a ANIELKOWE.PL

czwartek, 15 lutego 2018

Macierzyński Survival Guide, czyli jak przetrwać z dzieckiem w domu-część pierwsza

10:58:00


Dobra dziewczyny, rozluźniamy pośladki i czytamy poradnik, w którym opowiem Wam jak przetrwać dzień z dzieckiem. Poradnik oparty jest na moim doświadczeniu. Znajdziecie w nim przykłady z życia wzięte oraz lekko nagiętą prawdę. Nie zabraknie nuty ironii i humoru, tak więc żadna perfekcyjna i idealna mama nie znajdzie tu nic ciekawego. Część pierwsza składa się z pięciu punktów. 



Lokalizacja: Dom, mieszkanie lub mała norka.
Potrzebne narzędzia: cierpliwość, coś słodkiego, telewizor, cierpliwość, uśmiech, komunikacja werbalna, melisa, cierpliwość, coś kreatywnego w zapleczu, stanowczość, zatyczki do uszu, telefon, toaleta lub inna kryjówka, wspominałam już o cierpliwości?

SYTUACJA NUMER JEDEN: GDY DZIECKU SIĘ NIC NIE PODOBA
Zapamiętaj jedną, ale ważną rzecz- dziecku czasami nie da się dogodzić, zwłaszcza jak przechodzi bunt jednolatka, dwulatka, trzylatka i tak do osiemnastki. Niezadowolenie dziecka często wiąże się z krzykiem, obrażoną miną lub ciągłym, nieprzerwanym słowem: NIE. W tej sytuacji niezawodnie sprawdzi się cierpliwość. Wystarczy przeczekać, czasami dziesięć minut a czasami cały tydzień. Jak wiadomo, najlepiej w takiej sytuacji się wyłączyć i dać sobie i dziecku czas. Jednak każdy ma swoje granice, dlatego, kiedy czujesz, że jednak kończy Ci się cierpliwość, w razie potrzeby użyj zatyczek do uszu i zrób dobrą minę do złej gry. Zaparz melisę albo sięgnij po coś mocniejszego np. nervomix, albo xanax. Pamiętaj, tylko spokój może Was uratować. 

SYTUACJA NUMER DWA: KIEDY TO TY CHCESZ ODREAGOWAĆ ZŁOŚĆ
Dziecko znowu nie zjadło obiadu, który gotowałaś pół dnia albo wylało na Twoje nowe ubrania substancję o dziwnej, wiadomo- niezmywalnej konsystencji? W tej sytuacji zalecany jest telefon do przyjaciela tzn.- ojca Twojego dziecka z pretensjami, że to przez niego całe zło tego Świata i że to on jest odpowiedzialny za temperament waszego urwisa. Można również napomknąć, że czujesz się niedoceniona i zazdrosna o jego życie towarzyskie, bo ty poświęcasz się dla dziecka, a on sobie rozmawia w pracy z kolegami. Innym rozwiązaniem jest wyjście do kryjówki, czyli np. łazienki i powiedzenie do lustra "będzie dobrze, będzie dobrze, jeszcze dziesięć lat". Jeśli jednak to nie pomaga, proponuję zmianę tonu na bardziej emocjonalny i użycie bardziej ocenzurowanych słów. Następnie należy udać się do kuchni i sięgnąć do najwyżej powieszonej szafki. Tam zazwyczaj schowane są słodycze, prawda? Szybkim, ale stanowczym ruchem włożyć do buzi słodycz i czekać, aż nasz mózg zaleje się falą endorfin. 

SYTUACJA NUMER TRZY: KIEDY DZIECKO UDAJE, ŻE NIE SŁYSZY
I tutaj poznamy drugie zastosowanie słodkich węglowodanów, ponieważ wystarczy, że lekko i delikatnie zaszeleścimy papierkiem od cukierka, a dziecko powinno od razu odzyskać słuch. Naukowcy odkryli magiczną moc opakowań po słodyczach, ale niestety do dzisiaj nikt nie odkrył, jaka substancja kryje się za ich uzdrowiskową mocą. Jeśli jednak wszystkie słodycze wyparowały z naszego domu jakimś dziwnym sposobem, możemy (chociaż ponoć nie powinniśmy) użyć komunikacji werbalnej. Najlepiej delikatnie (ale o kilkanaście tonów przynajmniej) podnieść nasz głos i spróbować dotrzeć do naszej pociechy poprzez ten nie humanitarny, ale sprawdzony sposób.  Sposób ostateczny, przetestowany przez miliony matek na Świecie (chociaż żadna się do tego nie przyzna), ale działa. 

SYTUACJA NUMER CZTERY: CHWILA DLA SIEBIE
Nieważne, czy musisz skorzystać z toalety, czy przygotować śniadanie. Być może potrzebna Ci chwila spokoju i zapomnienia przy krojeniu cebuli. Zrób to, nie krępuj się. Pamiętaj, czasami to konieczność. Czasami jest to bardziej koniecznie, niż nam się wydaje. Wbrew pozorom robi to większość matek, ale się do tego nigdy nie przyzna. Nigdy nie czuj się winna i rób to. No włącz ten telewizor i ustaw na Disco Polo albo Baby TV ( w zależności, co preferuje Twój skarb). Nawet jak lubi to włącz mu jakiś melodramat. Napikselowane, grające pudło w odpowiedniej ilości nikomu nie zaszkodzi, a może pomóc. 

SYTUACJA NUMER PIĘĆ: MAMO, POBAW SIĘ ZE MNĄ!
I chociaż lubisz to, uwielbiasz... To nie dzisiaj. Nie, dzisiaj to nie ten dzień. Nie pora i miejsce na zabawę. Dzisiaj, teraz Ci się nie chce. No ale, dziecku nie odmówisz? Możesz spróbować odmówić. Mój poradnik przewidział próbę odmowy w takiej sytuacji. Zaleca się, żeby matka w takiej sytuacji odwróciła uwagę dziecka, tekstem typu "Oj, a może Misiu się z Tobą pobawi? On taki smutny!". Przykre, ale zazwyczaj to nie działa. Dziecko ciągnie Cię za rączkę i rozpaczliwie woła o chwilę zabawy. Tak więc, jedyne co możesz w tej sytuacji zrobić to wyciągnąć z zaplecza pomysł na wygodną i kreatywną zabawę. Taka zabawa sprawi radość Tobie i Twojemu dziecku. Możecie pobawić się w chowanego i schowasz się za drzwiami wejściowymi np.w ogródku albo klatce schodowej. Żartowałam, nigdy tak nie rób! Ale fajnie czasami pomarzyć. Więc w tej sytuacji mój przewodnik Survialu przewidział zabawy typu Kto Pierwszy Zaśnie, albo Kto Dłużej Będzie Miał Zamknięte Oczy. Można również wprowadzić zabawy ruchowe jak np. taniec do Despacito. Zazwyczaj trochę wygłupów sprawia, że człowiek nabiera chęci. 

Macierzyński Survival Guide dla zaradnych i szczęśliwych matek oraz ich dzieci powstał z inicjatywą pokazania, jak wygląda macierzyństwo (nie)przeciętnych zaradnych kobiet. Dajcie znać, jeśli poradnik Wam się podoba i czekacie na część drugą. Buziaki, Aleksandra. 

niedziela, 11 lutego 2018

Magiczna gąbka za 6 zł, która wyczyści (prawie) wszystko!

04:53:00

W naszym domu nigdy nie brakuje kawy, kredek, farbek i długopisów. Ostatnio doszły do tego naklejki. Są wszędzie. Ponaklejane w najdziwniejszych miejscach, jedna na drugiej. Szkoda, że nie zetknęłam się z magiczną gąbką kilka dni wcześniej- zaoszczędziłabym sobie szorowania podłóg i zdrapywania ich z parapetów. Anielka jest bardzo przebiegła i sprytna, nie nadążam za nią. Jak tylko przechwyci jakiegoś pisaka, od razu marze nim gdzie popadnie. No i doszliśmy do momentu, w którym pomazane są lalki, zabawki itp. Wiadomo, usuwanie niektórych plam bywa bardzo męczące i często jest bezskuteczne. W dodatku, czasami wraz z pozbyciem się kredki, usuwamy kolor danej rzeczy, lakier albo farbę. Większość Pań Domu już  zna magiczną gąbkę, ponieważ jest często polecana na forach i grupach w odpowiedzi na np. porysowany stelaż od wózka albo trudne do usunięcia plamy na ścianach. Przetestowałam, wiem już o co z nią chodzi i jak działa. 

_________________________________________________________________________________
Najpierw sama popisałam część komody długopisem i kredką, ponieważ chciałam zobaczyć czy przypadkiem nie usunie przy okazji farby z mebla.  Za jednym pociągnięciem i bez najmniejszej siły, udało się!
_________________________________________________________________________________
Następnie wymazałam farbą stolik Anielki, poczekałam aż farba dobrze wyschnie i zaczęłam ścierać. Brud zaczął od razu znikać. Ale uwaga- ten sam efekt osiągałam zawsze wtedy, kiedy zwykłą, wilgotną ścierką przecierałam blat. Natomiast magiczna gąbka poradziła sobie świetnie ze śladem długopisów i kredek na stole a już z domyciem tych rzeczy zawsze miałam problem i trwało to dość długo (w porównaniu z gąbką).

__________________________________________________________________________________________________________

Wielkie nadzieje pokładałam w wyczyszczeniu ulubionych lalek mojego dziecka. Są już tak brudne, aż wstyd pokazać, ale Anielka je kocha. Jak widać z gumą radzi sobie dość kiepsko, ale efekt jest widoczny.
_________________________________________________________________________________
Natomiast z plastikowymi zabawkami radzi sobie fenomenalnie i bardzo szybko!
_________________________________________________________________________________

Drzwi. Powiem szczerze, że strasznie bałam się, że mi je "wybieli". Kilka pociągnięć i śladu nie było. Tu bardzo woow!
_________________________________________________________________________________
Jak już na tamtych drzwiach mi się udało, to zabrałam się za kolejne. Tutaj mamy do czynienia ze starymi,lakierowanymi drzwiami i długopisem. Gąbka zaczęła ścierać lakier i... trochę żałowałam, że to zrobiłam. Jak widać, trzeba uważać i...przeczytać zalecenia na opakowaniu w których jak wół pisze, że nie sprawdzi się ona na lakierze! Podobnie u mnie było ze ścianami- gąbka zostawiała brzydki ślad na ścianach i nie usuwała dobrze rys. Jednak musi to być kwestia farby, ponieważ wiem, że u innych sprawdza się świetnie pod tym względem. 
_________________________________________________________________________________
Moje zdziwienie- bez najmniejszego problemu usunęła ślady kredek na meblach kuchennych.
_____________________________________________________________________________


Tutaj macie opis magicznych gąbek, które można kupić w Rossmanie. Doszły mnie słuchy, że są one w każdych większych sklepach i produkowane są przez różnych producentów. Oprócz tego, co pokazałam Wam na zdjęciach, świetnie sprawdzą się przy czyszczeniu wózków, aut i (niektórych) ścian.  Dadzą sobie radę w każdym domu, w którym są dzieci. Za cenę ok. sześciu złotych za dwie gąbeczki- naprawdę warto. Skład gąbki to jedna wielka tajemnica, ale to chyba zwykła gąbka wykonana z pianki melaminowej. Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się co to. Nie zawiera żadnych środków myjących, co mnie bardzo cieszy, ponieważ Anielka jest wrażliwa na chemię. Możemy spróbować użyć jej na sucho, ale najlepszy efekt daje zmoczona w wodzie i dobrze wyciśnięta. 

Dajcie znać czy używacie magicznej gąbki !:))

I na koniec- usuwanie śladów po naklejkach.

piątek, 9 lutego 2018

Ej, Facet! Ty chcesz mieć kobietę czy glonojada?

11:13:00

 

Niektórzy zasłaniają swoje piękno, robiąc z siebie karykatury. Dzisiaj połowa nastolatek marzy o wsadzeniu sobie do tyłka talerzy i powiększeniu swoich (jeszcze niedojrzałych!) piersi. Dzisiaj każda gimnazjalistka wie, do czego służy kwas hialuronowy a nie ma pojęcia o antykoncepcji. Dzisiaj praktycznie każdy chowa się za marnymi filtrami z instagrama, wierząc, że ten Świat naprawdę istnieje. Właściwie istnieje, ale tylko na ekranie naszych marnych smart fonów i kończy się wraz z przyciskiem "wyjdź". 

Chociaż mój stosunek do medycyny estetycznej jest naprawdę w porządku, to uważam, że wszystko kochani, trzeba z umiarem i z głową. W odpowiednim wieku i tylko, jeśli naprawdę tego potrzebujemy. Nigdy nie zrozumiem dlaczego, kobiety chcą wyglądać jak dmuchana lalka ze sklepu dla dorosłych. Nigdy nie pojmę, dlaczego usta niektórych kobiet przypominają...odbyt. Chyba za mało mówi się o tym, że o urodę trzeba dbać- tuszować niedoskonałości (ale tylko, jeśli one nam przeszkadzają) i umieć wydobyć nasze atuty. Dbać, a nie ją niszczyć za pomocą  dziesięciu mililitrów magicznych ampułek i sylikonowych worków o rozmiarze J czy tam XXXXL. Swoją drogą, to straszne obciążenie dla kręgosłupa i jak widać w niektórych przypadkach mózgu. 
Czy mężczyznom podobają się takie sztuczne lale? Oczywiście, że nie! One podobają się tylko chłopcom, którzy jedyne co osiągnęli w swoim życiu to wejście na stronę dla dorosłych bez przyłapania przez matkę. Wątpię, żeby mądry i ogarnięty facet poleciał na wygląd owej kobiety. Mówią, że o gustach się nie dyskutuje, ale w sumie nikt nigdy nie powiedział, że o bezguściu też nie można. Sztuczna kobieta, wypchana po brzegi sylikonem i innymi syntetycznymi badziewiami jest dla potencjalnego "partnera" tylko obiektem do... schrupania, żeby nie użyć tych bardziej cenzuralnych słów. Oczywiście, zapewne nie wszystkie żywe lalki Barbie mają w głowie siano i konserwanty, ale zdecydowana większość.  Takie np. zabawne siostry Godlewskie. Niby nic, śpiewają sobie- bo śpiewać może każdy przecież- całe szczęście. Ale te ich ruchy, karpie usta i wyginanie się jak człowiek poważnie chory jest... nieco dziwne i głupie. Gdyby jeszcze robiły to dla żartu. Ale nie, one to robią, bo wierzą, że są super. Bo im jakiś chłopiec napisał (a właściwie większość chłopców), że by je schrupał. OMG.
Więc facet, ty chcesz glonojada czy piękną, wartościową kobietę?
Powiem Ci, czym jest piękno. Piękno jest wtedy, kiedy widzisz ją bez makijażu, odzianą w kilka zmarszczek pod oczami, z garścią delikatnych (albo i nie) rozstępów a ona się ciągle uśmiecha. Jej kąciki w ustach podnoszą się ku górze, kiedy widzi, że ją akceptujesz i kochasz. Taką, jaką jest- idealnie nie idealną, prawdziwą i całą Twoją. Piękno jest wtedy, kiedy kobieta zna swoje wady i niedoskonałości a pomimo tego, jest z siebie zadowolona. Piękno to coś, co nigdy nie zniknie, czy to za lat dziesięć czy trzydzieści. Nigdy. To nie jest kwas, który po roku zacznie się ulatniać. Prawdziwe piękno to coś, co jest w każdym człowieku i nie trzeba do jego wydobycia  skalpela. Atrakcyjność? Jest wtedy, kiedy kręci swoim naturalnym, lekko niezgrabnym tyłeczkiem, kiedy biegnie na autobus, by zdążyć do pracy. Atrakcyjność to styl życia, nie rozmiar XS na ubraniach i szczupłe, długie nogi.

wtorek, 6 lutego 2018

Oto lista rzeczy, których jako matka nie możesz już robić.

04:53:00

"Zajmij się dziećmi, skup się na dzieciach". Te słowa zawsze działają na mnie jak przysłowiowa płachta na byka. Bo niestety tak już jest, że obraz matek w Polsce jest bardzo jednoznaczny. Matka ma zajmować się dziećmi- uczyć, bawić się i dbać. W dodatku najlepiej jakby zawsze miała czysty dom, pachnący i zdrowy obiad na stole i była wiecznie zadowolona. Nie wypada już skoczyć na piwo albo drinka a pójście do clubu to już grzech ciężki. Matka nie może wyjść do kosmetyczki ani na samotne zakupy. Bo przecież kto w tym czasie zajmuje się dziećmi? Ojciec? Jeszcze pal licho, ale żeby jakaś obca baba, która nazywa się opiekunką? To już niedopuszczalne. Problemy też pojawiają się, kiedy posyłamy nasze pociechy do żłobka albo przedszkola- przecież matka musi opiekować się dziećmi a nie zarabiać pieniądze! Karierowiczka jedna. To po co było jej dziecko, skoro teraz chce pracować? W dupie jej się przewraca!


Wiecie co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Że nic tak nie zmienia ambicji i nie wyznacza celów jak urodzenie dziecka. Setki kobiet na macierzyńskim wymyśla biznesy, zapisuje się na kursy albo decyduje się podwyższenie swoich kwalifikacji. 
Matka Polka w domu siedząca to wciąż powszechne zjawisko, które nie ma końca. Wejdźcie na profile celebrytów, słynnych blogerek i zobaczcie, jaki chaos dzieje się, gdy matka doda zdjęcie bez dziecka. Najgorzej, jeśli jest pomalowana, ma na sobie szlafrok a w tle widać hotelowe łóżko. Albo nie, najgorzej kiedy pije kieliszek wina w towarzystwie swojego męża w jakiejś restauracji. Albo jeszcze inaczej, kiedy zrobi sobie zdjęcie pod salonem kosmetycznym. Wtedy najczęściej pojawiają się komentarze typu: 
GDZIE JEST DZIECKO? NIE SZKODA CI? NIE TĘSKNISZ? JA BYM NIE ZOSTAWIŁA...
Jesteś matką, nie można Ci już wyglądać seksownie. Jesteś matką nie wypada Ci założyć krótkiej spódniczki, jesteś matką- nie masz prawa robić głupstw, śmiać się z głupich rzeczy i chodzić na zajęcia dodatkowe. Jesteś matką, powinnaś trzymać na wodzy swoje nerwy, nie wolno Ci już używać brzydkich słów i chodzić na randki z kim chcesz. Bycie matką do czegoś zobowiązuje, więc przestań marzyć, przestań dbać o siebie i mieć ambicje- zajmij się dzieckiem. A za dwadzieścia lat obudź się z przysłowiową ręką w nocniku i z dumą przełknij fakt, że jest już za późno...na cokolwiek. 

Tak nas społeczeństwo wykreowało, że matki, które mierzą wyżej uważane są za egoistyczne baby, które nie liczą się ze swoją rodziną. Tak już się utarło, że matka, która wychodzi czasem bez dzieci to ta gorsza bez serca. 
Jakby żyło się lepiej, gdyby każdy zajął się swoimi ambicjami, marzeniami i szczęściem. Jakby każdy dbał o swój dom a do obcego nie wchodził z brudnymi butami. Jakby każdy człowiek na Świecie rozumiał, że bycie kobietą nie kończy się na zostaniu matką. Jakby każdy zrozumiał, że kobiecość to coś, o co trzeba dbać i pielęgnować nawet przy trójce urwisów. Gdyby każdy spojrzał na Twoje uśmiechnięte dzieci a nie widział tylko, ile razy wychodzisz, sama. Gdyby każdy wiedział, ile radości sprawia Ci praca, wyjście na paznokcie czy samotne zakupy... 

Matka może wszystko! 

 

poniedziałek, 5 lutego 2018

Szczepionkowa afera! Kto zawinił? Co teraz? Jak się leczyć, żeby nie zwariować

11:31:00


Nie wiedziałam, jak ugryźć ten temat, żeby napisać coś naprawdę sensownego i nie wzbudzać przesadnych kontrowersji. Jeśli czytasz tego bloga, to z pewnością już wiesz, że nie istnieje tutaj podział rodziców na gorszych, nie ma tu zbędnego oceniania i namawiania do jakiegoś określonego stylu życia, czy czegokolwiek. Tutaj wszyscy się szanują i wspierają, nie oceniają. 

Od rana moja tablica Facebookowa zalewana jest informacjami o przeprowadzonych kontrolach w placówkach medycznych. Jak twierdzi GIF, wiele szczepionek przechowywanych było w niewłaściwych warunkach. Temperatura w lodówkach była zbyt ciepła, a ośrodki zdrowia nie informowały inspekcji o awariach prądu (ponieważ bały się kosztów utylizacji) i podawały szkodliwe szczepionki noworodkom i małym dzieciom. Spora część przychodni nie miała nawet agregatu, który podtrzymałby "przy życiu" lodówkę w razie jakiś nieprawidłowości. Swoją drogą- wiecie, że gdy zabraknie prądu w placówce medycznej, uruchamia się alarm i osoba odpowiedzialna za daną placówkę musi niezwłocznie przyjechać na miejsce i podłączyć prąd do lodówki (np.właśnie agregatem), w której przechowywane są szczepionki. Mieszkam obok przychodni, w której nie raz włączał się taki alarm, już wiem dlaczego. Pytanie więc- kto zawinił? Rząd, który najwidoczniej nie pomaga placówkom w utylizacji czy pracownicy, którzy mają w dupie zdrowie swoich pacjentów? Raczej te drugie. Bardziej. Z pewnością już sprawdziliście listę nazw szczepionek i numery seryjnych, ale dla przypomnienia:
SERIE WYCOFANYCH WADLIWYCH SZCZEPIONEK
ACT – HIB N3A082V, N3H19V
BOOSTRIX AC37B246AD
BEXSERO 167001A
CLODIVAC 02315006A, 02315006B
DT 15615001
DTP 20916001B, 20916002A, 20915004B, 20916001A
DULTAVAX N3D101V
ENGERIX AHBUC569AV
EUVAX B UFA17006, UFX15001, UFX 17003
FSE IMMUN VNR1Q13C, VNR1RO2A
HEXACIMA N3A672V
INFANRIX HEXA A21CC899A, A21CD006B
INFANRIX IPV HIB A20CB367A, A20CB327D, A20CB339D, A20CB339D
PREVENAR S22379, R45541, R70613
PENTAXIM POA231V , PO231V, POA24AV, NOD171V, NOA271V
PRIORIX AMJRD367AA, AMJRD331AA
POLIORIX AIPVBO93BB, AIPVB093BB
ROTARIX AROLB876BH, AROLB860AF, AROLB876BH
SILGARD M042218, N003580
SYNFLORIX ASPNA803AB, ASPNA711AM, ASPNA803AB, ASPNA803AB
TETRAXIM M7369V
TETANA 02216001B, 2216002A, 02215005A, 02216002A
VARLIRIX A70CD005A, A70CD066B, A70CD030A, A70CD030A, A70CD005C, A70CD075A, A707D075A
Jeżeli Twoje dziecko, zostało zaszczepione którąś ze szczepionek, martwisz się a także zauważyłeś NOP, możesz napisać na stopnop@gmail.com. Stowarzyszenie pokieruje Cię i wyjaśni, co możesz z tym faktem zrobić. 

To szczepić czy nie szczepić?
Moim zdaniem róbcie, co uważacie za słuszne. Jeśli spodziewaliście się, że powiem wam- nie szczepcie! Szczepionki to syf- to niestety, nie ta Ola. Każdy lek, KAŻDY ma swoje skutki uboczne. Szczepionki też mają i to wiele. Niestety, żaden lekarz nam o tym nie powie. Walka o odroczenie szczepień i zgłoszenie NOP to walka z wiatrakami. Wiemy po sobie. Każdy rodzic wie, co dla dziecka jest lepsze i każdy rodzic ma prawo zdecydować. Ale decyzja musi być świadoma, ponieważ wiem (na przykładzie Anielki), że szczepionka wbrew pozorom to nie jest ósmy cud świata a powikłania zdarzają się i to częściej niż myślicie. Zarówno nieszczepienie dziecka jak i szczepienie może mieć konsekwencje zdrowotne, chodzi w tym wszystkim o to, żeby wybrać- świadomie. Nie jestem ani anty-szczepionkowcem, ani tym bardziej człowiekiem, który szczepienia uważa za szczyt medycyny. Wiem już natomiast, że w kwestii zdrowotnej, nic nigdy nie jest czarne a nic białe. Analizować, korzystać z mądrych źródeł i omijać szerokim łukiem niesprawdzone informacje. Ponieważ, zarówno medycyna ogólna jak i ta niekonwencjonalna jest nastawiona na zysk, gdzieś ma nasze zdrowie. Zdrowie naszych dzieci. Jestem za tym, żeby szczepienia nie były obowiązkowe (a właściwie zmuszane?). Jeśli jest ryzyko- powinien być wybór. To jest dla mnie jasna rzecz,odkąd Anielka miała NOP. W Europie obowiązek szczepień nie jest obowiązkowy np. w Holandii, Szwecji, Finlandii, Szwajcarii i Niemczech.
Teraz opowiem Wam, jak my podchodzimy do dbania o zdrowie.

 Uważać, analizować i słuchać instynktu
Teraz opowiem Wam na własnym przykładzie. Anielka miała zaparcie. Udałam się do lekarza, ponieważ dziecko mi się najzwyczajniej w Świecie męczyło. Pani Doktor, nawet nie słuchając mnie, co mam do powiedzenia, podała prosto z biurka książeczkę firmy X, specyfiku o nazwie Y. Kazała zaopatrzyć się w "ten cudowny lek" i zrobić kurację dwumiesięczną! Oczywiście, zaleciła, żeby podawać dziecku więcej wody i wprowadzenie lekkostrawnej diety, ale również dawanie jej tego cudownego leku przez dwa miesiące! Poleciałam od razu do apteki żeby kupić ten specyfik a w domu przeczytałam ulotkę. Jak się okazało, lek powinnam dawać przez miesiąc i jest to typowy suplement na przeczyszczenie! Przemyślałam sprawę dopiero po kilku dniach. Sama. Dlaczego mam podawać mojej córce przez tak długi czas coś, co ma wywołać u niej sraczkę i nic więcej. Nic, tylko jelita jej się rozleniwią i będę potrzebowała tego "leku" cały czas. Nie ma mowy. Koniec z tym. Pomogły naturalne sposoby. Do czego zmierzam? Prawda jest taka, że lekarze dostają pieniądze i różne fanty za polecenie danego produktu swoim pacjentom. Niestety, przekonaliśmy się o tym nie raz, gdy odwiedzaliśmy kolejny już gabinet lekarski,  którym wisiały plakaty Emolium. Większość lekarzy, do których się udawaliśmy polecali tę firmę, mimo iż mówiliśmy, że to nam nie pomaga.  Zrozumcie, wypłaty większości lekarzy są porównywalne do zarobków każdego z nas, oni muszą dodatkowo zarabiać. Dlatego oprócz przyjmowania ludzi prywatnie, zgadzają się na promocje danych suplementów albo kremów.  Dlatego w szpitalach na oddziale położniczym, matki mogą dostać dla swoich noworodków dane mleko modyfikowane. Jeśli w Waszym szpitalu podawane było np. mleko  Bebilon, najwidoczniej ta firma najwięcej zaproponowała szpitalowi za "marketing szeptany" w wykonaniu personelu medycznego. Nie wszyscy lekarze są tacy, wiem o tym. Ale jest ich zdecydowana większość. To samo dotyczy się reklam puszczanych w telewizji. Czy naprawdę sądzicie, że przy lekkiej gorączce trzeba od razu podawać dziecku syrop X, który dodatkowo ma moce uodparniające i dzięki niemu wasze dziecko nie będzie już na pewno chorować? Swoją drogą, zerknijcie na Stronę GIF. W tym dziale (podanym w linku) sprawdzicie ile leków już zostało wycofanych (ze względu na zły skład) i bardzo prawdopodobne, że je kiedyś używaliście. Tak samo możecie sprawdzić ile reklam suplementów zostało wycofanych przez  kłamstwa w nich zawarte. 

Jak znalazłam złoty środek?
Nie jestem zwolenniczką antybiotyków i omijam szerokim łukiem lekarzy, którzy uwielbiają je zapisywać. Na szczęście Anielka nie choruje tak bardzo. Ale jeśli ktoś z nas miałby np. zapalenie oskrzeli, to nie szukałabym pomocy u jakiegoś magika specjalizującego się w ziołach, tylko podałabym jej antybiotyk przepisany przez lekarza. Natomiast, jeśli chcę poprawić jakość życia mojej rodziny, zamiast suplementów sięgam po naturalne sposoby, które naprawdę działają i nie szkodzą. Tak samo dbam o zrównoważoną dietę bogatą w witaminy (parówki się nie liczą :)) i zamiast syropu na kaszel z apteki, najpierw próbujemy tego z buraków i jak się okazuje- działa. I nie niszczy wątroby!

Swoją drogą, czy wiecie, że przeterminowane leki powinniśmy zanosić do aptek a nie wyrzucać? Robicie tak? Ja nie wiedziałam o tym. 

Mam nadzieję, że żadne z waszych dzieci nie zostało zaszczepione złymi szczepionkami. Wierzę, że nawet jeśli tak się stało- życiu waszych dzieci nic nie zagraża. Pamiętajcie, że ta cała sytuacja jest doskonałym pretekstem do wzbudzenia u was poczucia winy i zmartwienia przez niektórych ludzi. Nie dajmy się zwariować, bądźmy odporni na manipulację mediów. Postępujmy według własnego sumienia, z rozsądkiem.  I nie ufajmy, zawsze sprawdzajmy warunki, w których leczone są nasze dzieci i  czytajmy ulotki.


czwartek, 1 lutego 2018

trzy razy AAA czyli komercyjna rodzina ogniwa galwanicznego

12:29:00

 

Kim są? Co robią? Co jest ich pasją? I ile zarabiają? Co robią w wolnym czasie i dlaczego są tacy super? Jak oni to robią? To proste. Poznajcie ich koniecznie!

Aleksandra
Mała, wredna i pyskata kobieta z lwim sercem. Na pozór sympatyczna i ciepła- nie dajcie się zwieść i lepiej jej nie denerwujcie. Jej życie to ciągła parabola smutków i radości. Wzrusza się o byle pierdołę i o byle pierdołę robi awanturę. Skończyła rok dwuletniej szkoły kosmetycznej a dalej nie wie, że makijaż trzeba zmywać codziennie i wciąż nie potrafi dobrze się pomalować. Na co dzień można spotkać ją w dresie, ubrudzonych spodniach i bez makijażu. Twarz najczęściej ma w lekkim grymasie, ale to wszystko przez jej asymetryczną budowę twarzy i krzywe zęby. Przez jednych kochana, przez drugich nienawidzona. Jedno jest pewne- nie da się przejść obok niej obojętnie a to wszystko dla tego, że... wygląda jak gimnazjalistka z dzieckiem. Wkurza się, że nikt nie sprząta a sama jest brudasem. Denerwuje ją głośne tupanie, chociaż sama chodzi jakby ważyła tonę. Całą swoją energię wkłada w wychowanie córki i uważa, że idzie jej całkiem dobrze! Zakochana w córce bez granic, chociaż czasami ma ochotę uciec. Wtedy jednak przypomina sobie, że ucieczka jest dla słabych i bierze się w garść. Od zostania drugą dodą (królowa jest tylko jedna?) do kariery w kancelarii prawniczej. Takie były jej marzenia. Teraz szuka pracy dorywczej i pisze bloga, którego czytają najlepsze kobiety w Polsce. Zapytacie- skąd ona ma na to wszystko czas? Jako rasowa mama High Need Baby, cały dzień układa sobie w myślach interesujące wypowiedzi i przecudowne złote myśli, by później w godzinę przepisać je na szablonie i tchnąć w nie życie. Pytacie po co? Dla pieniędzy, sławy i cukierków. Codziennie chce udowadniać milionom kobiet, jak wygląda prawdziwe życie bez zbędnych filtrów i upiększeń. Codziennie przychodzi do Was z nowinkami, tylko po to, żeby dostać dwa lajki pod postem. To się nazywa poświęcenie!
Co ma nam do powiedzenia Aleksandra?
"Moja mama od dziecka powtarzała, że jak chcę zostać blogerką to potrzeba mi dobrego internetu LTE i weny. Dużo weny, ponieważ bez niej to nie ma sensu. Tak samo jak nie ma sensu kłamanie ludziom, że jest się bogatym i pięknym. Tylko prawda, wena i ten LTE. Tylko to się liczy".

Anielka
Anielka to kilkunastu miesięczna ikona piękna i witalności. Codziennie udowadnia, że bez kawy można żyć. Codziennie dowodzi, że bez snu też się da dobrze bawić. Jest inspiracją rodziców, muzą i pocieszeniem. Dzięki niej ludzie się uśmiechają i cieszą. To przez nią codziennie stajemy się lepszymi ludźmi i rodzicami. Ukochana, wyśniona i dająca w kość- Anielka. Ucząca pokory i choć nie ma wszystkich zębów to i tak ma więcej niż jej babcie. Jak każde dziecko, przybiegnie po usłyszeniu szelestu cukierków, jak każde dziecko lubi się śmiać i płakać. Jej anielskie imię jest zaprzeczeniem jej charakteru, ale to dzięki niej rodzice się nie nudzą i mają co robić. Mają cel.

Alex
Alex to fachowiec od robienia pizzy. W czasach świetności robił najlepszą pizzę w mieście, gdy mu się chciało i  gdy ktoś wreszcie mu za to zapłacił. Znudzony ciągłym robieniem placków i rutyną, postanowił przekwalifikować się na pierogarza. Teraz robi najlepsze pierogi w mieście i się nie nudzi. Mieszając farsz, wciąż wyśpiewuje wesołe melodie a przy sklejaniu rowków radośnie potańcuje. I wreszcie nie bolą go kolana a weekendy spędza w domu. W wolnych chwilach (czyli nigdy) gra w Assanissa Assasinsaa czy jak to? Creda. Twierdzi, że ciągłe przeglądanie zdjęć z cosplay to hobby i nie ma w tym żadnego podtekstu niemoralnego. W łazience spędza więcej czasu niż jego nigdy-żona. Chowa się tam przed awanturami i obowiązkiem wyniesienia śmieci. Wszyscy wiedzą, że podoba mu się Jessica Alba, ale nigdy się do tego nie przyzna. I dobrze. Dla niego lepiej. Córka go uwielbia, matka zastanawia się czemu? Może dlatego, że prawie nigdy się nie złości i ma większą klatę. Uwielbia czytać książki przez pierwsze dziesięć stron, później już mu się nie chce. Pije cole i to ukrywa, ale jego dziewczyna wie o tym doskonale. Dzięki jego dużym uszom słyszy każde przekleństwo spod nosa kierowane w jego stronę. Posiada niebywały dar- wszędzie widzi szafy i komody. Normalni śmiertelnicy widzą kanapę, a on widzi idealne miejsce na rzucenie swoich spodni i koszulki. Za to nigdy nie dostrzega brudnych naczyń i jak rasowy facet nigdy się nie domyśla!

Trzy różne osobowości, trzy idealnie niedoskonałe osoby, które połączyła miłość. Miłość do bałaganiarstwa, miłość do zabawy i miłość do bycia sobą.

wtorek, 30 stycznia 2018

Ja nie przyzwyczajam. Ja inwestuję!

11:30:00

 

Wyobraź sobie dom bez okien, kominek, w którym nigdy nie zapalił się płomień, tęsknotę za tym, co nieznane i wielki strach. Wyobraź sobie ogromny, szary las, w który wprowadził Cię Twój przyjaciel, po czym Cię w nim zostawił. Bez wody, bez GPS, bez telefonu i latarki...

Rodzimy się, dorastamy a to w jaki sposób poprowadzą nas przez życie rodzice, jest szczególnie ważne. Możemy nawet nie pamiętać o tym, ale to w jaki sposób zostaliśmy wychowani, będzie w jakiś sposób decydować o naszym życiu. 
To, ile miłości, uwagi i troski poświęcimy dzieciom, zależy tylko od nas. Nie mi się w to wtrącać i oceniać, ale...
Ale opowiem Wam coś, a później przejdę do meritum. Gdy urodziła się Anielka, wraz z jej ojcem nosiliśmy ją i tuliliśmy cały czas. W nocy nie zasnęliśmy, dopóki nie zamknęła oczu. W dzień, szkoda nam było zostawiać ją w łóżeczku i trzymaliśmy ją na zmianę na swoich klatkach piersiowych. Nie raz robiliśmy tak, bo płakała, ale często robiliśmy to bez najmniejszego powodu. Ba, powód był i to wielki! Chcieliśmy ją tulić, pieścić i być przy niej, żeby nie czuła się samotna. Później doszło do tego, że Anielka domagała się ciągłego kontaktu  i tulenia. Wtedy właśnie zaczęły pojawiać się komentarze "przyzwyczailiście ją", "rozpieściliście". Bywały dni, gdy zaczynaliśmy w to wierzyć. Jednak chyba nigdy nie przyszło nam do głowy, żeby ją odzwyczaić. Całe szczęście, bo nie mieliśmy właściwie od czego! Wiadomo, bywały momenty, w których nie mieliśmy już sił na czułości. Wypadałoby zrobić w końcu obiad, albo mieć miejsce w łóżku tylko dla dwojga. Odkryliśmy chusty, później nosidła i cały czas dawaliśmy jej tyle miłości, ile potrzebowała. Teraz brakuje mi tego. Cholernie brakuje mi, ciągłego przytulania i noszenia tej istoty. Anielka cały czas zasypia z nami, bujamy ją i tulimy, kiedy ma na to ochotę- ale ma ją zdecydowanie rzadziej, bo woli odkrywać Świat! Mało tego, oprócz swojego High Needowego charakteru, rośnie nam bardzo inteligentna dziewczyna, która już w wieku piętnastu miesięcy jest cwana, mądra i pewna siebie.
Dzisiaj chciałam porozmawiać o totalnym przeciwieństwie, o zachowaniu albo nawet sposobie życia, który jest najzwyczajniej w świecie chory i krzywdzący. Wiem, że dużo rodziców nie nosi swoich dzieci, wiem, że nie pozwala im spać z rodzicami i to rozumiem. Każdy ma swój sposób na wychowanie. Wierzę, że każdy jest właściwy, ale jeśli jesteście zwolennikami zimnego chowu, to możecie w tym momencie ten blog pożegnać a mi dać "wrr" pod postem. Możecie też pocałować mnie w dupę. 

Co to właściwie jest ten zimny chów. 
Zimny chów to dom. Dom, w którym nie ma miejsca na emocje. Dom, w którym uśmiech nie istnieje (o przytulaniu nawet nie ma mowy) a dziecko traktowane jest jak przedmiot. Dom w którym nie usłyszysz "kocham Cię" ani "proszę". Nie usłyszysz nic, oprócz upiornej ciszy, przeszywającej na wskroś i łamiącej serce.  Zimny chów to dziecko, które nie ma prawa głosu, nie może mieć przyjaciół ani pasji. Biedny mały człowiek, którego pragnienia zamiatane są pod dywan, uczucia dawno stłamszone, bo nieodwzajemnione. Istota obdarta ze szczęścia, która umiera, chociaż żyje. Człowiek, który tak długo szukał, że zapomniał czego właściwie i się zgubił. W domu, gdzie panuje chłód nie istnieją dialogi, nie ma miejsca na wspólne spędzanie chwil i nie wynika to z braku czasu, ale z przekonania, że takie dziecko wyrośnie na silnego, mądrego i inteligentnego człowieka. Tymczasem tacy ludzie już od pierwszych lat życia zmagają się z problemami psychicznymi, mają problem z wyrażaniem uczuć i są zamknięci. Zamknięci czy właściwie stłamszeni? Dobre pytanie. Taki człowiek nie poradzi sobie w późniejszym życiu, nie będzie w stanie zrozumieć siebie i swoich potrzeb, bo właściwie nigdy ich nie miał. Nigdy ich nie mógł mieć. Najczęściej ofiary tej metody albo popełniają samobójstwo albo walczą ze sobą każdego dnia, żeby się pozbierać. Brawa dla tych, którzy z tego wyszli. Zimny chów to  ogromna krzywda, na którą ja nigdy się nie zgodzę i nigdy nie będę jej popierać!

Czy takie domy istnieją?
A myślisz, że nie? Osobiście nie znam nikogo, kto by taki dom stworzył albo w takim się wychował. A może po prostu o tym nie wiem, bo to raczej nie temat przy kawie. Ale zdziwię Cię. Takie domy istnieją. Zimny chów cieszy się ogromną popularnością i jest uważany za dobrą metodę pseudo-wychowawczą. Bo widzisz, zwolennicy tej metody to zadbani, pracowici ludzie. Dziecko z zimnego chowu nigdy nie chodzi głodne ani zaniedbane pod względem fizycznym. Zimny chów to znęcanie się głownie psychicznie w imieniu czegoś, co tak naprawdę jest bujdą i zaprzeczeniem wszystkich badań naukowców! 

Bo każdy naukowiec powie Ci...
Że okazywanie emocji, uczuć i szanowanie potrzeb dziecka a także rozmowa i poświęcanie czasu to inwestycja w przyszłość dziecka. Dzieci rozwijają się lepiej, kiedy mają wsparcie i miłość w rodzicach. Wzajemne szanowanie siebie i swoich potrzeb owocuje tym, że nasze dzieci raczej nie wyrosną na egoistów i nie będą mieli problemów z empatią.  Każdy z nas potrzebuje miłości, wsparcia od najbliższych i zrozumienia. Każdy! Nikt nie chce się znaleźć w ciemnym lesie. 

Nieważne, jak wychowujecie dzieci. Nie ma znaczenia, czy jesteście miękkie dętki (tak jak ja) czy bardziej konsekwentni (jak ojciec Anielki). Nie liczy się to, czy pozwalacie dzieciom spać w swoim łóżku i  bez znaczenia ile razy w ciągu dnia się denerwujecie i macie ochotę wyjść. Jeśli jest w waszym domu miejsce na miłość, rozmowę i szacunek- macie wszystko. 


 


niedziela, 28 stycznia 2018

To udowodnione- mózg kobiety po porodzie się powiększa! Jak się zmienia kobieta podczas ciąży i macierzyństwa

11:27:00


Żyjemy na najwyższych obrotach, denerwujemy się, nie śpimy, załatwiamy setki spraw i mamy dużo problemów a przy tym zawsze znajdziemy miejsce na miłość i w każdej chwili jesteśmy gotowe oddać życie za nasze dziecko. Nie będę przekonywać o tym, że macierzyństwo jest trudne, nie zawsze usłane różami i niecodziennie kolorowe. O tym wiemy tylko my same i nikt się o tym nie przekona, dopóki sam tego nie zazna. Co sprawia, że pomimo nieprzespanych nocy, braku odpoczynku i kupy w samotności- nadal funkcjonujemy i mamy tyle sił, że nie jeden młody człowiek nam nie dorówna? O hormonach, o naszym mózgu i o tym, dlaczego to jest takie niesamowite.

Ciąża to czas, w którym wszystko się zaczyna.
Nie tylko nasze ciało przygotowuje się na urodzenie dziecka. Przygotowuje się również mózg. Nasze biodra się rozszerzają, pojawiają się przepowiadające skurcze, jesteśmy bardziej płaczliwe, emocjonalne, pojawiają się dziwne zachcianki- hormony. Za tym wszystkim stoi estrogen, oksytocyna i prolaktyna. Już nie jesteśmy w stanie panować nad wszystkim- ta trójca zapanowała nad nami. Podczas pierwszej ciąży zmniejsza się ilość substancji szarej w mózgu, przez co kobiety zaczynają skupiać się tylko i wyłącznie na swoim dziecku. Wszystkie inne dziedziny życia schodzą na drugi plan. Badacze udowodnili, że celem takiego działania może być przygotowanie przyszłej matki do macierzyństwa.Nasz mózg sam się programuje, to jest niesamowite.

Po porodzie mózg, a właściwie jego części zaczynają rosnąć.
Po porodzie zwiększa się ilość substancji szarej, którą matki w czasie ciąży utraciły. Poziom estrogenu, oksytocyny i prolaktyny gwałtownie wzrasta. Im więcej matka przytula swoje dziecko i czuje jego zapach-, tym bardziej efektownie pracują jej szare komórki. Co dziwne, u człowieka tak gwałtowne zmiany zachodzą dopiero wtedy, kiedy bardzo intensywnie się uczy. Tak więc mózg kobiety pracuje na najwyższych obrotach, pomimo zmęczenia i braku snu. Wszystkie powiedzenia, że "dziecko wszystko wynagrodzi" zaczynają nabierać sensu, bo tak jest rzeczywiście.

Taki jeden hormon.
Oksytocyna jest zwana hormonem macierzyństwa. Dzięki niej kobiety czują miłość do dziecka, od razu po porodzie. To ona sprawia, że przez całe macierzyństwo kochają bezgranicznie swoje potomstwo. Jej poziom wzrasta, kiedy czują zapach swojego dziecka i go przytulamy. Wywołuje ona cudowne uczucia, lekko przyśpiesza bicie serca i pozwala zapomnieć o tym, co złe.

Matki są niezniszczalne.
Reagują na każdy płacz dziecka, usłyszą krzyki nawet z oddali, wybudzą się nawet z najgłębszego snu, tylko po to, żeby sprawdzić, jak się ma dziecko. Każdy zmysł mają wyostrzony, co pozwala ocenić nawet ekstremalną sytuację. Działają szybko, pewnie i bez wahania, podczas gdy bezdzietna kobieta dopiero analizowałaby sytuację. Szybciej zapamiętują, uczą się w ekspresowym tempie. To wszystko dzięki neuronom, które u matek szybciej komunikują się między sobą i współgrają.

Gimnastyka dla mózgu.
Badania udowodniają, że mózg matki wolniej się starzeje i szybciej regeneruje po wypadkach. Nie zdziwię się, jeśli udowodnią, że matki mają większy próg bólu. Bo to, że wytwarzamy więcej adrenaliny, jest już udowodnione! :)

Matka jest lepszym pracownikiem.
I to też jest udowodnione. Kobiety, które mają dzieci, potrafią bardziej dostosować się do ekstremalnych warunków, wykonują swoją pracę szybciej i łatwiej analizują pewne rzeczy. No i uważniej słuchają swoich szefów:) Dobra organizacja i świetne zarządzanie czasem to cecha, która je wyróżnia. Wbrew stereotypom, które mówią, że matki często chodzą na zwolnienia i sobie "bimbają", są cennymi pracownikami, które swoje umiejętności wyniesione z macierzyństwa, świetnie wykorzystują w pracy albo biznesie.

Matki mają najczęściej partnerów całe życie.
Macierzyństwo w związkach dużo zmienia. Może nie do końca zmienia, ale pozwala poznać swojego partnera od każdej strony. Mówi się, że pojawienie się dziecka to najtrudniejszy etap w związku. Sytuacja, w jakiej znalazły się matki, pozwala stwierdzić, czy partner to ten jedyny. Niestety, niektóre związki kończą się wraz z przyjściem na Świat się małego człowieka. Bo o ile można, pomimo wielu czynników, być ciągle zadbanym i miłym, to przy opiece nad dzieckiem nie zawsze jest to możliwe. Zmęczenie, strach i dużo obowiązków- w takich sytuacjach ludzie najczęściej przeżywają kryzys, pytanie tylko- damy radę? Damy radę wybaczyć sobie te kłótnie, brak czasu i ochoty na cokolwiek? Możemy dojść do jakiegoś porozumienia i podzielić obowiązki? Dziecko nigdy nie jest winne rozpadowi związku. Związek rozpada się sam, a dzięki dziecku możemy tak naprawdę poznać swoją drugą połowę, z każdej możliwej strony.

Ale nie zawsze jest tak kolorowo: Hormony.
Zbyt gwałtowne wzrosty i spadki hormonów do tego brak pomocy najbliższych, problemy finansowe i ciągłe zmęczenie może doprowadzić do depresji poporodowej. Jest to problem, do którego matki niechętnie się przyznają. Depresja poporodowa może wystąpić nawet po roku przygody z macierzyństwem. Gdy hormony zaczynają szwankować, a ich ilość nie wytwarza się w odpowiednich ilościach, może dojść do tego, że matka przestanie odczuwać satysfakcję z zaistniałej sytuacji. Dlatego tak ważne jest wpieranie młodej mamy, a nie ciągłe jej ocenianie.

Kobiety stają się wrażliwe na potrzeby dziecka. Mają więcej empatii w sobie i potrafią (w porównaniu do kobiet bezdzietnych) lepiej odczytywać intencje innych ludzi. Łatwiej odnajdują się w ciężkich sytuacjach i podejmują szybko decyzje. Co dziwne- mają więcej agresji w sobie, co jest logiczne, ponieważ zostały zaprogramowane, aby bronić swoją rodzinę. Są świetnymi obserwatorkami i od razu potrafią wyciągnąć wnioski. Naukowcy wciąż badają, jak zmienia się mózg kobiet w okresie ciąży i macierzyństwa. Jest to bardzo ekscytujące zjawisko, na którym warto się skupić.Jestem matką a ty, jaką masz super moc?

wtorek, 23 stycznia 2018

Po mamusi, po tatusiu czy jednak po dziadkach?

11:56:00

 

Nie raz słyszymy stwierdzenia, że dziecko ma charakter po mamie, inteligencję po tacie albo oczy po listonoszu:) Genetyka to cudowna i pełna niespodzianek dziedzina, w której nie jestem dobra. Nie mniej jednak, ten temat mnie zafascynował i spróbuję Wam w prostym języku opowiedzieć o co w niej chodzi. Wytłumaczę, dlaczego Wasze dzieci mogą mieć talenty po babci i czy możliwe jest odziedziczenie takiej cechy jak "bałaganiarz" po którymś z rodziców.

 46 chromosomów
Wszystko zaczęło się od 23 chromosomów matki i 23 chromosomów ojca. Nie mniej, nie więcej- wszyscy dali z siebie po równo, Panowie! Ale to wcale nie oznacza, że dziecko będzie w połowie kopią ojca i w połowie kopią matki. To, jakie cechy odziedziczy i po którym z rodziców najwięcej- to jest istna loteria, której nie da się przewidzieć. Weźmy np. kolor oczu. Każdy rodzic posiada gen recesywny i dominujący. Jasne to gen recesywny a ciemne- dominujący. Według nazw, gen dominujący powinien zwyciężyć a jednak ja mam oczy brązowe, ojciec Anielki niebieskie i takich właśnie oczu posiadaczką jest Anielka. Jak się więc to stało? Tak się stało, że najprawdopodobniej po mamie mam gen recesywny (czyli jasne oczy) i po połączeniu tych dwóch genów (zarówno u mnie jak i u Alka) Anielka została obdarowana niebieskimi oczami.  Dobrze, zostawmy teraz te krzyżówki genetyczne i zajmijmy się tym, co nas najbardziej interesuje!

Po kim nasze dziecko może odziedziczyć talenty?
Jak się okazuje, wcale nie musi odziedziczyć ich po rodzicach. Duży wpływ na zdolności manualne i artystyczne mają dziadkowie naszych pociech. Ponieważ rodzice często noszą geny, które u nich samych się nie ujawniły- za to mogą bez problemu podarować je swoim potomkom. Przykład- Alek nie ma zdolności technicznych, ale jego mama ma. Jest jednak takim szczęśliwcem, że po mamie odziedziczył ten gen (chociaż się nie ujawnił u niego) ale przekazał go Anielce i ona będzie posiadaczką takich zdolności. Tak więc wszyscy teraz zastanawiają się, co dobrego mogą przekazać dziadkowie Waszych pociech:)

Charakter? Po mamusi?
I tu strzeliłam sobie trochę w kolano, ponieważ jak się okazało, Anielka może mieć charakter po mnie. Zawsze reagowałam śmiechem i uśmieszkiem na teksty "cała mama, wariat po mamie, charakterna po mamie, nerwowa po mamie". Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli wy jesteście szaleni i impulsywni, to Wasze dziecko również takie będzie. Ale wiadomo, zawsze jest szansa, że wda się w tatę i będzie spokojne i opanowane. Ehhh, marzenie. Istnieje jednak duża różnica pomiędzy charakterem a powtarzaniem zachowań rodziców, o czym będzie później. Nie mniej jednak uważam, że przy takich małych dzieciach, nie można jeszcze mówić o charakterze. Jest na to zdecydowanie za wcześnie. Są rodzice, którzy  obydwoje są low a ich dzieci są mega high. Tak więc, to nie zawsze jest to kwestia dziedziczenia. Tak uważam. Spokojnie, wszystko da się naprawić i charakter dziecka troszkę nakierować, ale o tym też później. Jest to bardzo przydatne, bo nie chcę, żeby Anielka odziedziczyła po mnie nerwicę i ogólne roztrzepanie :)

A co z tą inteligencją?
Jest szansa, że pociecha ją odziedziczy na korzyść lub niekorzyść, ale badania udowodniają, że tak naprawdę ważna jest stymulacja rozwoju. Liczy się to, ile czasu poświęcimy dziecku przy nauce i jak bardzo zachęcimy go do samodzielnego myślenia. Tak więc u mnie jeszcze nie wszystko stracone:)

Nosek, nosek nosek!
Istnieje 75 procent prawdopodobieństwa, że Wasze dziecko odziedziczy po którymś z rodziców duży nos. Duży nos to cecha dominująca. Tak więc Alek, zabiję Cię!:)

Choroby, alergie i rodzaj skóry
Niektóre choroby możemy odziedziczyć po przodkach. Niestety, jeśli w rodzinie są kobiety chorujące np. na raka piersi to trzeba się regularnie badać i jeszcze bardziej uważać. Podobnie jest w przypadku cukrzycy. Ja jestem alergiczką, której obecnie od kilku ładnych lat alergia nie daje się we znaki Wcześniej reagowałam na sierść zwierząt, kurz i roztocza przewlekłą astmą, dlatego wszyscy jesteśmy przewrażliwieni, jeśli chodzi o Anielkę. Alex ma skłonności do zmian skórnych- często wysypuje go po kontakcie ze środkami chemicznymi.

Czy wiesz, że?
Pomimo tego, że charakter możemy odziedziczyć po rodzicach, możemy nakierunkować nasze dziecko w troszkę inną stronę. Badania udowadniają, że dzieciom, którym okazuje się dużo czułości i wychowuje się je w miłości i szacunku wyrastają na pewnych siebie, ambitnych i kochających ludzi. Mają mniej problemów w nauce i są po prostu mądrzejsi. Tak więc, przytulajcie się i wspierajcie swoje pociechy. Mi trochę ulżyło, bo z moim (uśpionym) teraz hajnidem nie jedną noc a nawet i dzień spędziliśmy na bujaniu, przytulaniu i spaniu razem. 

O tych talentach po dziadkach
Nawet największy talent nie ma szans, jeśli nie zaczniemy go pielęgnować. Wszystkie dziedziczone dobrocie musimy najpierw ujawnić a później o nie dbać. Może się okazać, że nasze dziecko ma wiele ukrytych talentów, trzeba tylko pozwolić im ujrzeć światło dzienne. To samo dotyczy się nas, tak więc- w czym jesteście dobrzy?

Nie mylmy dziedziczenia od naśladowania
I tu jest jeszcze szansa dla mnie. Anielka wcale nie musi być wybuchowa, wystarczy, że widzi jak ukradkiem rzucam talerzem przez okno albo głośno tupię nogą i to powtarza. Nie no, żart. Pamiętajmy, że takie rzeczy jak bałaganiarstwo, kłótliwość i złość dzieci mogą po prostu po nas kopiować i przekładać to na późniejsze życie. Dzieci są świetnymi obserwatorami i biorą z nas przykład.To od nas zależy co wyniosą z domu i jak to później wykorzystają.


sobota, 20 stycznia 2018

Różni nas tak wiele a jednak coś nas łączy!

11:22:00


Pewnie też marzysz o tym, żeby się wyspać, zresetować, zapomnieć, wyszaleć? Też dopiero uporałaś się z choróbskiem Twojego dziecka i Twoim? Myślisz, co by tu zrobić, żeby następnym razem temu zapobiec? A może znowu jesteś smutna i zmęczona? Aaa nie, Tym razem chodziłaś wściekła jak osa? Znowu kłótnia, znowu Cię ktoś wkurzył. Widzisz, jakie my podobne. Ja też miewam gorsze dni. Czasami miewam je codziennie. No i wkurza Cię pewnie ta pogoda. Ni to zima, ni wiosna- jak się ubrać, codziennie inna. Dosłownie, jak my same.  No i dzieci na sanki wygonić nie można. I ten wiatr, co piździ na pół Polski- w końcu okna powyrywa i dach zerwie!

Znowu w nocy nie spałaś? Dzielna jesteś. Ja też wstaję do mojej córki dzień w dzień praktycznie. Najgorzej jest, jak idą te zęby... Przeszłaś przez to? To mnie rozumiesz. Masz to przed sobą? Dobra, już Cię nie straszę. A może problemy spędzają sen z powiek? Przyśpieszone tętno, serce jakby miało zaraz wybuchnąć.
Próbujesz sobie zrobić zdjęcie a tu kicha! Dziesiątki fotek, jeśli nawet nie więcej a na żadnym nie wyglądasz tak, jakbyś chciała. Jedynie zdjęcia Twojego dziecka zawsze wychodzą perfekcyjnie- jakie my mamy szczęście! Jakie nasze pociechy są piękne. 
Ukrywasz się w łazience, chowasz za drzwiami w pokoju- wszędzie Cię znajdą. Wszędzie znajdzie Cię ta mała istota. I ten płacz i te marudzenie bez powodu. Już sama nie wiesz, co masz myśleć. Już sama nie wiesz, co masz robić. Jesteś troszkę zmęczona, prawda?
Mniejsze, większe zmarszczki. Cellulit, rozstępy, zdeformowane piersi. Nadprogramowe kilogramy i te kompleksy, które ponoć tylko my widzimy. A tu nos nie ten, zęby do wymiany i może jeszcze coś by się zdało naprawić. 
No i te wyrzuty sumienia, jak nakrzyczysz na dziecko. Ponoć po kilkudziesięciu razach mijają i już nie wracają. Czy jesteś dobrą matką? Chciałabyś być lepsza... ba, kto by nie chciał być lepszym człowiekiem. Ale powiem Ci coś w sekrecie- jesteś najlepszą matką pod Słońcem, wiem to.
Ty też od jutra eliminujesz z diety całkowicie cukier i pijesz więcej wody? Zapisujesz się na siłownie, zaczynasz regularnie ćwiczyć?
Różni Nas wiele rzeczy. Każda z nas podchodzi inaczej do macierzyństwa i całego Świata, ale łączy nas to, że jesteśmy matkami. Że kochamy swoje dzieci, nieważne czy dają one w kość bardziej, czy mniej. Jesteśmy ludźmi o innych potrzebach, innym wyglądzie i światopoglądzie. Nieważne, jak karmimy i czym. Nieważne, jakie metody wychowawcze mamy- kochamy swoje pociechy najmocniej na Świecie i chcemy dla nich najlepiej. Nie liczy się to, czy Twoje dziecko ma miesiąc, dwa lata czy osiągnęło już pełnoletność- możemy sobie przybić piątkę, bo mamy ten sam cel- wychować najlepiej jak potrafimy. Przetrwać i przeżyć. Jak najlepiej. Nie chcemy być ciągle krytykowane, niezrozumiane i obrażane. Chcemy po swojemu, kurde no! I nikt nie ma prawa nas oceniać, bo nikt nigdy nie przeżyje za nas życia.

piątek, 19 stycznia 2018

Filmy, które warto obejrzeć na Netflixie

11:04:00

 

Jestem mega wybredna, jeśli chodzi o filmy. Żeby coś obejrzeć, musi mnie zaciekawić opis albo trailer. Ze mną nie ma łatwo. Poza tym- dobra obsada to pierwsza sprawa, jeśli chodzi o wybór filmu. Nie mam dużo czasu na oglądanie ich. Nie mam czasu na stracone póltora godziny. Dobieram je ostrożnie. Mam swoje ulubione gatunki i żeby obejrzeć coś ponad mój program to ... w sumie niemożliwe. Ostatnio odkryliśmy Magię Netflixa. Pierwszy miesiąc po zarejestrowaniu jest darmowy- co za tym idzie, możemy przetestować platformę. Co cieszy- robimy to legalnie i w dobrym stylu (czytaj- jakość, jakość,jakość!).


1. Millerowie (2013)
No dawno się tak nie uśmiałam. Serio, oglądając ten film miałam łzy w oczach ze śmiechu. Nietypowa komedia z wątkiem rodziny i miłości. Świetni aktorzy, doskonała gra aktorska i aż można zapomnieć o paskudnym dniu. 

Okradziony z towaru dealer David musi w ramach zadośćuczynienia przywieźć z Meksyku dużą dostawę narkotyków. Dla niepoznaki organizuje więc wymyśloną rodzinę.Filmweb

2. Bez smyczy (2011)
Co by zrobił Twój facet, gdybyś dała mu wolny tydzień w związku? Poszedłby do innej? Co ty byś zrobiła w tym czasie? Spa? A może... Film rozśmieszy, ale też pokaże, że faceci nie są przewidywalni-  kobiety tym bardziej. Zaskakujący, idealny na rozweselenie sobie wieczoru. 

Fred z Rickiem przekonują partnerki, że jedynym sposobem, by poprawić nastroje w związkach, jest tydzień odpoczynku od małżeństwa i rodzinnego życia. Obaj mają siedem dni na szaleństwo, pozbawione jakichkolwiek konsekwencji- Filmweb

3.Prawnik z Lincolna (2011)
Świetny Matthew McConaughey, jako skorumpowany prawnik. Prawnik, któremu nie są obce ustawione wyroki, łapówki i zakłamane sądy. Wybroni nawet największego przestępce, ale czy teraz będzie tak samo? Co stanie mu na przeszkodzie? Kto będzie chciał go zniszczyć? Film, który trzyma w napięciu. Będziecie trzymać kciuki za głównego bohatera, bo wdepnie on w niezłe... A to wszystko przez pobitą prostytutkę i bogatego cwaniaczka.


4. Zaginiona dziewczyna (2014)
 Na tym filmie byłam w kinie x czasu temu, ale gdy zobaczyłam go na netflixie, postanowiłam go Wam polecić. To jest taki film, który przyprawi o dreszcze i pogubi Was. Wyciągnie z Was jakieś przemyślenia i skłoni do refleksji Sprawi, że serio zwątpicie.Ciągle będziecie powtarzać "Kurde, co tu jest grane?" Gdy wracaliśmy z kina (jeszcze z moim byłym chłopakiem) całą drogę przegadaliśmy o tym filmie. Dwa różne zdania na temat głównych bohaterów i całej akcji- ale obydwoje przyznaliśmy, że film świetny. Nic tylko oglądać, naprawdę. Ciary, ciary, ciary.

5. Rocco (2016)
Autobiografia najsłynniejszego włoskiego aktora pornograficznego. Uwaga- film to takie trochę porno z dialogami w tle. Raczej nie spodziewajcie się, że pokaże jak tak na serio wygląda przemysł pornograficzny. Rocco opowiada w nim, co skłoniło go do grania w takich filmach, wypowie się jego żona co sądzi o "zawodzie" męża oraz jego dwójka dzieci. Przekonacie się, że dla niektórych młodych dziewczyn przygoda z włoskim ogierem to szczyt marzeń i zrobią dla niego wszystko. Długo zastanawiałam się, czy polecić Wam ten film, ale stwierdziłam, że warto. Warto, jeśli lubicie takie filmy, warto, jeśli jesteście ciekawi tego światka i człowieka, który sądzi, że ma między nogami diabła. Mnie skłonił do pewnych refleksji, ale o tym będzie oddzielny post. Jedno jest dla mnie pewne- Rocco jest przystojny, zwłaszcza teraz:).

6. Gra Geralda (2017)
Normalnie zaraz weźmiecie mnie za zboczoną:). Ale spokojnie, film nie ma praktycznie nic wspólnego z seksem. Jest to typowy dreszczowiec, który nie spodoba się wszystkim. Jak świruje nasz umysł, kiedy nasz organizm jest wykończony? Przypomina złe momenty? Skłania do refleksji? W ciągu kilkunastu godzin a może i więcej wspominasz swoje życie i robisz rachunek sumienia? A może to nie jest rachunek sumienia? Może to tylko złe duchy? O problemach w związkach i nie tylko. O złej przeszłości... Uwaga- nie jedźcie przy nim kanapek, my rozdzieliliśmy go na dwie części:)

7. Słaby punkt (2017) 
Mój kochany Gosling i przecudowny Anthony Hopkins. Dwóch świetnych aktorów i wiesz, że film będzie naprawdę dobry. Jest to thriller, w którym prokurator (Rayan Gosling) prowadzi sprawę przeciwko Tedowi (Hopkins), który z premedytacją zabił swoją żonę. Nie jest to jednak łatwe śledztwo. Pełne tajemnic i zagadek... Film, który oglądasz i wydaje Ci się, że tym razem nie będzie happy endu.  Zrozpaczony prokurator, który zdaje sobie sprawę, że tym razem może nie wygrać. Tym razem ma doczynienia z naprawdę mądrym gościem, który zna jego słaby punkt. 
 
8. Iris (2016)
Francuzki dreszczowiec, który swoją nieprzeciętną fabułą sprawi, że polubicie ten film. Za emocje, za zagadki i za trzymanie w napięciu. Kolejny film w którym zadacie sobie pytanie "o co właściwie tu chodzi? Co jest grane? Dlaczego...". Uwielbiamy takie filmy.  Chodzi w nim o to, że żona głownego bohatera zostaje porwana. Bohater to gruba ryba bankowości i jest w stanie zapłacić za nią pół miliona. Pytanie tylko... A zresztą. Sami zobaczcie. 

9. Dla niej wszystko (2010)
I tu się pojawia moje pytanie: Czy gdybym ja trafiła do więzienia pod zarzutem morderstwa, czy mój kochany wyciągnąłby mnie z niego? Gdyby do końca nie wiedział, czy ja to zrobiłam. Może ufałby mi bezgranicznie a może pomimo tego co zrobiłam, chciał mnie wyciągnąć? I gdy niemożliwe bybyło, zrobić to "legalnie" podjąłby się coś takiego? Miłość jest piękna, kochani. Film jest cudowny, trzyma w napięciu... Uda się im czy nie?


10. Panaceum (2013)
Kolejny, nieprzywidywalny film. Wybaczcie, ja uwielbiam takie. Pokazuje światek przemysłu farmaceutycznego, pokazuje wielką miłość, nienawiść, zakłopotanie. Intryga, wrażliwość i leki. Depresja, morderstwo i oszustwa. A to wszystko z aktorami nominowanymi do Oskara. Sam film zdobył więlką popularność i cieszy się ogromnym sukcesem.

czwartek, 18 stycznia 2018

Najlepsze cytaty motywacyjne, które dadzą Ci kopa!

11:25:00
  1.  "Jeśli szukasz osoby, która może zmienić Twoje życie- spójrz w lustro" Roman Price

     

     

  2. "Dwa najważniejsze dni Twojego życia to ten, w którym się urodziłeś oraz ten, w którym dowiedziałeś się, po co"  Mark Twain

     

  3. "Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się" Aldous Huxley

     

  4. "Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się" Winston Churchill

     

  5. "Nie­któ­rzy mó­wią, że mam do­bre po­dej­ście. Być mo­że mam. Ale my­ślę, że mu­si­sz je mieć. Mu­si­sz wie­rzyć w sie­bie wte­dy, gdy nikt in­ny w Cie­bie nie wie­rzy – to czy­ni Cię wy­gra­nym już na po­cząt­ku” Ve­nus Wil­liams

     

  6. "Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go na życie cudzym życiem. Nie dajcie się schwytać w pułapkę dogmatu, która oznacza życie według wskazówek innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę iść za głosem swojego serca i intuicji" Steve Jobs

     

  7. "Bądźmy wdzięczni idiotom. Gdyby nie oni, reszta nigdy nie osiągnęłaby sukcesu" Mark Twain

     

  8. "Je­że­li je­steś na­sta­wio­ny na to że­by wszy­scy cię lu­bi­li, bę­dzie­sz go­to­wy po­świę­cić wszyst­ko każ­de­go dnia i ni­cze­go nie osią­gnie­sz" Mar­ga­ret That­cher

     

  9. "Bez Twojego pozwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy"Eleanor Roosevelt

  10. "Puste kieszenie nigdy nie powstrzymały nikogo przed podjęciem działania. Mogą to zrobić tylko puste głowy i puste serca" Norman Vincent Peale

  11. "Trzymaj się z dala od ludzi, którzy próbują pomniejszać twoje ambicje. Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy sprawiają, że czujesz, że i ty możesz być wielki" Mark Twain

     

  12. "Gdybyś usłyszał tysiąc razy – nie uda Ci się. To wiesz co? Rób nadal wszystko jak najlepiej potrafisz i pokaż, jak bardzo się mylili.Sukces jest największą, dostępną, ludzką zemstą"  Nikodem Marszałek

     

  13. "Dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd" Jack Kerouac

     

  14. "Największym błędem, jaki człowiek może popełnić to strach przed popełnieniem błędu" Elbert Green Hubbard

     

  15. "Nie sądzę, by ktokolwiek był na tyle mądry, aby ocenić, co jest możliwe, a co nie" Henry Ford

     

    Cytaty motywacyjne to coś, co czasami warto przeczytać dla siebie.  Motywują i sprawiają, że jesteśmy gotowi do działania. Pokazują, co robić żeby dojść do celu. Czego unikać i czym się kierować. Pamiętajmy- każdy z Nas jest skazany na sukces i szczęście. Trzeba tylko wziąć się do roboty!

    *Cytaty motywacyjne*

czwartek, 11 stycznia 2018

Niczego nie żałuję! Prawda o macierzyństwie

11:02:00

Wiecie co sprawia mi radość? Kiedy widzę, że ta mała istota ze zdjęcia jest zadowolona i uśmiechnięta, ale cieszę się również wtedy, kiedy wreszcie pójdzie spać a ja mogę zrobić coś, co cały dzień odkładałam na później. Kiedy wreszcie w spokoju mogę usiąść dłużej niż pięć minut i porobić coś sensownego, lub coś całkiem bez sensu.

Czasami łapię się na tym, że wątpię. Wątpię, czy jestem dobrą matką, czy robię wszystko tak, jak powinnam. Czasami mnie to przytłacza, często przeraża. Ale wiecie co? Niczego nie żałuję. Tych wszystkich błędów, tych podniesionych głosów i tych małych przekleństw rzucanych pod nosem. Tej wczorajszej parówki na śniadanie i kolacje. Tej bajki włączonej na telewizorze. Niczego nie żałuję. Ciepłej kawy wypitej w spokoju, z jedzącym ciasteczko dzieckiem u boku. Nie żałuję.

Przez dziewięć miesięcy nosiłam pod sercem. Później przez kolejne bujałam, śpiewałam, spałam przy jej boku. Byłam obecna przy każdej kolce. Jak żołnierz gotowy do walki tak ja, gotowa, żeby znów nie przespać nocy. Pod telefonem, niczym sekretarka, umawiałam wizyty u najlepszych specjalistów, tylko żeby nie widzieć jej cierpienia. Robiłam kawał dobrej roboty. Więc czym przy tym jest bajka włączona dla chwili spokoju? Wydaje się niczym. I niczym raczej zostanie.

Turlanie się po podłodze, nauka pierwszych słów i dlaczego to było tata a nie mama? Rysunki, czytanie książeczek i dużo wyrzeczeń.  Latanie w tą i spowrotem, żeby nie nabić sobie guza, tłumaczenia często na marne.  Kojelnie bólu, ocieranie łez. Pozwalanie na "za dużo". Niczego nie żałuję. Tego płaczu z bezradności i wkurzenia, bycia na każdym kroku, powtarzanie, tłumaczenie często zachrypniętym głosem. Nie żałuję.

Bo kiedy patrzę na nią, widzę  dziecko. Bezbronne, potrzebujące miłości i uwagi. Oczekujące ode mnie więcej, niż mogę jej dać. Wierzące, że mama da jej wszystko, czego potrzebuje. Ufające, jak nikt do tej pory mi nie ufał. Kochające za nic i za wszystko co jej daje. Kocham ją. Taką jaką jest.
Kiedy nie daje przespać nocy, kiedy rzuca moje rzeczy, kiedy rozwala wszystko co spotka na drodze. Kiedy mnie drapie, kiedy drze się w niebo głosy. Kocham ją.  Kocham ją wtedy, kiedy już sama nie daję z nią rady i wołam o pomoc. Kocham ją od samego początku i kochać będę już zawsze.

Ona mnie kocha, bez makijażu z tłustymi włosami, kiedy wkurzam się i zaciskam zęby. Ona mnie kocha kiedy mam gorszy dzień i marzę, żeby się skończył. Widzi, kiedy płacze i kiedy jestem smutna. Wiem, że dla niej jestem i najlepsza i najpiękniejsza. Kiedy wychodzę, wierzy, że wrócę i że będziemy razem już zawsze. Że jestem kimś, kto zawsze pomoże i kogo zawsze można powkurzać i przytulić. Niczego nie żałuję. 

wtorek, 9 stycznia 2018

Jeszcze nie raz życie skopie nas po dupie

10:59:00


W życiu każdego z Nas przychodzi taki moment, w którym zdajemy sobie sprawę, że jednak nie jesteśmy nieśmiertelni. Dojrzewamy z dnia na dzień, często sami się zaskakujemy. Jak grom z nieba sypią się obowiązki, wydatki, trudne decyzje i jeszcze trudniejsze ich konsekwencje.


Przyjaciele odchodzą i przychodzą na ich miejsce nowi. Codziennie zawodzą nas inne osoby, a wsparcie dostajemy od tych, od których nawet byśmy się nie spodziewali. Każda porażka to gorzka nauczka, setki myśli, tęsknota, już nawet nie pogoń za idealizmem- już tylko walka, żeby chociaż było dobrze, poprawnie.

I nagle zadajesz sobie pytanie- ile jeszcze jestem w stanie znieść? I w pewnym momencie zastanawiasz się, czy aby na pewno idziesz w dobrą stronę? Jak bardzo ciężki dźwigasz swój krzyż? Jak bardzo żałujesz pewnych decyzji? Wolisz nie myśleć o takich rzeczach, bijesz się z myślami, a jednak nie możesz w nocy zasnąć.

Żyjemy w Świecie kłamstw, absurdów i ogólnej znieczulicy. Ciężko się w nim czasami odnaleźć. Przygniata Cię ten udawany światek, ale codziennie starasz się jakoś do niego dostosować, chociaż z drugiej strony chcesz od niego uciec. Dziwne, nie? Dzisiaj już tak jest, że żeby przetrwać musisz chociaż trochę się dostosować- inaczej Cię zniszczą. Musisz uśmiechać się do parszywych, chamskich klientów, żeby mieć za co przeŻYĆ. Musisz przymykać oko na swojego pracodawcę, który jeb*ie Cię po kątach, bo przecież musisz wykarmić rodzinę. Zmień pracę, jeśli Ci się nie podoba- powiedzą niektórzy. Spokojnie, oni są w podobnej sytuacji do Twojej, ale milczą. Albo to oni jebi*ą po kątach innych.

Źle się dzieje, gdy osoby bliskie zawodzą. Przytakują na każdym kroku, ślą serdeczne uśmiechy, a za plecami pokazują środkowy palec i przeklinają Cię do diabła. Już sam nie wiesz, czy możesz komuś zaufać i sam nie wiesz, kto jest Twoją prawdziwą rodziną. Nikt nie potrafi Ci pomóc, bo sam nie wiesz jak sobie ulżyć. I chociaż pragniesz spokoju dla siebie i swojego dziecka- nie masz pojęcia, jak to osiągnąć, nie wiesz, gdzie masz iść i jakie czytać drogowskazy. Życie dało Ci już takiego kopa- że każda sytuacja wydaje się bez wyjścia.

Codziennie patrzysz na oczy swojego dziecka i ciszysz się, że dane Ci było stworzyć taką istotę. Każda nowa rzecz odkryta przez małego człowieka, sprawia, że nogi się uginają, a serce wydaje się, że wyskoczy. Pomimo tego, że ogarnia Cię ciepło, wewnętrzna radość, której nie da się opisać słowami- czegoś brakuje. Coś Cię martwi i niepokoi. Masz dla kogo żyć i to jest z jednej strony piękne, ale również bardzo ciężkie. Nie możesz zawieść tej osoby, musisz dać jej miłość, troskę i dobry byt, na który każdy z nas zasługuje. Najbardziej Twoje dziecko.

Zastanawiam się, ile matek popełnia ten błąd- krzywdzą siebie i dziecko, myśląc, że wybrały najlepszą opcję z możliwych? Ile matek codziennie zastanawia się, czy wszystko jest dobrze? Ile matek jest samotnych, chociaż otacza się dużą liczbą osób?

Życie kopie po dupie. Nie jest takie jak w filmach, nie zawsze ma happy end. Nie trwa sto dwadzieścia minut, lecz całe życie- czasami prawie dwadzieścia sześć tysięcy dni. Każdy z Nas jest swoim reżyserem życia. Ale to nie jest tak, że sami piszemy scenariusz. Nigdy w życiu. Scenariusz dopisuje nam każdy człowiek spotkany na naszej drodze. Nie można z niego wykreślić tak o, niektórych osób. Nie można zmazać gumką złych wyborów, wszystko pisze się dalej. Niezależnie najczęściej od Nas. Życie skopie nas po dupie jeszcze nie raz. Jeszcze nie raz wtrąci samo swoje trzy grosze. Nie raz jeszcze odwróci nasze życie do góry nogami i sprawi, że zwątpimy.