sobie na takie zapuszczenie latem pozwolić.


http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/cialo-higiena/opalanie-nog-skuteczne-sposoby-jak-rownomiernie-opalic-nogi_43724.html
Bez ograniczeń można robić depilację woskiem lub pastą cukrową, ale do tego zabiegu można przystąpić z odpowiednimi długimi włoskami, a przecież nie każdy może sobie na takie zapuszczenie latem pozwolić.
 Truskawkowymi nogami nazywamy nogi kobiet, które po depilacji wciąż mają czarne, widoczne kropeczki na nogach, chociaż są gładkie i dobrze ogolone. Z tym problemem po części zmagam się ja. I jest to jeden wielki koszmar. Niektórzy uważają, że są to pory, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że to poprostu włoski, które prześwitują przez skórę. Jak się pozbyć tego cholerstwa? Niestety, nie ma na to złotej rady i jest to "taki urok poprostu", ale można je sporo zminimalizować. Przede wszystkim, nie nakładajmy na nie samoopalacza. A już napewno nie róbmy tego zaraz po depilacji. Pigment zawarty w tego typu środkach, sprawia, że te włoski się farbują przez co są jeszcze bardziej widoczne. Pzed depilacją należy wykonać peeling, nasmarować nogi oliwką, następnie nanosimy piankę i depilujemy nogi. Zawsze zmieniamy maszynkę i golimy nogi pod włos. Po zabiegu dobrze nawilżamy nogi. I robimy to często. Pamiętajmy, że dobre nawilżenie sprawi, że naskórek stanie się grubszy, przez co kropki będą mniej widoczne.

Podsumowanie:
  • Najwilżaj nogi przy każdej okazji, używając dobrych i sprawdzonych kosmetyków
  • Zadbaj o właściwą depilację podczas lata
  • Jak najwięcej wystawiaj nogi na słońce
  • Jeśli zmagasz się z czrnymi kropkami- rób peelingi.
  •  Zmieniaj pozycję opalania tak, żeby każda część nóg była wystawiona na słońce
  • Używaj filtrów i olejków do opalania ( mogą być również przyśpieszacze)
  • Najlepiej opala się w ruchu. Pamiętaj o tym
I na koniec HIT : 

Wypróbowany przez setki kobiet (również przeze mnie) przyśpieszacz opalania, który nie dość, że nawilży to również sprawi, że nasza opalenizna szybciej zbrązowieje. Koszt to ok 10 zł. Masło kakaowe z Ziaji daje radę również na solarium.  

 
Źródło:  http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/cialo-higiena/opalanie-nog-skuteczne-sposoby-jak-rownomiernie-opalic-nogi_43724.html

                                                                       Chodź na grupę Super Kobiet. Kliknij
Grupa została stworzona w celach promowania swoich postów, dyskusji na tematy kobiece i w ogóle to takie nasze imperium. Więc dołącz do grupy i zaproś inne super babeczki. Będzie mi neizmiernie miło.  


wtorek, 20 czerwca 2017

1001 powodów, dlaczego nie nadaję się do pisania bloga parentinowego.

11:27:00


Jest Was tu kilku. Widzę, że garstka  osób ciągle odwiedza moją stronę,co sprawia mi ogromną radość. Zauważyliście, że nie dodaję często zdjęć i nie piszę dużo o swoim  życiu i macierzyństwie. Zawsze staram się to jakoś obejść, żeby nie pisać dużo o sobie, swoim dziecku i nigdy-mężu. Często brakuje mi odwagi-boję się linczu ze strony idealnych matek lub ludzi, którzy o dzieciach nie mają pojęcia.  Czasami chcę pewne rzeczy zachować tylko dla siebie. 

Pisalam nie raz, że nie znajdziecie tu porad. Znajdziecie tu tylko moją opinię na dany temat i garstkę moich przemyśleń. Chociaż uwielbiam czytać niektóre bogi i strony, to sama jakoś nie chcę Wam dawać porad, bo niektóre moje sposoby są wręcz głupie.

U nas nie ma kocyka szytego na zamówienie, nie ma sukienki na wyjście i nie ma skarpetek do pary. U nas jest trochę inaczej- zdjęcia robimy przeważnie gdy Anielka jest cała w obiedzie- wtedy jest najszczęśliwsza. Nie pozujemy do zdjęć, wyszykowani jak Stróż w Boże Ciało i nie kupujemy Anielce najdroższych zabawek. Gdybyście widzieli naszą galerię, zobaczylibyście zdjęcia, które naprawdę uchwyciły moment. Moment w którym moja mina jest zniesmaczona, bo kolejny raz córka oplula mnie jedzeniem lub wyrwala sporą część moich włosów. 

Czasami mam ochotę napisać, jak bardzo czuję się bezradna po kolejnym dniu marudzenia. Jak bardzo mam dość i chciabym się wyspać. Czasami chcę napisać, że najchętniej pieprznęłabym to wszystko i pojechala na bezludną wyspę. Kocham moją córkę najmocniej na Świecie, ale ciężko znaleźć porozumienie pomiędzy byciem mamą ale również kobietą, dziewczyną i  koleżanką. 
O czym mam pisać? O tym, że daje mojej córce chrupka, żeby mieć chwilę dla siebie. Że puszczam jej bajeczkę w nadzieji, że pójdę w spokoju do toalety?. Zjedliby mnie i powiadomili mops. Przecież dzisiaj wszyscy są tacy idealni, wszyscy czytają książki i postępują wedlug przyjętych norm. Dzisiaj ludzie chcą czytać i oglądać tylko pozytywne rzeczy. Chcemy widzieć idealne zdjęcia idealnych rodzin i ich gadżetów. Dzisiaj wszyscy chcą być tak niesamowicie idealni, że aż strach. Łatwo nam oceniać innych, dowartościowując siebie. Karmimy swoje oczy dopracowanymi zdjęciami, czytając sponsorowany wpis, ślepo wierząc, że bujaczek za 1000 zł spelni wszystkie oczekiwania naszego maluszka. My jesteśmy troszkę z boku z tym wszystkim. Jesteśmy tak nieperfekcyjni, że wychodzi nam to idealnie.

Ja naprawdę uważam, że moja córka nie potrzebuje super sukienek, świetnych zabawek i drogiego wózka. I tak wszystko pobrudzi, zabawki zrzuci w kąt a  z wózka będzie chciała wyjść szybciej niż do niego wsiądzie. Mimo tego ciągle kupuję różne pierdoły, mając nadzieję, że zajmie się czymś dłużej niż minutę. Ale nie, ona potrzebuje ciągłej uwagi i obecności mamy albo taty. Ona ma gdzieś czy jest brudna, ważne, że zrobi syf w moim towarzystwie. Cieszy się, gdy może pościągać buty z nóg i pogubić je po drodze. Rozlany sok to najlepsza opcja na siedzenie w krzesełku. A wafelek w buzi sprawia jej radość. Tak poprostu. Ona jest taka prosta i niewiele potrzebuje do życia, do bycia szczęśliwą. Powinniśmy wszyscy brać przykład z dzieci.

 Jesteśmy zakochani w niej po uszy, ale też mamy gorsze dni. Odkąd zluzowaliśmy ze wszystkim- żyje nam się lepiej. Słuchamy siebie nawzajem i swojego dziecka. Wszystkie książki, dobre rady- wyrzucamy do kosza. I o czym mamy Wam tu pisać?. Jak uspać niemowlę? Anielka zawsze jest przytulana i bujana przed snem. Jakie posiłki dawać maluchowi i o jakiej porze?. Czasami kroję jej owoce już przed dziesiątą rano a czasami o siedemnastej wyciągam słoiczek. Czasami kupię jej nafaszerowane chemią marchewki na straganie a innego dnia zrobię klik, zanużę w kąpieli wodnej i podam posiłek. Czasami mi się chce wyjść na spacer a innego dnia nie wychodzę wcalę.



Ludzie chcą ciekawych opowieści, świetnych sposobów na wszystko i pięknych, dopracowanych zdjęć. Nie nadaję się do tego, bo jedyne co Wam mogę dzisiaj opowiedzieć to to, że jak Anielka zajęła się sobą w kojcu (na 15 minut) to zamiast korzystać, leżeliśmy i mówiliśmy o tym, jaka jest wspaniała. Dla nas takie momenty są ciekawe i cudowne. Nasze życie to ciągłe zmiany, częste zmęczenie i życie z dnia na dzień. Ale kochamy to.

wtorek, 13 czerwca 2017

Jak to robić po porodzie? I kiedy jest najlepszy moment?.

05:16:00

Zawsze na pytanie "jak" ciśnie mi się odpowiedź "szybko". I chciałabym Wam powiedzieć, że właśnie tak to się robi. Musimy być szybsi od światła i robić to bardzo pewnie, bo (nie oszukujmy się)- mamy zdecydowanie mniej czasu.


Jak to było z nami?. Powiem szczerze,  że ciężko. Do tej pory czasami nie mamy jak tego robić, ale gdy już nadejdzie chwila zapomnienia- robimy to na całego. Czasami szybciej, czasami wolniej, ale staramy się robić to w miarę często. Wiadomo, po porodzie czasami się nie chce. Forma już nie taka, płaczące dziecko....Ale uważam, że to jeden z najlepszych sposobów na szczęśliwy związek. W sumie nie tylko na związek- to najlepszy sposób, żeby przypomnieć sobie, że oprócz rodzicami jesteśmy również ludźmi i potrzebujemy odskoczni i odstresowania.

Głównie kobiety mają z tym problem. Nie oszukujmy się- nasza głowa nie pozwala na myślenie o takich przyjemnościach, blokujemy się i niepotrzebne odmawiamy sobie tego. Dlaczego o tym mówię?. Bo zauważyłam, że jest bardzo dużo matek, które po urodzeniu dziecka, zamykają się w domu- na cztery spusty. Zamykając przy tym swój umysł i nasze kobiece "ja".

Obiecałam sobie, że po urodzeniu Anielki nie zostanę matką-polką zamkniętą na cały Świat. Marudnym i zaniedbanym Kopciuszkiem. Nie będę, o nie. Nie będę stukać w klawiaturę z szybkością wiatru, pisząc o matkach, które mają świetne pośladki i pełny makijaż, że są wyrodnymi. Nie będę pluć jadem, że one mają łatwiej, bo mają "ręce do pomocy".  Zrobię wszystko, żeby czuć się szczęśliwa i zadbana, chociażbym miała stanąć na rzęsach.

Pierwszy raz zrobiliśmy to, gdy Anielka miała dwa miesiące. Czekaliśmy na ten dzień od dawna, ale po porodzie trzeba trochę odczekać, żeby zregenerować siły i oswoić się z nową rolą. Ale gdy to zrobiliśmy, poczuliśmy (mimo obaw) wielką ulgę. Tak więc, gdy nadarzyła się okazja- przeszliśmy przez progi naszego mieszkania, żegnając teściową orazAnielkę i  wyszliśmy. Wyszliśmy na miasto, wśród ludzi. Był późny, grudniowy wieczór a my czuliśmy się jak dzieci w środku lata. Poszliśmy zjeść pizzę, która- nawet gdyby była spalona- smakowałaby nam i napiliśmy się nawet alkoholu. Jeszcze wtedy ciągle gadaliśmy o córce i o wszystkim co z nią związane. Później nauczyliśmy się, że gdy wychodzimy- gadamy głównie o wszystkim innym, oprócz macierzyństwie. Polecam każdemu.

Każdy rodzic potrzebuje wyjść, zabawić się i odstresować. Każdy. Nie ma idealnego czasu na zostawienie swojego dziecka. Każdemu przychodzi to w innym czasie. Ale nikt nie może sobie tego na siłę odmawiać!. Więc, jeśli macie okazje - róbcie to często.




czwartek, 8 czerwca 2017

Mam gdzieś, że to dziecko nosi czapkę w upał. Mam gdzieś to i wiele innych rzeczy.

12:39:00

Ostatnio aż boję się wejść na facebooka, bo moja tablica przepełniona jest nagłówkami typu "wyrodna matka, która ubiera swojemu dziecku czapkę w upał" albo "jestem zajebistą matką, bo moje dziecko nie nosi czapki". Kurde, tyle idealnych mam wokoło, a ja ciągle taka głupia.  

Tyle idealnych mam a po promocji na słoiczki- półki w sklepach puste, kapelusze w pepco wykupione a dzieci ciągle noszą skarpetki do sandałek. Ja się pytam- gdzie te idealne matki się chowają, bo po komentarzach  odnoszę wrażenie, że co piąta matka karmi piersią swoje dziecko do drugiego roku życia, żadna nie używa chodzika a ich dzieci nigdy nie chorowały- bo nie nosiły czapki latem. Dzieci nie znają cukru i są aniołami. Zaczęły sikać do nocnika mając osiem miesięcy a smoczka odrzuciły po szóstym miesiącu. SAME.

Nienawidzę, szczerze nienawidzę, gdy idę ulicą a wszyscy gapią się na moje dziecko, na mój wózek i na mnie. Nienawidzę, gdy patrzą na mnie jak na wyrodną matkę, gdy ignoruję płacz córki, bo chce znowu wyjść z wózka i iść na rączki. Nienawidzę, gdy spoglądają z góry , kiedy wybieram obiad ze słoiczka, a później same ukradkiem chowają mleko modyfikowane w koszyczku i dzida do kasy, żeby inni nie widzieli. Gotuję swojej córce obiady, robię przeciery, ale gdy kolejny raz wysypuje ją na twarzy po bio marchewce za 10 zł, to kupuję jej słoiczki. Czasami mi się nawet nie chce czegoś ugotować, bo pluje moim jedzeniem dalej niż widzi. Lecę wtedy po słoiczek.

Byłam kiedyś w galerii z Anielką i  moją dobrą koleżanką. Anielka miała na sobie dwie różne skarpetki. Zdziwiłam się, że babeczka ze stoiska zwróciła na to uwagę. Uświadomiłam sobie wtedy, jak bardzo jesteśmy obserwowani przez innych ludzi, którzy patrzą na każdą część naszego ciała, widzą każdy mankament. Ja się pytam- po co?. Nie jestem z tych matek, które stroją na wyjście swoje dziecko. Uważam, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko. Nie widzę sensu przebierania Anielki na spacery czy do miasta. Zresztą- wszystkie ciuchy mamy już w plamach, które nie schodzą w praniu. Już dawno przestałam bawić się w idealną matkę i robię to, co uważam za słuszne. Czasami nawet za konieczne.

O ile prościej by było, gdybyśmy spotykając na ulicy drugą matkę, porozmawiały o swoich problemach i o tym, jak bardzo jesteśmy zmęczone. Zamiast przechwalać się i udawać, że jest  świetnie a Twoje dziecko to ósmy cud świata. Jak fajnie by było, gdybyśmy nie pluły na siebie jadem wzajemnie a starały się pomóc i rozumieć, nie wywyższając się przy tym. Świat byłby ładniejszy, gdybyśmy w innych matkach widziały sojuszników (pomimo nawet odmiennych poglądów) a nie wrogów z którymi ciągle walczymi i musimy gonić, gonić gonić, żeby na siłę coś udowodnić.

Sama jestem przeciwniczką niektórych metod wychowania, gadżetów i wzbogacania diety dzieci o niepotrzebne elementy. Sama staram się nie przegrzewać mojego dziecka i nie dawać cukru, ale nigdy nie oceniam innych. Przynajmniej się staram. Niech każdy wychowuje tak jak chce, a będzie dobrze. Nie wpieprzam się tam, gdzie nie potrzebna jest moj opinia a swoje uwagi chowam do kieszeni. Bo uważam, że każda matka ma swój instynkt i musi uczyć się na błędach- tak jak uczę się ja. Już dawno przeszła mi faza a bycie najlepszą matką na Świecie- i polecam to każdej mamie. Życie jest wtedy o wiele przyjemniejsze- kiedy słuchasz się siebie i pozwalasz sobie na błędy.

Najbardziej śmieszy mnie to, że większośc matek, które pisze jak mamy wychowywać swoje dziecko i radzą, czym je karmić- same nie dostosowują się do tego. Serio tak jest. Wierzcie mi lub nie. Kasa musi się zgadzać a zarabianie na blogu jest normalną pracą.

Wiadomo- poniżanie swoich dzieci, bicie ich i leczenie za pomocą internetu to przejaw patologii i z tym trzeba działać i zgłaszać odpowiednim służbą, ale robienie z matki wyrodnej, bo założyła swojemu dziecku w upał kapelusz, żeby chronić główkę przed słońcem - to przejaw braku empatii i chęci dowartościowania się. A skoro to tak bardzo przeszkadza i szkoda nam tego dziecka- może lepiej podejść i uświadomić?. Uwaga- zostawianie dziecka w samochodzie i przykrywanie gondoli pieluchą to zwykłe barbarzyństwo i trzeba reagować!. A nie pisać o tym na facebook czy blogu.

Proszę- żyjmy i dajmy żyć innym. Popełniajmy błędy i niech inni też je popełniają. Nie róbmy z siebie idealnych matek, bo takie nie istnieją. 



sobota, 27 maja 2017

Przepraszam, ale muszę Wam to powiedzieć.

12:12:00

Nigdy-mąż mówi do mnie ''Olka, napisz coś śmiesznego, opowiedz jakąś anegdotkę". Chociaż mam ich sporo, podzielę się z Wami czymś zupełnie innym. Nie ma on nic wspólnego z radością.

Założyłeś już rodzinę? A może masz w planach zupełnie coś innego. Nieważne. Nieważne na jakim etapie w życiu jesteś- ile masz lat, czy uczysz się lub pracujesz. Wczoraj był Dzień Matki. Masz mamę? Miałeś? Jesteś mamą?. Napewno masz kogoś bliskiego. Napewno masz dla kogo żyć. Napewno stawiasz sobie w życiu koncepcje i do nich dążysz. Nieważne, czy celem jest zrobienie obiadu czy skończenie Magistra. Twoje życie się toczy, a ty żyjesz żeby żyć, nie żeby przeżyć (głęboko w to wierzę).

Codziennie spotykasz na swojej drodze różnych ludzi-  Bezdomnego proszącego o kilka groszy, listonosza, który o ósmej rano dzwoni w Twój domofon, czy wkurzające dziecko sąsiada. Większość z nich są Ci obojętni, niektórych nawet lubisz a kilka z nich nie trawisz. Jednak każdy z nich ma swoje życie, które chce przeżyć na swój sposób. Mam nadzieję, że to szanujesz. I nikogo nie osądzasz.

Kochałeś kiedyś kogoś? Kochasz nadal? Wiesz co to prawdziwa miłość? A może to przed Tobą?.  Chciałbyś pojechać na wakacje? Chciałabyś całować się w Świetle księżyca i nie myśleć o problemach?. A może już dawno zapomniałeś, że małżeństwo to nie tylko wspólne obowiązki, zmartwienia i kłótnie. Może co wieczór zastanawiasz się, co się stało z tą szaloną dziewczyną, która sprawiała, że na Twoich rękach pojawiała się gęsia skórka. Może kiedyś zdasz sobie sprawę, że ta dziewczyna śpi obok i jedynie o czym marzy to wtulić się w Twoje ramiona. 

I teraz opowiem Wam "anegdotkę".
Był maj, chociaż wiosna tego roku już dawno obudziła się do życia, ja ciągle byłam martwa. Brakowało mi czegoś. Brakowało mi ciepła, szaleństwa i nieprzespanych nocy. Tęskniłam za motylkami w brzuchu, tęskniłam za wszystkim, co czuje człowiek zakochany. Chociaż znałam go już wcześniej, umówiłam się z nim dopiero w piątym miesiącu roku. Wystarczyło, że go zobaczyłam- moje serce szalało. Gdy złapał moją dłoń, ona topiła się z rozkoszy. Serio- tak było. Nie musieliśmy mówić praktycznie nic, rozumieliśmy się bez słów. Siedzieliśmy do czwartej nad ranem pod moim blokiem, w objęciach słuchaliśmy śpiewu ptaków. To nic, że trzeba za kilka godzin iść do pracy, to nic...Świat istniał tylko dla nas. Nie liczyło się nic. Pewnie jesteście ciekawi następnego spotkania. Następne spotkanie odbyło się w chłodnych warunkach, przy świadkach. Nie powiedział mi kompletnie nic, chociaż go błagałam. Płakałam, ale ze mną płakali wszyscy. Kupiłam mu bukiet kwiatów, na nim pisało ''ostatnie pożegnanie".

Przepraszam, ale muszę Wam to powiedzieć- Bardzo boję się, że spotka to Was, albo mnie. Żyjemy w Świecie, w którym codziennie giną niewinni ludzie. Żyjemy w Świecie, w którym źle zinterpretowane słowa, mogą zniszczyć człowieczeństwo. Żyjemy w Świecie, w którym mają przewagę bestie, a nie mądrzy ludzie. Na siłę chcą nam udowadniać, że ich "religia" jest najlepsza. Mnie to przeraża. Codziennie boję się o życie. Boję się, że mój nigdy-mąż nie wróci do domu. Przeraża mnie fakt, że moja córka będzie żyła w niebezpiecznym Świecie. Zawsze będę się już martwić. Zawsze. Użycie przemocy nie świadczy w ogóle o sile. Wręcz przeciwnie- o cholernej słabośći. 

Dbajcie o swoich najbliżych, nie róbcie problemów, gdy nie ma ku temu powodów. Cieszcie się życiem i korzystajcie z niego. Czasu nie da się cofąć, ale możemy zrobić wszystko, żeby go nie żałować.








wtorek, 23 maja 2017

Najlepszy podkład mineralny za 10 zł!

23:29:00

Do swojej problematycznej cery wypróbowałam już dużo podkładów. Na mojej twarzy lądowały zarówno te droższe jak i tańsze kosmetyki. Nigdy nie zapomnę efektu plam i suchych skórek po podkładach z Rimmela. Dziwne, bo moja skóra jest tłusta z niedoskonałościami. Jakiś czas temu natrafiłam na podkład w drogerii Natura, który skusił mnie swoją niską ceną.

Podkłady mineralne (z tego co mi wiadomo) nie są polecane dla cery tłustej. Mogą za bardzo ją nawilżyć i odświeżyć,co da nam efekt wielkanocnego jajka na twarzy. Z tym fluidem jednak tak nie jest. Nie w moim przypadku.

Co mówi producent?

Długotrwały fluid nawilżająco-wygadzający nadaje się do każdego rodzaju cery. Równomiernie rozprowadza się na skórze, gwarantuje perfekcyjne wykończenie makijażu. Zapewnia świeży, i młody wygląd na wiele godzin, idealnie maskując wszelkie nierówności i niedoskonałości cery

Co mówię ja? 

Doskonale kryje niedoskonałości. Radzi sobie ze wszystkim, oprócz cieni pod oczami, dlatego trzeba używać korektora pod oczy. Rzeczywiście wygładza i sprawia, że skóra wydaje się świeża i promienna, ale bez efektu rozświetlenia. Przypudrowany fluid trzyma się spokojnie cały dzień. Po kilku godzinach jednak trzeba pozbyć się sebum np. bibułkami matującymi. Wielki plus za odcienie, pomimo, że nie ma ich dużo- każdy znajdzie ten odpowiedni. Ja używam porcelanowego. Do jasnej karnacji-  świetny. Widziałam opinie, że ciemnieje na twarzy. Moim zdaniem nie. Wręcz odwrotnie- dostosowuje się do niej. Ale wiadomo, każdy ma inny typ cery i to trzeba wziąć pod uwagę. Jak za taką cenę- uważam, że każda powinna go wypróbować. 


  • Jakie są wasze idealne podkłady i jaką cerę macie?
  • Skusicie się?:)





poniedziałek, 22 maja 2017

Z życia zdeklarowanej singielki.

04:45:00

NAPISZE DZISIAJ O PEWNEJ KSIĄŻCE, KTÓRA NAPRAWDĘ MNIE ZASKOCZYŁA. BĘDĄ WIBRATORY, BĘDĄ KREACJE ŚLUBNE I BĘDZIE CIĘŻARNA PUKAJĄCA W DRZWI SWOJEJ RYWALKI. BRZMI CIEKAWIE? NAPEWNO NIEBANALNIE. UWAGA- NIE TYLKO DLA SINGIELEK.


Z życia zdeklarowanej singielki to książka napisana przez Małgorzatę Ciechanowską (łapcie jej bloga). Bohaterką jest dwudziestokilkuletnia Izka. Izka jest dość specificzną osobą, która mówi otwarcie, że jest singielką z wyboru. Ale czy tak jest naprawdę?. Bohaterka szybko stała się niezależna i pracuje w salonie sukien ślubnych. Jej życie to ciągłe zmiany i garść problemów. Jakich?-Tego Wam nie zdradzę. Akcja rozgrywa się w czasie teraźniejszym z narracją pierwszoosobową. 

Z chęcią czytam książki, bo to zwiastun mile spędzonego wieczoru w spokoju. Odkąd urodziłam córkę, celebruję każdą wolną chwilę. Chwila jest jeszcze przyjemniejsza, gdy mogę nasycić swój mózg czymś bardziej ambitnym od przeglądania tablicy na facebook'u. Książka więc spadła mi z nieba i umiliła kilka końcówek dnia.

Moje odczucia wraz z każdą stroną zmieniały się. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to styl pisania autorki. Jest bardzo lekki i ''przyjemny", nowoczesny i prosty. Ale nie dajcie się zwieść, bo rzadko kiedy ktoś umie napisać coś w takim stylu, pomimo prostoty. Wyczuwałam sarkazm i ''zacięty język" bohaterki, co naprawdę mi się podobało, bo to mój klimat. Jednak ten sposób pisania sprawił, że książka została pochłonięta bardzo szybko. Za szybko. Jeśli liczycie na opisy przyrody i długie monotonne dialogi- to nie tekst dla Was. Książka w moim odczuciu jest napisana ''krótko, zwięźle i na temat" co napewno spodoba się niejednemu czytelnikowi. Jak i mi również. 

Czytając, zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy- kurde, nie jestem chyba aż tak sztywna, jak mi się wydawało. Wczuwałam się w każdy rozdział, chociaż tak naprawdę większość rzeczy mnie nie dotyczyło. Wiecie o co mi chodzi? Czytając coś, słuchając jakiejś piosenki utożsamiamy się z kimś/czymś. Dlatego coś, wydaje się dla nas ciekawe i to lubimy. W każdym utworze czekamy na jakieś zdanie, które idealnie opisywałoby nasz stan psychiczny albo nasze życie. Gdy już myślałam, że nie mogę ani trochę utożsamić się z żadnym z bohaterów, w utworze pojawił się nagły zwrot akcji, który nie dość, że mnie zaskoczył i ucieszył to w dodatku wreszcie mogłam na chwilę być w skórze głównej bohaterki. Jaki to moment? Przeczytajcie i zgadnijcie!. I nie, nie chodzi mi o wibrator. 

W 165 stronach, Gosia upchała tyle wydarzeń, że wielkie brawa i ukłony. Dzięki czemu książka nie nudzi się, a wszystko jest tak poukładane, że nikt się nie pogubi. Nawet taka postać jak ja. Gdyby ktoś zapytał się mnie, dla kogo jest ta książka, odpowiedziałabym- dla wszystkich. Nie, nie tylko dla singielek. Dla mamy, babci, wujka, kochanka i sąsiadki. Pojawia się tak tyle wątków, że każdy znajdzie coś dla siebie. Pod jednym warunkiem- musi lubić taki styl pisania. Od ilu lat? Tu bym się zastanowiła, bo utwór zawiera pewne pikantne wątki , ale też życiowe dramaty i sytuacje, których dzieci nie zrozumieją. I lepiej żeby takich rzeczy jeszcze nie czytały. 

Nie chcę zdradzać Wam treści. Wierzę, że przeczytacie książkę sami. Jednak, żeby odnieść się do pewnych moich zastrzeżeń, muszę przytoczyć sytuację z życia Izki. Mam kilka pytań- Kto dostaje tak wysoką nagrodę pieniężną od pracodawcy że stać go na remont mieszkania? Dajcie mi namiary, ja tam  będę pracować. I w którym sex shopie przeprowadzają ankietę z klientem, żeby wybrać odpowiedni zadowalacz?.  Ja go chcę odwiedzić!. 

Słuchajcie, ja Wam polecam. Z czystym sumieniem mogę polecić Wam Z życia deklarowanej singielki, bo napewno Was zaskoczy i wciągnie. I nieważne czy jesteś matką, singielką czy poszukiwaczem swojej drugiej połówki. Musicie tylko lubić utwory pisane w formie pamiętnika i nowoczesny język. 


czwartek, 18 maja 2017

Badanie, które każdy rodzic powinien wykonać swojemu dziecku.

10:56:00


Czy Twoje dziecko śpi bardzo dużo, albo wręcz odwrotnie- nie śpi prawie wcale?. Czy jest apatyczne, albo zbyt nerwowe?. Może nie ma apetytu?. Często budzi się w nocy?. Koniecznie zrób te dwa badania z krwi, które kosztują niewiele, a mogą uratować życie Twojemu dziecku.

Niedobór tego pierwiastka, może powodować nie tylko częste infekcje, ale także może spowolnić rozwój Twojego dziecka, co za tym idzie- upośledzić go. Anemia to nie tylko bladość skóry- to choroba, która może nieodwracalnie wyrządzić krzywdę. Nie należy jej bagatelizować i przede wszystkim- trzeba zrobić badania, żeby ją zdiagnozować.

Jakiś czas temu, Anielka dość mocno zachorowała. Znaleźliśmy świetnego lekarza, który po przepisaniu odpowiednich lekarstw, zasugerował, żeby zbadać córce poziom żelaza oraz wykonać morfologię z rozmazem. Morfologię robiłam już trzeci raz (staram się regularnie sprawdzać stan zdrowia córki), ale o żelazie nigdy nie pomyślałam. Jakie było moje zdziwienie, gdy wyniki wskazywały na anemię, spowodowaną brakiem tego pierwiastka w organiźmie. Blada skóra? Co się dziwić, skoro matka prawie przeźroczysta. Nerwowość? Ma po matce. Źle śpi? Najwidoczniej wszystko jej przeszkadza... A tu bum. Jednak anemia.

Anemia, czyli niedokrwistość, to jeden z najczęstszych problemów zdrowotnych niemowląt. Najczęstszym powodem anemii u niemowlęcia jest niedobór żelaza. Wbrew obiegowej opinii, niemowlak z anemią wcale nie musi być blady i apatyczny. Początkowo jedyną oznaką niedokrwistości jest gorszy apetyt i słabsze przybieranie na wadze. Leczenie anemii u dziecka jest niezwykle ważne, ponieważ może ona prowadzić do spowolnienia rozwoju dziecka.

Ale ten problem dotyka również starsze dzieci i jest tak samo niebezpieczny. Dlatego warto trzymać rękę na pulsie i robić badania. W związku z tym, że nie jestem lekarzem i nie chcę wprowadzić Was w błąd- umieszczam link do sprawdzonego źródła na temat anemii u dzieci więcej informacji.




 źródła- http://www.mjakmama24.pl/niemowle/choroby-i-dolegliwosci-niemowlat/anemia-u-malego-dziecka-jak-ja-rozpoznac,557_2437.html
 


wtorek, 2 maja 2017

Akcja #SuperMama | Dlaczego jestem super mamą?

06:46:00

Pomysłodawcą akcji jest Troskliwa Mama , która postawiła poprzeczkę wysoko, bo napisała aż dziesięć punktów. Nie wiem, czy mi uda się aż tak zaszaleć, ponieważ ostatnio przechodzę mały kryzys macierzyński. Zostałam nominowana, żeby opowiedzieć Wam, dlaczego jestem #supermamą, a następnie nominować kolejne mamy, które prowadzą bloga. Dzięki Kasia, może to co napiszę podniesie mnie na duchu. Zrobię mały rachunek sumienia :).

Przyznam się Wam szczerze, że zastanawiam się od wczoraj- co tak właściwie napisać?. Czy ja właściwie czuję się super mamą?.  Tego nie jestem pewna, ale wiem, że moja córka jest super dzieckiem. Idąc takim tokiem myślenia, postanowiłam, że napiszę Wam, z czego jestem dumna. Co takiego robię dla Anielki i dla siebie- co sprawia, że jestem spełniona. 


♥ Przede wszystkim- (już) nie potrzebuję setek porad i opinii innych ludzi. Sama najlepiej wiem co jest dobre dla mojego dziecka a ''wtrącanie" swoich trzech groszy często ignoruję. Nie jestem nieomylna, ale gdy czegoś nie wiem, pytam ekspertów albo moją mamę. 


♥ Moje dziecko jest jedyną osobą, dla której gryzę się w język i uczę się być cierpliwą. Moja złość na nią trwa dziesięć sekund, chociaż daje mi w kość jak nikt inny. Jest to też jedyna istota, dla której chcę  się wciąż doskonalić i uczyć. 


♥ Dlaczego jestem super-mamą? Bo jak nikt inny- znam swoje dziecko. Nikt nie pamięta daty pojawienia się pierwszego ząbka(chociaż było to niedawno) i nikt na dobrą sprawę nie wymieni nazwisk jej lekarzy. Jestem jak chodzący notes lub pamiętnik- jestem w stanie zapamiętać wszystko. Nawet kolejność lekarskich zaleceń. Wymieniać?.

♥ Nie udaję. Nie kłamię, gdy ktoś zapyta, jak się czuję. Zawsze mówię, gdy mi ciężko, gdy jestem zmęczona albo mam zły dzień. Nie koloruję swojego macierzyństwa i życia. Bo chociaż jestem szczęśliwą matką, dzieci dają nieźle popalić i o tym zawsze mówię. I mówić będę!. 


♥ Moje dziecko stawiam na pierwszym miejscu. Ale staram się nie być matką-polką. Zawsze znajdę czas dla siebie, chociaż pięć minut w samotności. Uważam, że szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko. Staram się więc uszczęśliwiać siebie, gdy tylko mam okazję.


♥ Często robię za dwoje. Jestem nie tylko matką, ale też czasami ojcem. Tak więc pozwalam sobie na błędy i beztroską zabawę z moją córką (haha).

♥ Noszę, noszę do upadłego. Aż ja upadnę albo moje ręce odmówią posłuszeństwa. Noszę tak często, jak tylko chce tego Anielka. I chociaż codziennie mówię sobie " nie, już dzisiaj nie będę nosić" to i tak to robię. W sumie chciałabym, żeby ktoś mnie tak ponosił. Chociaż przez pół godziny dziennie. No dobra, trochę ważę- może być pięć minut. 

♥ Jestem tak świetna w zabawianiu mojej córki, że nikt mnie nie przebije. Gdybyście zobaczyli Aleksandrę w akcji... może lepiej, że nie widzicie.

♥ Jestem super, bo przeżyłam pierwszy ząbek i pierwszą chorobę. Tylko matki zrozumieją jaki to wielki wyczyn. Gdy dziecko same nie wie czego chce, marudzi i płacze nie śpiąc po nocach. Kiedy próbujesz, chociaż wiesz, że Ci się nie uda a jedyne na co masz ochotę to kilka godzin snu...nieprzerwanych. 

♥ Oddałam Anielce swoje łóżko rezygnując z wygodnego spania. Ale dla mnie to najlepsze uczucie pod Słońcem- obudzić się u boku najpiękniejszej istoty na Ziemi. Chociaż przyznam szczerze, że pomysł spania z rodzicami zrodził się z lenistwa:). Teraz już śpię z Anielką tylko gdy mamy ciężką noc. 


Uff.  Chyba koniec. Nie jestem w stanie napisać więcej,  bo ostatnio chwalenie siebie mi nie idzie.  A oczy otwieram na zapałki,  chodząc jak zombie.  Dziewczyny, pamiętajmy, że wszystkie jesteśmy #supermamami dla swoich dzieci. I tego się trzymajmy. Piątka. 

Zapraszam do tablicy #supermamy
Dziewczyny nie zapomnijcie wspomnieć o pomysłodawcy- TroskliwaMama 


poniedziałek, 1 maja 2017

Młoda mama szuka...

02:14:00


Szukałam od dłuższego czasu. Takiego co by na każde moje zawołanie był,  żeby zawsze miał czas dla mnie i mojej córki. Naprawdę potrzebowałyśmy kogoś takiego. Po kolejnej nieudanej próbie,  byłam tak załamana i wściekła... Wiedziałam,  że nie mogę się poddać.  Że muszę szukać dalej. W końcu każdy ma prawo do szczęścia. Matki, szukajcie aż znajdziecie. Warto.

Jakieś dwa tygodnie temu doszłam do wniosku,  że naprawdę go potrzebuję. Wiedziałam,  że poprzedni nie jest dla nas wystarczający.  On po prostu miał nas gdzieś, gdy prosiliśmy go o pomoc po raz setny. Jego mina,  gdy nas widział, wyrażała więcej niż tysiąc słów. Było mi przykro, bo kiedyś mu zaufałam i to się opłaciło.  Ale niestety,  nie na długo.  To typ człowieka,  który jak chce to potrafi.  Niestety,  często nic mu się nie chciało i zamiast powiedzieć to wprost, dawał nam złudzenie i mówił "to nic takiego". Szukałam więc dalej,  chociaż traciłam nadzieję... Wiedziałam, że coś nie gra, nie wiedziałam tylko co.

Każda z mam potrzebuje kogoś takiego. Kogoś kto zawsze rozwieje nasze wątpliwości. Kogoś kto nie będzie traktował nas jak idiotki i nas przede wszystkim- wysłucha. Poklepie po ramieniu a gdy trzeba da kopa do działania i otworzy oczy. Takiego kogoś niestety- ze świecą szukać. A znalezienie takiej osoby często dużo nas kosztuje. Nie mniej jednak uważam, że każda matka powinna ten temat ogarnąć i postawić sprawę jasno. Chodzi przecież nie tylko o nas, ale przede wszystkim o nasze dzieci. O ich przyszłość i o zdrowie. Niech odezwą się teraz matki, które mają kogoś takiego i z ręką na sercu powiedzą: NIE MAM MU NIC DO ZARZUCENIA. 

No bo jak można zgodzić się na to, że sześciomiesięcznemu dziecku, z gilem do pasa, z męczącym, odrywającym się kaszlem przepisuje się syrop na kaszel suchy i odsyła do domu. No nie można się na to zgodzić. Ewidentnie jest coś nie tak. Służbo zdrowia, zrób porządek z tymi lekarzami, bo jak ja widzę, na jakich lekarzy płacone są podatki to ręce mi się załamują. Naprawdę wolę wydać kupę kasy na prywatnych lekarzy, którzy przepiszą receptę w stu procentach odpłatną, niż pozwolić, żeby moje dziecko znalazło się w szpitalu z zapaleniem płuc. Nie mówiąc już o tym, że rozwieją wszystkie wątpliwości a po zbadaniu powiedzą ''dobrze, że pani przyszła". AMEN.


piątek, 28 kwietnia 2017

Nie ma genitaliów a spłodził dzieci.

03:49:00


"W miniony czwartek 21-letnia matka zgłosiła się ze swoim dzieckiem na badania kontrolne do Ośrodka Pediatrycznego przy ul. Spornej. Lekarz spojrzał na malca i bardzo się zaniepokoił, bowiem miał on krwiaka w obrębie oczodołu. Wyglądało to tak, jakby ktoś podbił mu pięścią oko. Po dokładnym zbadaniu okazało się, że Igorek ma pęknię-tną czaszkę. Zdaniem specjalistów wszystko to mogło wskazywać na zespół dziecka maltretowanego." Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/aktualnosci/a/pobicie-niemowlaka-w-lodzi-areszt-dla-matki-skatowanego-igorka-i-jej-konkubenta,12018159/

Pewnie sprawę już znacie. Ja się tylko zastanawiam, jak coś (co nazywa się człowiekiem) , coś co nie ma jaj- jest w stanie spłodzić dziecko. Cudem jednak bym tego nie nazwała, bo jedynym cudem w tej sytuacji jest fakt, że Igorek przeżył. I mam nadzieję, że nigdy się nie dowie, jak bardzo został skrzywdzony. Wierzę też mocno, że zwyrodnialcy zostaną sprawiedliwie osądzeni. Chociaż w tej sytuacji najlepszą karą byłoby wsadzenie w te obsrane dupska dynamitu. Przepraszam, że tak brzydko, ale wierz mi-palce same wystukują te kolokwialne słowa. Z drugiej strony, mam cichą nadzieję, że ten post dotrze do tych idiotów (albo do podobnego marginesu społecznego), więc muszę używać nieco mniej ambitnych słów, żeby chociaż trochę mnie zrozumieli. 

Leżę teraz obok mojej córki, muszę co chwilę przerywać pisanie, bo skubana potrzebuje mojej uwagi non stop. Więc piszę to i robię głupie miny jednocześnie, aby ją tylko zadowolić. Jesteśmy po kilku nieprzespanych nocach i ciężkich dniach, ale dajemy radę. I wiecie co?. Wcale nie czuję się super matką, bo poświęcam jej sto procent uwagi. Cholera, to mój obowiązek. Obowiązek, który wypełniam z dumą i wielkim zaangażowaniem, bo doskonale wiem, że wychowanie dziecka to nie tylko miłość, radość i spełnienie, ale też duża odpowiedzialność. Chyba niektórym się pomyliło prawdziwe życie z tym przereklamowanym na ekranie. Albo niektórzy myślą, że po kilku głębszych, będą lepiej opiekować się dzieckiem. Najgorzej jest wtedy, kiedy głębsze kielichy zmieniają się w głębsze rany...na ciele dziecka. 

Internet nie zapomina, internet to ludzie. Czasami tych ludzi kocham. Naprawdę, kocham Was za te komentarze, bo trzeba  takie sprawy nagłaśniać a na takich pseudo-ludzi nie można zostawić suchej nitki. Po cichu wierzę, że gdybyście spotkali tych kutasińskich to byście im chociaż napluli w twarz albo powiedzieli co myślicie. 

I tak większość z Was powie, że to wina pięć set plus, a ja wam powiem tak: Zawsze były takie chore akcje, przemoc i patologia były zawsze. Teraz jest to po prostu nagłaśniane. I bardzo dobrze!. Niech każdy wie, jakie grożą konsekwencję za takie czyny. I niech każdy obywatel czuje się w obowiązku być czujnym i zgłaszać swoje podejrzenia. Pamiętajcie, że patologia to nie zawsze króliczek playboya na szyi i ortalionowe spodnie , patologią może być też  gościu w garniturze, co wozi się mercedesem i ma spokojną(z pozoru) rodzinę. Dlatego jeszcze raz- bądźmy zawsze czujni i nigdy obojętni. 




About Me
Munere veritus fierent cu sed, congue altera mea te, ex clita eripuit evertitur duo. Legendos tractatos honestatis ad mel. Legendos tractatos honestatis ad mel. , click here ?